Prof. Legutko o spotkaniu Kaczyński-Merkel: Wątek Tuska pojawił się na końcu rozmowy. Stanowisko było wyraźne – nie możemy poprzeć tej kandydatury

legutko.jpg
fot: youtube

Pan prezes mówił, że obecna sytuacja wymaga zmiany traktatów unijnych, wskazywał, że pewne rzeczy trzeba zmienić, zwiększyć rolę Rady, zmniejszyć wpływy Komisji Europejskiej. Powiedział, że nie można uciekać się do stosowanych na szeroką skalę zabiegów odchodzenia od traktatów ku centralizacji

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl europoseł PiS prof. Ryszard Legutko.

wPolityce.pl: Panie profesorze w jakiej atmosferze upłynęło spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel?

Prof. Ryszard Legutko: Atmosfera była bardzo dobra. To nie pierwsze spotkanie tych polityków, którzy znają się, cenią i szanują.

Czego dotyczyła rozmowa?

Głównym tematem była oczywiście przyszłość Unii Europejskiej i konsekwencje, jakie przyniesie m.in. Brexit i wzrost znaczenia grup odśrodkowych w Unii. Pan prezes mówił, że obecna sytuacja wymaga zmiany traktatów unijnych, wskazywał, że pewne rzeczy trzeba zmienić, zwiększyć rolę Rady, zmniejszyć wpływy Komisji Europejskiej. Powiedział, że nie można uciekać się do stosowanych na szeroką skalę zabiegów odchodzenia od traktatów ku centralizacji. Przekonywał panią kanclerz, że błędem jest wprowadzenie rozwiązania, o którym się teraz mówi w związku z Brexitem, aby Brytyjczykom dać tak trudne warunki, żeby stały się skuteczną siłą odstraszającą dla krajów, które w przyszłości chciałyby opuścić UE. Podkreślił bardzo mocno, że są to działania niedopuszczalne, ponieważ Unia nie może się opierać na strachu, tylko musi być związkiem równych partnerów opartym na zaufaniu.

Jaka była reakcja kanclerz Angeli Merkel na propozycje Jarosława Kaczyńskiego dotyczące reformy Unii Europejskiej?

Co do ogólnej myśli to pani kanclerz się z nią zgodziła, natomiast jest wyraźnie niechętna do zmiany traktatów. Obawia się, że to zapoczątkuje dezintegrację Unii, gdyż będą zgłaszane roszczenia i projekty, których nie da się pogodzić. Muszę jednak przyznać, że nastąpiła pewna drobna zmiana w niemieckim stanowisku – pani kanclerz powiedziała, że można rozpocząć rozmowy i w toku rozmów przygotować projekty zmian, uzgodnić je, a później może przyjść czas na zmiany. To już jest pewien punkt wyjścia.

Czy w ślad za ta deklaracją pani kanclerz zaproponowała jakieś nowe rozwiązania dotyczące UE?

Nie. Pani kanclerz zgodziła się natomiast, że UE nie może być oparta na strachu. Mówiła o ważnej roli państw narodowych, jednak to nie przełożyło się na żaden konkretny pomysł ustrojowy.

Czy rozmawiano o kwotach imigracyjnych?

Ten temat nie pojawił się podczas rozmowy.

Pani kanclerz pytała o Trybunał Konstytucyjny?

Sprawy wewnętrzne nie były poruszane.

Czy kanclerz zachęcała prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żeby Polska poparła kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?

Ten wątek pojawił się na końcu rozmowy. Stanowisko było wyraźne – nie możemy poprzeć tej kandydatury.

Jak prezes Jarosław Kaczyński to argumentował?

Mówił, że w Polsce jest to postać kontrowersyjna. Poza tym wobec Donalda Tuska toczą się różne postępowania, w których może być jakaś jego odpowiedzialność polityczna, prawna, karna. Nie było też żadnej prośby ze strony pana Tuska o poparcie jego kandydatury przez polski rząd, więc nie ma podstaw, żeby ją wesprzeć.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ