Kazimierz Kimso (“S” Dolny Śląsk) i Leszek Nowak (“S” Teatr Polski) o konflikcie w Teatrze Polskim

fot. Piotr Majchrzak, Marcin Raczkowski / solidarnosc.wroc.pl

Spór światopoglądowy i podzielił aktorów i pracowników Teatru Polskiego. O kogo, czy o co toczy się walka wokół Teatru Polskiego we Wrocławiu? Po której stronie konfliktu stanie Zarząd Województwa – krytykujących czy broniących obecnego dyrektora? 

Przewodniczący Solidarności w Teatrze Polskim Leszek Nowak, mówi, że kiedy latem ubiegłego roku, na dworcu kolejowym pojawił się komitet powitalny z biletem powrotnym dla Morawskiego, z Urzędu żadnego marszałka nie było. Nikt też dyrektora nie wprowadził o teatru. Czyżby już widzieli o planowanych atakach? zastanawiał się Nowak.

Trzeba zauważyć, że Morawski już od pierwszego dnia, ma podcinane skrzydła. Od tylu miesięcy trwa medialny i emocjonalny szantaż. Aktorzy na kilka godzin przed spektaklem zawiadamiają o zwolnieniach lekarskich. Oby się to nie sprawdziło, ale dzisiaj urzędnicy wprowadzili sobie konia trojańskiego. Poza tym to co dzisiaj mają rozstrzygać, jest z ich winy. Dyrektor Morawski, o jest ich pracownik. Powinni stać za nim murem.

Kazimierz Kimso szef dolnośląskiej Solidarności wspiera pracowników i aktorów zakładowej solidarności, mówi, że zwłaszcza związkom nie wolno zapomnieć o pracownikach. Tak zwany spór, to walka garstki aktorów o przywrócenie przywilejów, jakie mieli za Mieszkowskiego.

Podejrzewam, że są naciski partii, której poprzedni dyrektor jest aktywnym członkiem. Być może, a może przede wszystkim chodzi o raport, który jak już wiadomo, wskazuje na nieprawidłowości w zarządzaniu teatrem przez Krzysztofa Mieszkowskiego. Być może, ktoś już zdecydował, że raport z przeprowadzonego audytu, ma nie ujrzeć światła dziennego? A jesteśmy w przededniu jego publikacji!

Ale scenariusz Inicjatywy Pracowniczej i marszałka Cezarego Przybylskiego o odwołaniu dyrektora Teatru Polskiego Cezarego Morawskiego nie jest jeszcze przesądzony, mówi Leszek Nowak przewodniczący Solidarności w teatrze.

Dla mnie to decyzja niezrozumiała w sensie logiki i uczciwości. Ta decyzje jest złamaniem prawa. Z Urzędu Marszałkowskiego idzie zgoda na odwołanie, to jest niepojęte. Były referenda. Okazało się, że Morawskiego popiera zdecydowana większość, a widzimy, że w urzędzie brane są pod uwagę głosy krzyczącej mniejszości.

W moim pojęciu aktorzy którzy protestują, wprowadzają anarchię i to przy pełnej zgodzie Urzędu Marszałkowskiego. W teatrze, przeciwko Morawskiemu protestują ci, którzy odrzucają  wartości chrześcijańskie, ich filozofia życiowa zgodna jest z polityczną ideą byłego dyrektora. Naszych uwag nie przyjmują do wiadomości. Ma być tak jak było. A dlaczego? Bo tak!-usłyszałem.

Stanowisko, jakie zajął Urząd Marszałkowski jest kuriozalne, mówi Kimso:

Po rozmowie z niemal wszystkimi członkami zarządu województwa, widzę, że pan Jerzy Michalak stanął po stronie krzyczącej mniejszości . W historii nie znam podobnego przypadku aby tak nieliczna a głośna grupa miała wpływ na to kto będzie dyrektorem publicznej placówki, przypomnę: aby odwołać dyrektora, ustawa przewiduje pięć przypadków, które muszą być związane bezpośrednio z zarządzaniem. Ani jeden punkt nie odnosi się do tego, co mamy we Wrocławiu. Zatem co jest przyczyną odwołania dyrektora Morawskiego?

O komentarz poprosiliśmy Patryka Wilda radnego Sejmiku Dolnośląskiego, który potwierdził, że z niepokojem śledził wydarzenia – obserwuję chłodny stosunek marszałków w stosunku do Morawskiego i niestety wynika on również z polityki.

To jest gigantyczna kompromitacja zarządu województwa. Przecież to zarząd wybrał Morawskiego na te funkcję. Powierzył mu bardzo trudne zadanie. Tymczasem już na wstępnie nowy dyrektor przekonał się, że jest sam. Mała grupa z ogromnym poparciem medialnym, demonstruje cały czas niezadowolenie i cały czas domaga się zwolnienia Morawskiego. Znając ambicje polityczne środowiska związanego z Inicjatywą Pracowniczą, nie cofną się, nadal będą domagali się spełnianie żądań.

źródło: Radio Rodzina

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ