Dlaczego myśliwi polują na bażanty w miejskich dzielnicach a nie pod Wrocławiem?

Związek Łowiecki Wieniec w sobotnie popołudnie wysłał zawiadomienie do Rady Osiedla Strachocin-Swojczyce-Wojnów informację o zaplanowanym na niedzielę polowaniu na bażanty. Mieszkańcy mieli zachować szczególną ostrożność w pobliżu Lasu Strachocińskiego w godz. 9-11.30. Rada Osiedla informację umieściła na swojej stronie internetowej i facebooku.

Media społecznościowe to potęga. Mieszkańcy jeden od drugiego przekazywali sobie wiadomość i to wystarczyło aby łowczy nie zaczęli polowania. Nawet, jeśli się tam pojawili, musieli zrezygnować ze swojego zamiaru. Spacerowiczów było mniej więcej tyle co zwykle. Ponadto, do mieszkańców osiedla dołączyli aktywiści Wrocławianie Przeciw Myśliwym – jak o sobie mówią – są nieformalną organizacją promującą spacery leśne. O akcji z bażantami dowiedzieli się z facebooka i …przyjechali pospacerować.

Aktywiści wiedzą, że łowczy nie może oddać strzału, jeśli widzą wokół ludzi. Zapytaliśmy ich, dlaczego myśliwi polują na bażanty w miejskich dzielnicach a nie pod Wrocławiem?

To jest bardzo dobre pytanie, na które też chcielibyśmy znać odpowiedź. Polowania na miejskich terenach rekreacyjnych zwłaszcza w weekendy to igranie z życiem ludzkim. O polowaniu na Wojnowie rada osiedla została poinformowana niecałe 24 godziny wcześniej.

Podczas naszego porannego spaceru mijaliśmy kilkunastu biegaczy, rowerzystów i osoby wyprowadzające psy. Strzelanie bezpośrednio w miejscach, gdzie jest 100% pewność, że w pobliżu będą osoby postronne to skrajna nieodpowiedzialność. Dla przypomnienia. Myśliwi nie muszą przechodzić okresowych badań lekarskich. Mogą mieć słaby wzrok i posiadać pozwolenie na posiadanie broni. A to może skutkować nawet postrzałem śmiertelnym.

Rada Osiedla chce wyłączyć Las Strachociński z terenu łowieckiego, który stał się nim dopiero w 2013 roku, zresztą bez konsultacji z mieszkańcami osiedla. Urzędnicy sami tak zdecydowali, mówi Przewodnicząca Rady Osiedla Renata Wolny-Piwko:

Na skutek wielu skarg mieszkańców osiedla wysłaliśmy pismo informujące Urząd Marszałkowski o sytuacji na osiedlu w listopadzie 2016 roku. Następne będzie o wyłączenie Lasu Strachocińskiego z terenów łowieckich. To osiedle rozrasta się, zatem teren przy lesie i sam las jest terenem rekreacyjnym. Tam spacerują nie tylko nasi mieszkańcy, przyjeżdżają również wrocławianie z blokowisk.

Zaniepokojeni mieszkańcy szeregówek i domów wolnostojących usytuowanych wzdłuż wałów poprosili nas o pomoc. Koło łowieckie, które poluje na naszym terenie tylko w dwóch przypadkach powiadomiło nas o polowaniu. Przy czym ostatnio, na kilkanaście godzin przed akcją a według porozumienia zawartego z radą osiedla a przewodniczącym łowczych, powinni byli 10 dni przed zaplanowaną datą.

Problem jest jeszcze z oznakowaniem terenu podczas polowania. Skąd mieszkańcy mogą wiedzieć, gdzie jest bezpiecznie, jeśli nie ma żadnych tabliczek, taśm, niczego, co spowodowałoby zawrócenie z drogi. Zdarzało się, że niczego nie świadomi mieszkańcy, wychodząc ze swojej posesji wprost na wał widzieli myśliwych z flintą i uciekające dziki. Nagonka nie przebiegała prawidłowo, bo wpadały w osiedlowe alejki.

Urzędnicy ignorują nas i nasze bezpieczeństwo. Tak samo ustawodawca, bo nie przewidział systemu powiadamiania o polowaniach i znakowania terenu. Doszło do tego, że zanim wyjdziemy z domu musimy wyszukiwać informacji w internecie, czy beztrosko możemy pójść na spacer.

MP

foto: Dawid Szczęsny, Wrocławianie Przeciw Myśliwym

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ