Spalili dziecko w piecu. Matka przyznała się, ojciec zaprzecza

fot: youtube

Nie wiadomo czy dziecko żyło, kiedy jego matka w lipcu 2016 roku, wsadziła ciało noworodka do  pieca w przydomowej kotłowni. Właśnie rozpoczął się proces w Głogowie. Na ławie siedzą rodzice dziecka. Matka oskarżona jest o nieudzielenie pomocy. W czasie śledztwa przyznała się do winy. Ojciec o bezczeszczenie zwłok i poplecznictwo. Nie przyznał się do winy. Na tym etapie prokurator może żądać po pięć lat więzienia.

Rozprawa toczy się przy udziale mediów i lokalnej społeczności. Ludzie są zszokowani. Matka oskarżonej powiedziała, że w rodzinie nadużywano alkoholu. Potwierdziła informację, że małżeństwo jest rodzicami trójki dzieci, którymi teraz opiekuje się matka oskarżonego.

Przypominamy, że ta bulwersująca opinię społeczną sprawa rozegrała się pół roku temu, w domu małżeństwa B. Kiedy zaczął się poród, Katarzyna B. przyjęła postawę stojącą. Dziecko wypadło na podłogę. Nie wiadomo czy zmarło od razu, czy po kilku godzinach. Matka ani ojciec dziecka nie próbowali mu pomóc. Nie wezwali karetki pogotowia. Katarzyna B. twierdzi, że ciało noworodka zaniosła do kotłowni a ojciec dziecka wrzucił je do pieca.

Policję zawiadomił Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej po anonimowej informacji mieszkańca wioski, że Katarzyna B. jest w ciąży i od dłuższego czasu nie wychodzi z domu.

Policja przesłuchała małżeństwo, zabezpieczyła ślady, między innymi popiół z pieca. Wstępne ekspertyzy potwierdziły, że znalezione kości odpowiadają kościom ludzkim.

GOPS podało informację, że małżeństwo B ma problem alkoholowy oraz, że trójka ich dzieci jest w rodzinie zastępczej.

źródło: TVP3/ nasz-glogow.pl

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ