Waszczykowski: Nie wyobrażam sobie wyboru Tuska wbrew stanowisku Warszawy. „To recepta na rozwalenie Unii”

waszcz.png

wPolityce.pl: Jak pan ocenia, panie ministrze, „stan gry” związany z zabiegami o poparcie dla Jacka Saryusz-Wolskiego jako kandydata na szefa Rady Europejskiej?

Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych: Polski kandydat został zgłoszony formalnie, formalną notą dyplomatyczną do prezydencji Malty. Jest jedynym formalnie zgłoszonym kandydatem z całej Unii Europejskiej na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Ja wczoraj uczestniczyłem w Radzie ds. Zagranicznych, gdzie uczestniczyli wszyscy ministrowie do spraw zagranicznych, i dzisiaj przed południem uczestniczyłem w Radzie ds. Ogólnych, gdzie uczestniczą częściowo szefowie MSZ, a częściowo ministrowie ds. europejskich, i w czasie posiedzeń tych dwóch ciał nikt nie zgłosił żadnego innego kandydata. Jedynym formalnie zgłoszonym jest więc pan Jacek Saryusz-Wolski.

Pojawiają się jednak komentarze, że Tusk zachowuje spore poparcie. Są też oświadczenia przedstawicieli poszczególnych państw.

Nasze stanowisko zostało odnotowane, wzięte pod uwagę. Wiem, że również strona niemiecka przyjęła to do wiadomości. Są oczywiście różne spekulacje prasowe, ale do tej pory jedynym formalnie zgłoszonym kandydatem jest pan Jacek-Saryusz Wolski. Będziemy dalej prowadzili rozmowy. Jutro do Polski przyjeżdża minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel. Z nim też będziemy prowadzili rozmowy na ten temat. I wszystko wskazuje na to, że albo środę wieczorem, albo w czwartek rano pani premier Szydło będzie miała spotkanie z panią kanclerz Merkel. To będzie jeszcze przed rozpoczęciem Rady Europejskiej, i rozmowa też będzie dotyczyła sprawy wyboru szefa RE.

Czy przyjazd Sigmara Gabriela jest związany wyłącznie ze sprawą wyboru szefa Rady Europejskiej?

Nie, ta wizyta była ustalona dość dawno. To jest nowy szef niemieckiego MSZ, z którym ja już miałem okazję się spotkać dwukrotnie, w tym wczoraj. On objeżdża w tej chwili Europę, zapoznaje się z państwami, jedna z pierwszych wizyt ma miejsce w Polsce. Jest związana z całokształtem kwestii europejskiej, kwestii bezpieczeństwa. Także z jego następną wizytą w Moskwie. Mamy nadzieję, że wrócimy do tej tradycji, którą mieliśmy w latach 2006-2007, kiedy pani Merkel zapowiedziała, i kilka razy to zrealizowała, że każdy wyjazd polityka niemieckiego do Moskwy będzie poprzedzony przystankiem w Warszawie, w celu omówienia polityki wschodniej i NATO.

Sporo się mówi także o scenariuszu, w którym szefem Rady Europejskiej zostanie nie Tusk, nie Saryusz-Wolski, ale np. premier Irlandii.

Walczymy o naszego przedstawiciela. Polska zgłosiła kandydata, należącego Platformy Obywatelskiej i do Europejskiej Partii Ludowej. Nie zaproponowaliśmy żadnego przewrotu republikańskiego w Europie. Wręcz przeciwnie, zaproponowaliśmy chadeka, a to tej grupie przynależy obecnie to stanowisko. Zgłosiliśmy Polaka, który jest niezwykle profesjonalny w kwestiach europejskich, znanego, popularnego w Europie, którego kompetencji nikt nie podważa. Głównym naszym argumentem jest fakt, że Jacek Saryusz-Wolski daje rękojmię bezstronności. Donald Tusk nie mógł zyskać naszego poparcia, dlatego, że już od wielu miesięcy uwikłał się w działałność opozycyjną wobec rządu polskiego, dawał temu wyraz, są  spektakularne przykłady jego wypowiedzi przeciwko rządowi polskiemu. Do tego Donald Tusk od wielu miesięcy nie zadeklarował swojej chęci bycia wybranym, nie zgłaszał postulatów wobec rządu polskiego, nie było żadnych próśb, żadnych wyjaśnień. Nie mówił, co zrobił przez dwa lata, co zamierza zrobić w czasie kolejnych. Jedyną jego wypowiedzią była ogólna publiczna deklaracja, którą przedstawił na początku lutego na Malcie. Formalnie nikt jednak jego kandydatury nie zgłosił, nie był też żadnej prośby do rządu polskiego.

Czy możliwy jest wybór Tuska wbrew stanowisku Warszawy?

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Dlatego, że byłoby to działanie wbrew państwu członkowskiemu, które zgłosiło swojego kandydata. Kto zgłosiłby przeciwko państwu członkowskiemu kontrkandydata pochodzącego z tego samego kraju? Byłby to niezwykle szkodliwy precedens w Unii Europejskiej. A gdyby jeszcze doszło do głosowania większościowego przeciwko państwu członkowskiemu, to byłaby to recepta na rozwalenie Unii po prostu. Jeśli mówimy od dawna o jedności, jeśli proponujemy kandydata wywodzącego się z jądra europejskiego, znanego z poglądów proeuropejskich, to nie wyobrażam sobie, żeby Unia miała głosować przeciwko jakby nie było szóstemu państwu wspólnoty. To by zakrawało na niebywały skandal. Natomiast wyobrażam sobie, że w czwartek Unia Europejska może nie podjąć decyzji. Może przywódcy europejscy będą potrzebowali więcej czasu, żeby zapoznać się ze stanowiskiem Jacka Saryusz-Wolskiego, jeszcze bardziej poznać jego osobę. Być może ta kwestia będzie odłożona o kilka tygodni.

Jak pan odniesie się do informacji z Wersalu, gdzie cztery największe państwa zadeklarowały wolę budowy Unii dwóch prędkości?

Wiedzieliśmy o tym spotkaniu od dawna. Mówiła o tym w Warszawie kanclerz Merkel, która wiedziała, że jako grupa V4 będziemy mieli niemal równoległe spotkanie. Umówiliśmy się, że po tych dwóch spotkaniach premier szydło i kanclerz Merkel spotkają się i wymienią się poglądami. Rozumiemy, że w Europie już obecnie są różne konfiguracje. Jest grupa państw należących do strefy euro, jest strefa Schengen, jest współpraca regionalna, są mniej bardziej lub mniej formalne grupy. To jest normalne. Nie przeszkadzamy temu. Jesteśmy natomiast przeciwni formalnym rozwiązaniom, które prowadziłyby do hegemonii w Europie, co skutkowałoby narzucaniem rozwiązań. Tu widzimy zagrożenie. Przestrzegamy przed rozwiązanimi, które prowadziłyby do dominacji, które rozciągałyby Unię w jakiś peleton.

Wracając jeszcze do wyboru szefa Rady Europejskiej. Słychać ton, że Europa się dziwi, że polski rząd występuje przeciwko Polakowi.

No przecież polski rząd zaproponował Polaka!

Ale zarzut dotyczy tego, że rząd występuje przeciwko Polakowi, który już pełni funkcję.

Ale jego kadencja kończy się w maju. Problem dotyczy nowej kadencji. Uważamy, że kadencja Donalda Tuska powinna się zakończyć w maju. Nie wystawiamy Polaka przeciwko Polakowi, bo jednemu Polakowi kadencja się kończy, a drugi może objąć funkcję. Moim zdaniem powinno tak być, że gdy następuje zmiana rządu, to nowa ekipa powinna mieć prawo do wymiany swoich przedstawicieli w Unii Europejskiej, np. komisarzy. Dziś komisarze często są wskazywani przez rządy, których już nie ma, a ich kadencja trwa. W związku z tym często nie prezentują oni stanowiska rządu, który zdobył władzę. Tym bardziej, że komisarzy nie wybiera się w wyborach, oni są wskazywanie przez rządy. Tak jak rządy zmieniają ambasadorów.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ