Czarnecki: To, że Polska bardzo twardo grała w Brukseli wyjdzie nam na korzyść. Opowieści o izolacji Polski w Europie to propagandowe mantry totalnej opozycji

fot: youtube

Tusk był dla Niemców dużo wygodniejszy, bo będzie użytecznym instrumentem prowadzenia polityki imigracyjnej Unii Europejskiej jak to będzie Niemcom wygodnie

– mówi Ryszard Czarnecki w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Czy fakt, że Polska zaprezentowała mocną postawę nie wpłynie pozytywnie na sytuację w Unii i mniejsze kraje w końcu będą chciały pokazać swoje zdanie i wywrzeć rpesję na wielkich, rozgrywających w Europie?

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS: To, że Polska bardzo twardo grała w Brukseli wyjdzie nam tylko na korzyść. Nie jestem do końca przekonany czy będzie to procentowało w kontekście tego, że państwa mniejsze, państwa nowej Unii podniosą głowę, by wreszcie zacząć mówić od siebie. Ewidentnie część tych państw nie chciała głosować za Tuskiem, ale uznały, że trzeba to zrobić, by nie podpaść silniejszym. Nie jestem pewien czy akurat te kraje tą naszą twardą postawą przekonają się, że warto, bo mogą zacząć racjonalizować swoją postawę w ten sposób: Polska została przegłosowana, zostawiona sama, więc lepiej nie róbmy tak jak oni. Paradoksalnie uważam, że może to wywrzeć właściwe wrażenie na największych państwach Unii Europejskiej, tych realnych playmakerach unijnej polityki. Jeśli będą chcieli ratować europejski projekt i widzieć Unię Europejską jako realnie funkcjonujący instrument, to nasza postawa pokazał, że bez realnych negocjacji z Polską nie da się tego zrobić. Dlatego adresatem naszej postawy są raczej takie państwa jak Niemcy czy Francja. Moje przewidywania zostały już zracjonalizowane głosem dwóch niemieckich gazet, które mówią, że Polskę przegłosowano, ale w Europie jest chaos, więc z Polską trzeba się liczyć, bo w innych sprawach nie da się przegłosować. Pomijając przerażające głosy triumfalizmu, które pojawiły się w mediach europejskich, to jednak w przypadku tych dwóch gazet uważam, że ich myślenie jest bliższe myśleniu niemieckich elit na przyszłość.

Czy to, że Polska i kraje Grupy Wyszehradzkie zostały zaproszone do Belgii na rozmowy, możemy uznać za dowód, że nie jesteśmy w Europie izolowani, jak próbuje się nam wmawiać?

Opowieści o izolacji Polski w Europie to propagandowe mantry totalnej opozycji. Nie warto się tym zajmować. Gdyby tak było, to Waszczykowskiego nie broniłby osobiście minister finansów RFN Schaeuble. Potem ten sam Schaeuble zaprosił Polskę w osobie Mateusza Morawieckiego na szczyt G20. Po czym słyszeliśmy wypowiedzi, że nie należy narzucać krajom nowej Unii imigrantów. Nie przypadkiem polsko-brytyjski tzw. szczyt belwederski, który odbył się w przeddzień i w dniu szczytu Rady Europejskiej

Ta narracja wpływa jednak na opinię publiczną. Dzisiaj mamy do czynienia z nieprawdziwą informacją ze strony „Rzeczpospolitej” na temat rzekomego układu między Kaczyńskim a Le Pen. Obraz Polski za granicą jest taki jakby chciała tego opozycja w Polsce?

Kraje Zachodu są pragmatyczne. Skoro okazało się, że rząd Prawa i Sprawiedliwości to nie jest jakaś efemeryda, która upadnie po paru miesiącach, to wiedzą, że muszą się z nim liczyć. Ewentualne problemy nie istnieją w kontaktach bilateralnych ale w strukturach międzynarodowych takich jak Parlament Europejski, gdzie „odwaga staniała a rozum podrożał” i wielu może dużo łatwiej sobie galopować, bo nie będzie miało to większych konsekwencji formalno-prawnych ani gospodarczych.

Gdyby był Pan dzisiaj najbliższym współpracownikiem pana ministra Waszczykowskiego, to co by pan mu radził w sprawie tego, w którą stronę powinna iść nasza polityka zagraniczna w kontekście Unii Europejskiej?

Radziłbym mu kontynuację. Nie ma sensu obrażać się na Grupę Wyszehradzką, że tak zagłosowała. Przypomnę, że w swoim czasie też uznaliśmy, że choć jesteśmy krytyczni wobec Traktatu Lizbońskiego, to go podpiszemy. Wtedy to Czesi zostali sami. Trzeba wczuć się w skórę Czechów, Węgrów i Słowaków, którzy uznali, że poparcie dla Saryusz-Wolskiego byłoby zbyt ryzykowne i nie wymagajmy od nich rzeczy niemożliwych. Wiadomo, że sprawy personalne mogą nas poróżnić. Ważna jest aktywizacja na dwóch kierunkach czyli Bałkany i Kraje Bałtyckie. A poza tym, mimo skandalicznej wypowiedzi Hollande’a należy odgrzać Trójkąt Weimarski. Możemy się różnic z Niemcami w stu rzeczach, ale w pięćdziesięciu kolejnych musimy mieć wspólne interesy. Nie ma co się obrażać. Trzeba powiedzieć wprost, że Tusk był dla nich dużo wygodniejszy, bo będzie użytecznym instrumentem prowadzenia polityki imigracyjnej Unii Europejskiej jak to będzie Niemcom wygodnie.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ