Andrzej Duda, według Tomasza Siemoniaka, powinien zareagować zdecydowanie na „kadrową destrukcję”, jaka według byłego szefa MON odbywa się w naszej armii.
Podobno pan prezydent nie jest tym jeszcze zaniepokojony. Słusznie czy niesłusznie?
—pytał Żakowski.
Prezydent nie odgrywa swojej roli. To, że uważa, że nic się nie dzieje, jest przykre
—atakował w TOK FM Tomasz Siemoniak.
To, że prezydent uważa, że nic się nie dzieje, jest tak przykre i tak pokazujące, że armia nie ma zwierzchnika Sił Zbrojnych, który w żadnej formie nie potrafi się upomnieć i nic zrobić albo chociaż powiedzieć
—stwierdził były szef MON i dodał:
Stawia to pod znakiem zapytania potrzebę tego, żeby prezydent miał jakąkolwiek formę zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi, bo okazuje się zupełnie zbędny. I w praktyce, i formalnie
—zaznaczył.
Może jest rzeczywiście zbędny, może to był błąd Konstytucji, że nie dała prezydentowi takie niewyraziste uprawnienia, o które zresztą był spó?
—dorzucił Żakowski.
Najbliższe lata przyniosą dyskusję o urzędzie prezydenta. Czy on jest w polskich warunkach potrzebny z wyborami powszechnymi, ogromnymi kosztami w sytuacji, gdy prezydent nie odgrywa swojej roli
—mówił Siemoniak.
Być może wystarczyłby prezydent wybrany przez Zgromadzenie Narodowe z minimalnymi kompetencjami jak w Niemczech czy na Węgrzech. Zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi to jedynie konkretnie dookreślony obszar w konstytucji i tu mamy zupełną abdykację Andrzeja Dudy
—stwierdził Tomasz Siemoniak.
Ciekawe, że przez 8 lat rządów Platforma takich wątpliwości, co urzędu prezydenta nie miała…
źródło: wpolityce.pl
















