Dawny Wrocław

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Dawny Wrocław – to nadal we Wrocławiu historia zakazana, utajniana albo zakłamywana. Każde miasto, mające normalne władze, i mające w swej historii jednego z największych naukowców i najpierwszych prekursorów renesansu oraz być może największego podróżnika sprzed wielkich odkryć geograficznych – każde takie miasto takim postaciom stawiałoby pomniki. Pierwszą z postaci, o której piszę, był Witelon, bez którego nie byłoby najważniejszych dzieł Rogera Bacona, Witelon to autor m.in. pierwszego naukowego opisu oka. Drugim Benedykt Polak, który dotarł do Karakorum 25 lat przed rzekomym dotarciem do Chin Marco Polo. Rzekomym, bo oczywiście żaden Marco Polo nigdy w żadnych Chinach nie był, milczą o nim wszystkie kroniki Dalekiego Wschodu. A o Benedykcie Polaku piszą, i to dużo piszą. No ale cóż – i Witelon i Benedykt Polak nie byli Niemcami. Za ich promowanie nikt nie daje grantów z Hamburga ani z Berlina. Przypomnienie polskiej historii miasta mogłoby może nawet odciąć granty, przyblokować strumień niemieckich nagród, tytułów, medali, zaproszeń na płatne wykłady. Słowem – osłabić strumień pieniędzy i zaszczytów. O polskiej historii więc we Wrocławiu – jak najciszej, najlepiej wcale a jeśli już – to tylko z kpiną, szyderstwem. Takie credo tutejszych władz i lwiej części tubylczych polskojęzycznych mediów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ