1.8 C
Wrocław
Blokada wykładu Kiessling to wierzchołek góry lodowej problemu. Czy minister Gowin zmieni...

Blokada wykładu Kiessling to wierzchołek góry lodowej problemu. Czy minister Gowin zmieni to w ustawie 2.0.?

Jaroslaw-Gowin.jpg

W ostatnich tygodniach głośno było o sprawie odwołania przez szereg polskich uczelni wykładu Rebecci Kiessling, która chciała mówić o działaniach pro-life. Wokół całej sprawy narosło wiele nieporozumień i wątpliwości, głos zabierali przedstawiciele uczelni, a także minister nauki i szkolnictwa wyższego.

 

Po opisaniu problemu do naszej redakcji zgłosili się przedstawiciele organizacji studenckich, którzy przekonują, że sprawa Kiessling to jedynie wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o problem blokady, a de facto czegoś na kształt cenzurowania inicjatyw związanych z polityką.

Ostatni odwołany wykład to tylko symbol, który wpisuje się w akcję, którą zaczęliśmy 2-3 lata temu, dotyczącej walki o wolność słowa na uczelniach. Wiele tematów czy prób organizowania konferencji na uniwersytetach jest blokowane – albo przynajmniej są podejmowane takie próby

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl Michał Moskal, Przewodniczący Zarządu Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Z relacji studentów wynika, że problem – choć znany od lat – nasila się w okresie przedwyborczym, a zwłaszcza kampanii przed wyborami. NZS już w 2014 roku – w gorączce zmagań przed głosowaniem samorządowym – zorganizowało akcję „Studiuję, głosuję”, by konfrontować studentów z poglądami polityków.

Reakcja?

W odpowiedzi od władz uczelni często otrzymywaliśmy sygnały, że jakikolwiek udział polityki w debatach jest niedopuszczalny. To jest podejście, z którym absolutnie się nie zgadzamy

— mówi Moskal.

Proceder blokowania debat jest znany przedstawicielom wielu uniwersytetów i szkół: mowa o uczelniach w Gdańsku, Lublinie, Krakowie… Decyzje odmowne były zazwyczaj argumentowane w następujący sposób: W związku z gorącym czasem politycznym uczelnia nie zgadza się na debaty, bo wpisywałoby to ją w oskarżenia o upartyjnienie.

Ale to wracało później – studenci UMCS w Londynie chcieli organizować debatę prezydencką, wszyscy kandydaci zostali zaproszeni, ale ostatecznie pomysły były blokowane na poziomie administracyjnym i technicznym.

Studenci czasem – jak na UMCS – otrzymywali nawet zgodę na przeprowadzenie wykładów, ale… musieli wynająć salę na warunkach komercyjnych – musieli wynająć salę, zapłacić, etc. To zatem również pytanie o podejście władz uczelni do studentów.

Często jest tak, że jeśli coś się dzieje w debacie publicznej, to uczelnie mają tendencję do wycofywania się z tematów, które mogą być kontrowersyjne. Jakby nie patrzeć, uczelnie też są miejscem, gdzie radykalizmy powinny się łagodzić, a przynajmniej powinno się o nich rozmawiać

— tłumaczy Moskal.

Inny zarzut i argument stosowany przez kierownictwo uczelni dotyczy „naukowego charakteru” debaty, którego – zdaniem rektorów i dziekanów – nie ma przy okazji politycznych dyskusji organizowanych przez studentów.

Jeśli są jakieś wątpliwości co do poziomu spotkania czy dyskusji, to takie spotkanie może poprowadzić pracownik naukowy uczelni. Nie ma chyba koła czy organizacji studenckiej, które by się na to nie zgodziły

— tłumaczą sami zainteresowani, podkreślając jednak, że także i ci pracownicy nie chcą godzić się na prowadzenie takich debat; właśnie z powodu obaw o oskarżenia o „upolitycznienie”.

Jeśli chodzi o kwestie debat czy spotkań z politykami, to zazwyczaj takie blokady nie dzieją się wprost – raczej to administracyjny mętlik, którego nie ma przy okazji debat czy spotkań o innej tematyce. Albo zgody pojawiają się na tyle późno, że realizacja takiego spotkania jest po prostu niemożliwa.

Organizujemy w NZS setki akcji w ciągu roku: krwiodawstwo, filmowe wieczory, ale i debaty publiczne, polityczne. Co do zasady to jest jasne i zrozumiałe, kiedy zaczyna się taka blokada spotkań o politycznym charakterze.

W grę wchodzi chyba przesadna polityczna poprawność, jakiś strach, że pewnych poglądów czy tematów nie należy poruszać w murach uczelni. Nam nie chodzi też o to, czy wolność słowa dotyczy blokady działaczki pro-life, czy działacza organizacji lewicowej – chodzi generalnie o sprawę reakcji zarządzających uczelniami

— mówi Michał Moskal.

Jak zaznacza, odpowiednie zmiany powinny być zawarte w przygotowywanej przez wicepremiera Jarosława Gowina (ministra nauki i szkolnictwa wyższego), ustawie 2.0. poświęconej sprawom uczelni wyższych.

Chodzi o zapewnienie pewnych swobód i rozwiązań dotyczących organizacji wykładów i spotkań – by nie było to skrępowane odgórnymi nakazami i zakazami.

To jasne, że do pewnych wydarzeń na uczelni nie można dopuścić, ale chodzi o zmianę mentalności, miękkie rozwiązania, które będą wyznaczać schemat myślenia. By co do zasady każda debata, wykład była dostępna. By w wyjątkowych wypadkach były blokady czy odmowy, a nie odwrotnie

— tłumaczy Moskal, który do premiera Gowina wysłał specjalny list (publikujemy go na następnej stronie).

Jednym z potwierdzeń opisanego stanu rzeczy była również postawa krakowskiej PWST, której kierownictwo nie zgodziło się nawet na uczczenie… rocznicy powstania SKS.

autor: minsw.gov.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ