W KOD trwa kłótnia o pieniądze

fot: youtube

Stowarzyszenie „obrońców demokracji” ledwie zipie – pokazała to choćby frekwencja na organizowanych przez nich ostatnio demonstracjach. Nie jest to jednak jedyny kłopot KOD-u. Wewnątrz trwa zacięta walka o przejęcie władzy nad resztkami organizacji. Kodziarze z Łodzi właśnie zażądali dymisji zarządu głównego tzw. Komitetu Obrony Demokracji. 

Co tak oburzyło łódzkich kodziarzy? Informacje Onetu o tym, że partie polityczne miały płacić spore kwoty za wejście na scenę podczas wieców i manifestacji, a z sejfu KOD-u zniknęło 19 z 21 protokołów z kwest publicznych. Dodatkowo część pieniędzy ze zbiórek nie trafiła na konto Komitetu Obrony Demokracji.

Wielu szeregowych działaczy, członków i sympatyków KOD czuje się zawiedzionych i wstydzi się braku standardów etycznych w naszych własnych szeregach. (…) W tej nadzwyczajnej sytuacji wyrażamy swój głęboki sprzeciw wobec marnotrawienia kapitału zaufania społecznego i oczekujemy ustąpienia wszystkich członków Zarządu Głównego w trybie możliwie najszybszym 

– napisali „obrońcy demokracji” z Łodzi.

I dodali, że zdymisjonowane osoby powinny całkowicie zrezygnować z ponownego kandydowania na eksponowane stanowiska w KOD.

Tymczasem Mateusz Kijowski nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie martwi go słaba frekwencja na demonstracjach, ani afera fakturowa – ma zamiar ubiegać się o ponowne szefostwo w KOD. Co więcej, oznajmił też, że w czasie kierowania KOD-em… bardzo zbiedniał.

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ