Gliński o artykule „Wyborczej”: „Nie mogę pozwolić na to, by byle postkomunistyczny pętak nazywał mnie cenzorem”

fot. youtube

Z naszej strony wydaje się proste i oczywiste, że staliśmy się krajem w dużej mierze w okowach polityki niemieckiej. I obowiązkiem polskiego rządu jest walka o naszą narrację

– mówi wicepremier Piotr Gliński w rozmowie z wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Panie premierze, niemiecka telewizja ARD pyta: „Czy to już koniec Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku?” Jak Pan skomentuje te słowa?

Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury: „Fakt” pisze o „końcu muzeum”, „Wyborcza”, że „cenzor zamyka muzeum” – to są kłamstwa. Po tych słowach spotkamy się w sądzie. W latach 70. zaczynałem działać w opozycji, walczyłem z cenzurą, a mój doktorat nie został wydany, co dla naukowca jest strasznym ciosem. Nie mogę pozwolić na to, by byle postkomunistyczny pętak nazywał mnie cenzorem, który niszczy ważne instytucje kultury w Polsce. To jest spór co do koncepcji. Wynika to z tego, że to muzeum miało być Muzeum Westerplatte i za tym idzie inny profil. W związku z tym powołaliśmy Muzeum Westerplatte i naturalnym było połączenie tych dwóch instytucji. Pamiętajmy, że tamto muzeum budowane było za 500 milionów. Połączenie było konsekwencją tego, że faktycznie Muzeum Westerplatte jest potrzebne.

Korespondentka ARD mówi: „Minister kultury jest zadowolony. Krytycy jednak ostrzegają, że teraz rząd może realizować swoją wizję patriotycznej kultury pamięci…”.

Mam nadzieję, że każdy odpowiedzialny rząd, w tym niemiecki, realizuje swoją wizję patriotycznej kultury pamięci. Niemcy robią to w sposób szczególny, ustosunkowując się krytycznie do nazizmu, a jest to nic innego jak współczesny niemiecki patriotyzm. Owszem, pojawiają się też wątki rewizji, jak słynny serial „Nasze matki, nasi ojcowie”. Takie kłamstwo, stworzone jako propagandowa broń niemiecka, to wielki dla wstyd Niemców. Wszystkie odpowiedzialne państwa na świecie, kraje demokratyczne, walczą o swoją pamięć, o ważne dla tych wspólnot odniesienie do pamięci.

Czego wyrazem są, pana zdaniem, tego typu opinie?

Są wyrazem tego, co w świecie współczesnym jest oczywiste, czyli konkurencji. Świat współczesny jest światem konkurowania grup interesów, grup narodowych, wspólnot politycznych. Europa, która z jednej strony jest ideą integrująca, wciąż jest miejscem bardzo silnej rywalizacji międzynarodowej. Być może jest to wyraz interesów niemieckiej wspólnoty politycznej. Wpisuje się to w całe lata i cały ciąg różnych działań, tak ekonomicznych, jak i  symbolicznych. Podam pewien przykład ze środowiska NGO-sów zajmujących się relacjami międzynarodowymi. Przed kilkoma laty, podczas jednej z konferencji, pojawiła się konstatacja, że od 20 lat wszystkie ekspertyzy dotyczące relacji polsko-niemieckich są pisane za pieniądze niemieckie.

Z naszej strony wydaje się proste i oczywiste, że staliśmy się krajem w dużej mierze w okowach polityki niemieckiej. I obowiązkiem polskiego rządu jest walka o naszą narrację.

Na ile konflikt wokół Muzeum II Wojny Światowej jest konfliktem politycznym, a na ile historycznym?

Więcej w tym polityki niż historii.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ