Czy Morawski musi odejść?

MP Cezary Morawski

Cezary Morawski, poranny gość Radia Rodzina będzie się odwoływał, jeśli we wtorek marszałek zarządu województwa Cezary Przybylski – pomimo negatywnej odpowiedzi ministra Glińskiego – wręczy dyrektorowi odwołanie. Marszałek Przybylski w mediach miał tłumaczyć, że teatr przez pół roku nie pracował, przez co przynosił straty.

Kilkunastoosobowa grupa która broni racji artystycznych Teatru Polskiego „potrafiła zagłuszyć zdrowy rozsądek części umysłu zarządu marszałkowskiego”. Jeśli we wtorek Morawski będzie odwołany, już zapowiedział, że będzie walczył „umówiliśmy się na pewne działania. Referendum zorganizowane przez Solidarność, pokazało wszystkim i mnie także jakie mam poparcie” powiedział gość Radia Rodzina.

A sytuacja w teatrze jest zła. Większość aktorów i pracowników technicznych stoi murem za dyrektorem. Mimo to, kilkunastoosobowa grupa, która broni swoich racji artystycznych „potrafiła zagłuszyć zdrowy rozsądek części umysłu zarządu marszałkowskiego”.

Cezary Morawski, odnosząc się do zarzutów, powiedział, że było i jest przeciwnie

Teatr pracował i pracuje cały czas. Załamanie przyszło w styczniu. Grupa aktorów przynosiła w różnym czasie zwolnienia lekarskie, a to spowodowało nieodwracalne szkody. Trzeba było odwołać aż 20 spektakli. Część protestujących aktorów doprowadziła do dezorganizacji pracy teatru, dlatego próby były odkładane, premiery również.

Cezary Morawski, wspomniał początek swojej pracy. To bilet powrotny, naprawa finansów, audyt, bowiem obejmując teatr nie przejął go protokołem zdawczo-odbiorczym.

Teatr stał się argumentem dla punktów politycznych dla nowo powstałej partii (…) to ścieranie się światopoglądów i chwiejność, która nie pozwalała kreatywnie pracować, bo aktorzy, zespół techniczny i widzowie, są cały czas w niepewności co się wydarzy, stan napięcia wpływa bardzo niekorzystnie na Teatr Polski we Wrocławiu ale również na sytuację teatrów w Polsce. Bo to się przenosi na cały kraj.

O długach teatru „hodowanych latami” wiedział zarząd województwa a jednak nic nie robił, mówi Morawski.

Mieszkowskiego odwoływano kilka razy. Apele rady artystycznej sprzed kilku lat brzmią tak samo jak z roku 2016/17 – Morawski musi odejść – więc sytuacja się powtarza (…) wiadomo, że pierwszy sezon jest sezonem na rozpoznanie. Może należałoby przyjrzeć się jak wyglądał pierwszy sezon Krzysztofa Mieszkowskiego?

Dług pozostawiony przez poprzedniego dyrektora 1 250 mln. zł., jest już spłacony, pomógł urząd marszałkowski, tym samym na bieżąco z płatnościami. W tej chwili jesteśmy w trakcie zmiany repertuaru, skumulowały się premiery. Repertuar jest grany, tylko z poprzesuwanymi terminami. W maju – 12 i 19 – zapraszamy kolejne dwie premiery.

MP

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj