Schmidt apeluje: Chętnie poznam osobę, która zrobiła mi zdjęcie z Petru w samolocie. “Chyba, że to służby wysłane przez posła Kamińskiego”

fot: youtube

Wszystko zostało już powiedziane. Z mojego punktu widzenia, wszystko co chciałam, zostało już powiedziane” – tak Joanna Schmidt skomentowała z rozmowie z Kuźniarem w „Onet Rano” swój związek z Ryszardem Petru.

Posłanka Nowoczesnej niechętnie reagowała na pytania o związek z Petru i zmieniła temat rozmowy.

Zawsze wkurzało mnie, że w czasie kampanii wyborczej byłam pytana, co będzie z moimi dziećmi jak dostanę się do Sejmu, kto się będzie nimi wtedy zajmował. Kandydujących mężczyzn o to nie pytano. Zauważam taką różnicę w traktowaniu płci

—podkreśliła Schmidt zastrzegając, że nie chce, by zabrzmiało to feministycznie.

Posłanka odniosła się też do dużej ilości kobiet w Nowoczesnej. Petru zawsze występuje otoczony partyjnymi koleżankami.

Kobiety w Nowoczesnej są sprawcze. To 10 posłanek – wyraziste osoby. Przyszłyśmy do polityki żeby zmieniać Polskę

—stwierdziła.

Joanna Schmidt była także dopytywana czy dziś, gdy wyborcy poznali ją także z innej, a nie tylko politycznej strony, także zagłosowaliby na nią i czy udałoby się jej wejść do Sejmu.

Myślę, że wyborcy wiedzą jak pracują. Jestem aktywną posłanką i skutecznie zajmuję się sprawami w Poznaniu. W mediach nie jest popularne pokazywanie tego jak walczyłam o instytuty badawcze i o apteki w komisji zajmującej się deregulacją. Taka mamy rzeczywistość.. takie mamy media

—ubolewała.

Schmidt zapowiedziała, że założy fundację, która będzie wspierać kobiety w życiu społecznym i publicznym i które bardzo mocno zetknęły się z wulgarnym hejtem. Posłanka w tej pracy będzie bazować na własnych doświadczeniach.

Po tym wszystkim jestem bardzo wzmocniona

—stwierdziła.

Schmidt zdradziła jak czuła się gdy wszystkie media komentowały jej sylwestrowy wyjazd z Ryszardem Petru, a w sieci pojawiło się zdjęcie z samolotu z nią i szefem Nowoczesnej

Czułam duże wkurzenie. Tak było przez cały styczeń. Miałam inne podejście niż podpowiadają wszyscy pijarowcy. Wewnętrznie i emocjonalnie byłam na takim etapie, że chciałam powiedzieć „nos w sos”. Myślałam tak: Jestem Joanna Schmidt, jestem politykiem, to co osiągnęłam, to osiągnęłam swoją pracą. Znam swoją wartość. Widziałam frustrację po stronie tych, którzy mnie atakowali. Nikt nie jest w stanie mnie obrazić, kto mnie nie zna

—podkreślała i nagle zaapelowała:

Chętnie poznałabym osobę, które zrobiła nam zdjęcie w samolocie. Nie mam żalu, chyba, że to są służby wysłane przez posła Kamińskiego.

Schmidt na koniec mówiła, że jest bardzo szczęśliwa po konwencji Nowoczesnej i uważa, że jej partia ma doskonały program dla rozsądnych Polaków.

Jako nowa partia nabieramy szlifów i przygotowujemy się do objęcia władzy w Polsce. Samemu lub w koalicji

—zapewniła na koniec rozmowy.

Nowoczesna jest na sondażowym dnie. Ocieplanie wizerunku nie działa, można więc tylko pogratulować dobrego samopoczucia. A może to jednak klapki na oczach?

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ