Wystąpienie pani premier zostało zauważone i jest powielane nie tylko z tłumaczeniem na język angielski, ale widziałem także, że na portalach w Szwecji się o nim rozmawia, rozmawiają internauci wielu innych państw Unii Europejskiej. Po prostu wielu polityków boi się stawiać tego rodzaju kwestie, a Ci którzy to robią, są często na marginesie politycznym
— powiedział portalowi wPolityce.pl Łukasz Szchreiber, poseł PiS.
wPolityce.pl: Jak Pan odbiera ogromną popularność wśród zagranicznych internautów wystąpienia pani premier Szydło na temat uchodźców po tym, jak zostało ono przetłumaczone na język angielski?
Łukasz Schreiber (PiS): To pokazuje dwie sprawy. Po pierwsze jak bardzo jest to palący problem, a po drugie głód takich słów prawdy w Europie. Wystąpień takich przywódców jak pani premier Szydło, którzy potrafią mówić jasno o sprawie imigrantów islamskich. To jest dzisiaj wielki problem Europy i niestety niewielu przywódców w Unii, oprócz pani premier oraz premiera Orbana, wypowiada się tak czytelnie i stoi na straży bezpieczeństwa swojego kraju.
Czy dostrzega Pan zjawisko, że przywódcy państw Unii Europejskiej oraz liberalne media krytykują przemówienie pani premier, ogólnie postawę Polski wobec uchodźców, a tutaj się okazuje, że ludzie coś innego myślą
Oczywiście, że myślą co innego. Gdyby nie myśleli to nie rosłaby popularność Marine Le Pen, gdyby nie myśleli, to pewnie Victor Orban nie wygrałby tak zdecydowanie wyborów, to Beppe Grillo nie umocniłby się tak mocno we Włoszech, to Norbert Hofer nie wygrałby nieomal wyborów [prezydenckich w Austrii], to Geert Wilders nie przewodniczyłby głównej opozycyjnej partii [Partii Wolności w Holandii] i w wielu innych miejscach też takie ruchy nie uzyskiwałyby takiego poparcia. To oczywiście nie znaczy, ze ja łącze tych wszystkich przywódców.
Wszyscy oni są przeciwko przyjmowaniu uchodźców
Tak. Europa widzi ten problem, trudno go zresztą nie widzieć, skoro w niektórych miastach, jak w Marsylii, jest blisko 40 proc. w statystykach, a de facto 50 proc. muzułmanów. Jeżeli pozwalają sobie na robienie stref no-go, czyli z zakazem wstępu dla białych, z prawem szariatu, które obowiązuje. Nawet policja boi się tam wchodzić, wojsko dla zapewnienia bezpieczeństwa musi patrolować ulice. To nie jest to coś normalnego. I oczywiście często się nas mami taką propagandą, że tak jak zamach w Manchesterze, to Anglik go spowodował.
Wiadomo jakiego pochodzenia
W pierwszym pokoleniu Anglik. Oni się nie asymilują. Problemem, odnosząc się teraz do Polski, nie jest tylko przyjecie 7 czy 12 tys. imigrantów, jak sugeruje opozycja. Problemem jest to, ze w następnym pokoleniu mamy ich już blisko 50 tys., a w kolejnym 250 tysięcy. Są to ludzie, którzy niestety się ze społeczeństwem nie asymilują.
Z drugiej strony, liberalni politycy są zakładnikami imigrantów, w poprzednich wyborach pan Holande wygrał z Nicolasem Sarkozym właśnie dzięki glosom muzułmanów, ich przywódcy duchowi jasno informują na jakiego kandydata głosować. Część partii socjalistycznych jest ich zakładnikami, ich glosy są im potrzebne aby wygrać wybory.
Sugeruje Pan, że w niektórych krajach Europy Zachodniej, już za kilka lat niezbędnym warunkiem do wygrania wyborów może być poparcie muzułmanów?
Już dzisiaj się tak poniekąd dzieje. Można spojrzeć na wyniki wyborów prezydenckich we Francji z 2012 roku. W tym roku już 4 mln muzułmanów miało prawo głosu, w następnych wyborach będzie miało bodaj 7 milionów. To będzie już nieprawdopodobnie duża siła. Podobnie sytuacja wygląda w krajach Beneluksu, podobnie w Skandynawii, podobnie w niektórych miastach Anglii. Do tego dochodzi kwestia zamachów i jest pytanie, czy Polska ma do tego dołączyć. My jako PiS uważamy, że to jest droga donikąd. Drogą donikąd jest mechanizm relokacji, tutaj trzeba podjąć zupełnie inne działania.
Wrócę jeszcze do wystąpienia premier Szydło. Zostało ono przetłumaczone przez anonimową internautkę. Czy nie myśli Pan, że dobrze by było, aby w przyszłości to rząd zadbał o to, aby tłumaczenia podobnych wystąpień były realizowane?
To jest oczywiście ciekawy pomysł. Ale związku z tym, że zrobiła to anonimowa internautka, widać większą siłę takiego wystąpienia, a cała akcja wygląda bardziej autentycznie. Wystąpienie pani premier zostało zauważone i jest powielane nie tylko z tłumaczeniem na język angielski, ale widziałem także, że na portalach w Szwecji się o nim rozmawia, rozmawiają internauci wielu innych państw Unii Europejskiej. Po prostu wielu polityków boi się stawiać tego rodzaju kwestie, a Ci którzy to robią, są często na marginesie politycznym. Siłę rażenia wystąpienia pani premier można porównać ze słowami byłej premier Australii Julii Gilard, która postawiła swego czasu jasne ultimatum: albo się zaadoptujecie, albo wyjeżdżajcie z kraju. Faktycznie, Australia także później zdecydowała się na deportację grupy imigrantów. Rozmawiał Adam Stankiewicz
źródło: wpolityce.pl
















