“Tu poległo 900 żołnierzy Wojska Polskiego” – Pamiętajcie o jeszcze jednym cmentarzu wojennym we Lwowie

Ojciec Hieronim Warachim Youtube.com

Po transformacji ustrojowej w Polsce rozpoczęło się przywracanie bohaterom należnej czci i pamięci. Zajęły się tym organizacje wojskowe, społeczne  a nawet rządowe. Powołanie Instytutu Pamięci Narodowej przyśpieszyło wiele prac, w tym restauracja zniszczonych nekropolii, zwłaszcza na Kresach, czy szukanie świadków. W 45 nr „Gościa Niedzielnego” z 6 listopada 2006 roku zamieszczono list o. Hieronima Warachima OFMCap z Sędziszowa nt. żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku pod Lwowem.

Z relacji o. Warachina wynika, że oprócz znanego nam wszystkim cmentarza, jest jeszcze jeden, w którym pochowano co najmniej 900 obrońców Lwowa z 39 roku a pochówku dokonał właśnie o. Warachim. Przekazał opis i zdjęcie na którym widać krzyż na niewielkim placyku. Z listu wynika, że tak naprawdę, nie wiadomo ilu pochował, bo nie było dokumentów, druga istotna rzecz. To nie byli żołnierze, którzy zginęli we Lwowie, tylko na terenie całego Hołoska, gdzie były straszne walki. Tam gdzie zostali trafieni pociskiem czy kulą, tam chowali ich koledzy ale zawsze znakowali miejsce.

Dopiero po 22 września można było zebrać szczątki i pochować w jednej mogile, w dolince przy cmentarzu na Małym Hołosku. Dzisiaj jest to dzielnica Lwowa, otoczona nowymi blokami a kiedyś pole obrośnięte kapustą i burakami, w środku którego ktoś postawił skromny krzyż z napisem: “Tu poległo 900 żołnierzy Wojska Polskiego w walce z hitlerowskim najeźdźcą w obronie Rzeczpospolitej Polskiej w dniach od 12 IX do 22 IX 1939 roku”. 

Z dokumentów wynika, że pierwsze trzy tygodnie września 39 roku, Lwów bohatersko bronił się i zanim wojska generała Sosnkowskiego dotarły z pomocą, nasi żołnierze zaatakowali napierających Niemców. Najbardziej krwawe walki odbyły się w dniach 12 – 22 września  w lasach  Małego i Wielkiego Hołoska i Zboiska. Zaprzestano ich, kiedy na rogatkach Lwowa pojawiła się Armia Czerwona. Ofiar po obu stronach było bardzo dużo. Niemcy, miejsce walk nazwali “Toden Wald” – las śmierci.
O pamięć obrońców Lwowa, o uporządkowanie terenu, postawienie pomnika wielokrotnie upominał się Ojciec Hieronim Warachim. Lwowiak, kapucyn i żołnierz Armii Krajowej. Kiedy w 2005 roku był na ponownym otwarciu cmentarza Orląt Lwowskich, w bardzo emocjonalnym tonie zwrócił się do Polaków: pamiętajcie o jeszcze jednym cmentarzu wojennym we Lwowie. Niech przyjadą polscy dziennikarze i pokażą Polakom zapomniane przez nich miejsce, gdzie w ziemi spoczywają tak liczne szczątki tych, którzy podobnie jak Orlęta “Mortui sunt ut liberi vivamus” – “Polegli, byśmy żyli w wolności”.

Ojca Warachima wśród nas już nie ma, mogiła polskich bohaterów nadal niszczeje. Nie ma tam nawet żadnego drogowskazu, przewodnicy też nic nie mówią.

W 2006 roku Andrzej Przewoźnik za pośrednictwem mediów zwrócił sie do świadków obrony Lwowa o kontakt (…) W naszych planach jest zbudowanie tam grobu zbiorowego i trwałe upamiętnienie miejsca spoczynku Obrońców Ojczyzny (w okolicach Lwowa w ostatnim dziesięcioleciu urządziliśmy już sześć takich zbiorowych mogił).

Ponieważ dokumentacja nt. wrześniowych pochówków jest bardzo uboga (archiwum Zarządu Głównego PCK spłonęło podczas okupacji niemieckiej), cenna jest dla nas każda relacja bezpośrednich uczestników tamtych wydarzeń, zwłaszcza dotycząca pochówków poległych.

Osoby, które mogłyby udzielić takich informacji, prosimy o kontakt pod adresem:
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ul. Wspólna 2, 00-926 Warszawa.

Artykuł współfinansowany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

Czytaj: Kpt. Józef Rusak: UB to było najgorsze społeczeństwo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ