Lotnisko w Gdańsku finansowało działalność OLT Marcina P. i patrzyło przez palce na jego długi! ZOBACZ DOKUMENTY

amber.jpg

Portal wPolityce.pl dotarł do pełnej treści dokumentów, które stanowiły filar przesłuchania Tomasza Kloskowskiego, prezesa portu lotniczego w Gdańsku, a z których wynikało, że lotnisko niezbyt ochoczo walczyło o odzyskanie gigantycznych należności od spółki OLT, z która blisko współpracował syn ówczesnego premiera Michał Tusk. Pobłażliwości lotniska doprowadziło do strat w wysokości 4,5 miliona złotych. Na te dokumenty powoływali się dziś członkowie komisji ds. Amber Gold. Jak to się stało, że ostateczne wezwanie do zapłaty, lotnisko w Gdańsku, wystosowało wobec OLT dopiero 27 lipca 2012 roku, czyli w dniu, w którym odwołano wszystkie loty OLT Express i w którym spółka wniosła do sądu o upadłość.

Wszystkie moje służby księgowe próbowały wyegzekwować te płatności, czyli wielokrotnie, kilkadziesiąt razy monitowały do służb związanych z OLT i z Amber Gold o te płatności.

– zeznawał w dramatycznym tonie Tomasz Kloskowski.

 

Czy aby na pewno? Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann okazała świadkowi treść maila, który został wystosowany do OLT, a w którym główna księgo portu lotniczego wzywa do zapłaty za faktury wystawione za lotnisko. Szkopuł w tym, że mail został wystosowany dopiero 19 lipca 2012 roku, czyli dzień po tym, jak Marcin P. poinformował przedstawicieli OLT, iż wycofuje się z biznesu lotniczego. Kolejne pytanie dotyczące maila, do którego treści dotarł portal wPolityce.pl dotyczy pytania: dlaczego lotnisko dopiero w lipcu ostro występuje o niezapłacone faktury z faktury z kwietnia i maja? Co ciekawe tzw. ostateczne wezwanie do zapłaty wystosowano wobec OLT dopiero 27 lipca 2012 roku, czyli w dniu, w którym odwołano wszystkie loty OLT Express i w którym spółka wniosła do sądu o upadłość.

W nawiązaniu do naszych ustaleń z dnia 22 czerwca 2012 i późniejszych maili skierowanych do Państwa, wzywam do natychmiastowej zapłaty za faktury kwietniowe i majowe. Powyższe kwoty należy przekazać w ciągu 3 dni na rachunek bankowy.

– czytamy w mocno spóźnionym wezwaniu do zapłaty należności na rzecz portu lotniczego.

 

Kloskowski stwierdził dziś na przesłuchaniu, że pierwsze długi OLT wobec gdańskiego lotniska powstały dopiero w czerwcu 2012 roku. Mail głównej księgowej przeczy tej tezie. Wynika z niego, że spółka nie spłacała swoich należności od kwietnia, czyli od początku swojej działalności i współpracy z gdańskim lotniskiem.

Dziś Kloskowski poinformował jednocześnie, że po działalności spółek OLT pozostało ok. 4,5 mln zł długu wobec gdańskiego lotniska, z czego zdecydowana większość tej kwoty pochodziła z nieuiszczonych opłat za starty i lądowania oraz odprawionych pasażerów. Jak dodał, gdańskiemu lotnisku udało się jednak odzyskać 600 tys. zł z VAT. „Czyli pan Marcin P. oszukał nas na 4 mln zł” – doprecyzował. **Informacje o długach wobec lotniska znalazła się także w zeznaniach Kloskowskiego, które składał on w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi. Fragment stenogramu przedstawiamy poniżej:

Przewodnicząca komisji śledczej odnosząc się do tego wątku skazywała też, że inne lotniska uważając OLT Express za niewiarygodnego kontrahenta stosowały przedpłaty w stosunku do spółek OLT. W efekcie – jak mówiła Wassermann – nie miały wierzytelności wobec OLT.

 

Podejrzane działania lotniska w Gdańsku, którego przedstawiciele zbyt późno rozpoczęli walkę o zwrot należności wobec OLT rodzą poważne pytania. Dlaczego nie egzekwowano opłat już wcześniej? Dlaczego nie wymagano od OLT przedpłat? Skąd ta pobłażliwość i patrzenie przez palce na rosnące z każdym miesiącem zadłużenie firm Marcina P.?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ