Juliusz Woźny: Stereotyp polskiego patriotyzmu, czyli „z szabelką na czołgi”, to wymysł nazistowskiej propagandy utrwalany przez komunistów

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” już trwale zapisał się w świadomości mieszkańców Wrocławia. Jesteście widoczni np. przy okazji uczczenia Powstania Warszawskiego czy wojennego oraz powojennego podziemia niepodległościowego, tzw. „Żołnierzy Wyklętych”. Czy to trochę pójście za pewnym trendem na patriotyzm, związanym z historią Polski w XX wieku?

Juliusz Woźny: Przypomnę, że Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” powstał w 2007 roku i od początku poruszaliśmy tematykę związaną z walką Polaków tuż po wojnie z systemem komunistycznym. Zajmowaliśmy się także już na starcie Powstańcami Warszawskimi, kombatantami Armii Krajowej itd. Niewielu pamięta, że Wrocław jest drugim miastem w Polsce jeśli chodzi o liczbę Powstańców Warszawskich. Bardzo wielu z nich przyjechało tu po wojnie, chcąc zmylić trop, zniknąć z oczu bezpiece. Niektórzy pojawili się tu już w roku 1944, jako jeńcy wojenni. Poza walką o niepodległość włączyli się w odbudowę tej części kraju, aglomeracji wrocławskiej. W związku z tym mamy doskonałą legitymację do tego, by na Dolnym Śląsku pielęgnować tę historię.

Widzi Pan zatem w ostatnich latach wzrost czy spadek zainteresowania historią najnowszą wśród Polaków lub choć lokalnej społeczności?

Juliusz Woźny: Zdecydowany wzrost, który moim zdaniem jest reakcją, odpowiedzią na próby dyskredytowania polskich bohaterów, traktowania naszej historii w sposób, łagodnie mówiąc, nierzetelny…

Ale przez kogo? Przecież żyjemy już w wolnym, demokratycznym kraju. Nie trzeba walczyć z wrogiem, który chciał zacierać polskie bohaterstwo i heroiczną ofiarę w imię niepodległości, honoru i ojczyzny.

Juliusz Woźny: Owszem, ale nie da się ukryć, że dopiero w ostatnich latach nastąpiła swoista rekompensata, rehabilitacja. A przecież polska demokracja trwa od ćwierć wieku. Nareszcie zaczęto podchodzić do obchodów rocznic, do pamięci o II wojnie, o latach stalinizmu i walki Żołnierzy Wyklętych w sposób odpowiedni. Co do komunizmu, to że coś się kończy w sposób formalny, nie oznacza, że odchodzi na wieki. Wystarczy spojrzeć na osoby, które w PRL-u piastowały zaszczytne stanowiska, a teraz kontynuują swoje kariery. Nie udało się solidnie rozliczyć z tamtym okresem. Ludzie, którzy ze wszystkich sił zwalczali niepodległość Polski, są teraz otaczani szacunkiem. Mało tego – mają się świetnie od strony materialnej. Natomiast zupełnie odwrotnie sytuacja wygląda u tych, którzy o wolność ojczyzny walczyli. A więc walka nadal trwa! Obie strony, tzn. ta niepodległościowa i ta, która opowiadała się za zniewoleniem, jeszcze nie złożyły broni. Moim zdaniem wyraźnie to widać. Nie trzeba z resztą daleko szukać. 2 dni temu z honorami wojskowymi został pochowany Wacław Krzyżanowski, morderca sądowy Danuty Siedzikówny „Inki”, funkcjonariusz komunistycznej bezpieki.

Nie ma Pan wrażenia, że za zachowaniami, pokazującymi miłość do ojczyzny, nie idzie jednak ta najważniejsza wartość – świadomość i wiedza o historii swojego kraju? Może wielu kieruje się w tę stronę trochę na ślepo? Noszenie ubrań patriotycznych, udostępnianie różnego rodzaju grafik w internecie, wykrzykiwanie na marszach „Precz z komuną!” lub „Cześć i chwała bohaterom!” może być po prostu modnym zachowaniem. W patriotyzmie nie chodzi chyba tylko, ani głównie o to.

Juliusz Woźny: Ja zdaję sobie sprawę, że ci ludzie, którzy przychodzą do nas i, mimo młodego wieku, mają zaskakująco dużą wiedzę na temat polskiej historii, tworzą procentowo niewielką część całej młodzieży. Może i wynika to po części z jakiejś mody. Nosi też znamiona buntu przeciw systemowi, sprzeciwu, który dla młodych ludzi jest atrakcyjny, odzwierciedla ich temperament. Ale uważam, że jednocześnie ta tendencja, która pokazuje rosnące zainteresowanie polską historią, niesie za sobą silne wezwanie do edukacji. Mam wrażenie, że te pojawiające się coraz częściej koszulki, transparenty, czy hasła w wirtualnej rzeczywistości pozwalają dość łatwo dotrzeć do źródeł. A tam już otrzymujemy często konkretną dawkę rzetelnej wiedzy. Nie chcę nikogo oceniać. Na pewno patrzę pozytywnie na to, że wielu poszukuje tych wspaniałych wartości, takich jak prawda czy wierność ojczyźnie. Myślę, że żyjemy w fantastycznych czasach. Ktokolwiek teraz przejawia choćby drobną chęć, żeby się czegoś o polskiej historii dowiedzieć, nie ma z tym najmniejszego problemu. Sięgając pamięcią sporo lat wstecz, muszę powiedzieć, że kiedyś na pewno tak to nie wyglądało. W czasach Polski Ludowej z wiadomych względów – prawda była niewygodna dla rządzącej partii, a na początku naszej demokracji o tym zapomnieliśmy, zaniedbaliśmy, bo pochłonęło nas budowanie wolnego demokratycznego państwa. A więc kiedyś konieczny był zdecydowanie o wiele większy wysiłek.

Juliusz Woźny: Moim zdaniem walczyć trzeba zawsze o prawdę. Ona jest tylko jedna i jeżeli pozwolimy ją pogrzebać, to będziemy się musieli z nią zmierzyć za jakiś czas w dużo gorszych warunkach. Bo wtedy idziemy na zupełnie niepotrzebny kompromis. Rezygnujemy z własnych zasad, a korzyści z przemilczania prawdy są iluzoryczne. Jeżeli pozwolimy się nagiąć, jeżeli zaakceptujemy kłamstwo to straty są niepowetowane. Moim zdaniem w ślad za stratami moralnymi, pójdą w końcu i materialne.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj