Helena Motykówna “Dziuńka” zamordowana w zaawansowanej ciąży . Nowa patronka wrocławskiej ulicy

Helena Motykówna przyszła na świat w dniu 17 lutego 1924 roku w Daszawie, wsi położonej w powiecie stryjskim w województwie stanisławowskim (obecnie Ukraina). Od najmłodszych lat fascynowała się wojskiem i uzbrojeniem, nosiła męskie ubrania i marzyła o karierze żołnierza.

Po zakończeniu II wojny światowej wraz z rodziną znalazła się na pograniczu Ziem Odzyskanych. Tu wstąpiła do oddziału kaprala Franciszka Olszówki (pseudonim “Otto”), gdzie przybrała pseudonim “Dziuńka”.

Oddział “Otta” powstał w kwietniu 1945 roku, działał na pograniczu Wielkopolski i Śląska. Konkretniej – w okolicy Kępna, Namysłowa i Kluczborka. W szczytowym momencie liczył 80 ludzi. Ugrupowanie podejmowało liczne akcje zbrojne oraz propagandowe. Szacuje się, że z rąk “Otta” i jego podkomendnych zginęło łącznie 71 osób, w tym żołnierze Armii Czerwonej i funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Dzięki rozbudowanej sieci informatorów udawało się przez jakiś czas wymykać komunistycznym władzom. Jednak 8 lutego 1946 roku dowódca zginął, śmiertelnie raniony w trakcie walki we wsi Pisarzowice (woj. wielkopolskie).

Motykówna służyła w oddziale “Otta” tylko przez dwa tygodnie. Wiadomo, że wzięła udział w jednej akcji zbrojnej. W dniu 17 lutego 1946 roku w odwecie za śmierć “Otta” jego podwładni zgładzili dziewięciu sowieckich żołnierzy na stacji kolejowej w Czastarach (pow. Kępno). Wkrótce potem “Dziuńka” wpadła w ręce komunistycznych władz.

Po brutalnym śledztwie 22-letnia Motykówna została skazana na karę śmierci i rozstrzelana. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano 18 lipca 1946 roku we Wrocławiu, w więzieniu mieszczącym się przy ulicy Kleczkowskiej. Podczas odczytywania wyroku przez prokuratora, “Dziuńka” i inni skazani odśpiewali “Pod Twą obronę”. Potem ucałowali krzyż. Na chwilę przed tym, nim dosięgły ich kule, wznieśli jeszcze okrzyk: “Niech żyje Polska!”.

Z relacji naocznych świadków egzekucji wynika, że wchodzący w skład plutonu egzekucyjnego żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego byli pijani. Gdy przebrzmiała salwa, dało się jeszcze słyszeć krzyki śmiertelnie ranionej Motykówny, która wzywała matkę i prosiła o dobicie. Uczynił to dowódca plutonu. W geście bezsilnego protestu inni więźniowie walili miskami w kraty.

Gdy “Dziuńka” została zamordowana, była w zaawansowanej ciąży (8 lub 9 miesiąc). Została pochowana na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. W dniu 22 czerwca 2017 r. Rada Miasta Wrocławia zdecydowała, że jedna z ulic będzie nosić jej imię i nazwisko.

Artykuł współfinansowany przez Fundację KGHM Polska Miedź

Czytaj: Wspomnienie Andrzeja Uchwata, ps. „Wichura”porucznik AK: „…zrobiłem dobre rozeznanie na temat konfidenta…”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ