Major Zbigniew Mielczarek: Patriotyzm jest najważniejszy a poświęcenie dla ojczyzny szczytem ofiary

Mjr Zbigniew Milczarek, youtube.com

Major Zbigniew Mielczarek, pseudonim Zawisza, rocznik 1925, już jako 16 latek walczył o wolność Polski w szeregach Armii Krajowej. Od wielu lat dba o upamiętnianie miejsc walk partyzanckich na kielecczyźnie. Dzięki niemu rokrocznie w różnych miejscach i przy różnych okazjach odbywają się rekonstrukcje historyczne, które żołnierzom przypominają a młodszym pokoleniom pokazują różne akcje, m.in. odbicia więźniów, przesłuchania na Gestapo czy niemiecki terror. Mjr Mielczarek do 2016 roku był prezesem Zarządu Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Kielcach, zrezygnował z funkcji ale nadal wspiera Związek.

Zbigniew Mielczarek o wojnie dowiedział się z radia. Razem z kolegami podchodził pod okno sąsiada i wsłuchiwał się w głos spikera. Już 5 września 1939 Niemcy byli w Kielcach, wjechali na motocyklach z przyczepami a mieszkańcy myśleli, że to alianci przyjechali pomagać. Dopiero jak usłyszeli “szwargotanie” zrozumieli, że są osamotnieni.

Do wybuchu wojny, Zbigniew Mielczarek swoje dzieciństwo wspomina jako bardzo dobry i szczęśliwy czas – z rodzicami i młodszymi braćmi. To w domu rodzinnym, na przemian matka i ojciec  mówili o Polsce jako najwyższym dobru, tam też zaszczepiono wiarę w Boga Ojca: “wpojony patriotyzm we mnie siedział od dziecka a wojna na pewno nauczyła jeszcze większego patriotyzmu. Dla mnie Polska była krajem, dla którego warto było się poświęcić a nawet oddać życie. Kochałem po prostu Polskę.

Do AK wstąpiłem 5 stycznia 1942 roku, nie było przymusu, każdy szedł z własnej woli, nie żałuję niczego. Wtedy nie myślało się o śmierci. Człowiek na wszystko był przygotowany. Czasem nachodziła myśl, żeby tylko nie być rannym a zwłaszcza ciężko. Raczej zginąć od razu, aby kolegom nie sprawiać kłopotu, tak się myślało. Z drugiej strony wiedziałem, że muszę żyć, bo trzeba było wspierać mamę i braci. Ojca, policjanta zamordowali strzałem katyńskim w kwietniu ’40 roku w jenieckim obozie w Miednoje”.

Major Olszański wspomina jedną z trudniejszych decyzji, gdyby złapany niemiecki dowódca, wypuszczony na słowo honoru, nie dotrzymał danego słowa. Kiedy w Glince, koło Ćmielowa oddział Olszańskiego natrafił na Niemców wywiązała się strzelanina. Teren sprzyjał Niemcom, niektórzy próbowali uciekać polami. Majorowi Olszańskiemu udało się złapać dowódcę, który chciał zakopać w zbożu parabelę. Poddał się od razu, prosił by mu życie darować. Olszański wiedział, że dwóch jego żołnierzy było przetrzymywanych na gestapo w Opatowie. Umówili się, że złapany Niemiec zrobi wszystko aby ich uwolniono. Obaj zdawali sobie sprawę, że gdy akcja się nie uda, wszyscy złapani niemieccy żołnierze zostaną zabici. Następnego dnia w lesie pojawili się aresztanci.

Major Zbigniew Mielczarek często podkreśla, że największą radość daje mu niepodległość i suwerenność Polski: “żałuję jedynie, że mam tylko jedno życie, które mogę poświęcić dla własnego kraju. Patriotyzm jest najważniejszy a poświęcenie dla ojczyzny szczytem ofiary.

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ