Skandaliczna decyzja brytyjskiego sądu. Mimo sprzeciwu rodziców ich syn będzie odłączony od aparatury podtrzymującej życie

dziecko.jpg

Charlie Gard, chłopiec przebywający w jednym z londyńskich szpitali, ma zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie, choć jego zrozpaczeni rodzice podjęli wszelkie możliwe kroki, by uratować swoje dziecko.

Chłopiec urodził się z rzadką chorobą (dotychczas znanych jest 16 przypadków) powodującą osłabienie narządów i mięśni, co prowadzi do stanu, w którym płuca mogą pracować wyłącznie z pomocą sprzętu wspierającego oddychanie.

Młodzi rodzice niemal od początku życia Charliego walczyli o jego wyleczenie. Podczas, gdy chłopiec przebywał w szpitalu, oni poznali mieszkającego w USA lekarza, który chciał podjąć się eksperymentalnego leczenia. Ponieważ kuracja była droga, postanowili poszukać pomocy i dzięki internetowej akcji zebrali niemal 1,4 miliona funtów. Mimo tego Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa nie pozwolił na transport dziecka do Stanów Zjednoczonych, uznając, że lepiej będzie dla niego, jeśli umrze w Wielkiej Brytanii.

W związku z sądową porażką rodzice Charliego – Connie Yates i Chris Gard – zwrócili się o pomoc do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten jednak orzekł na niekorzyść rodziców (ale – jego zdaniem – na korzyść dziecka), że transport poza Europę może okazać się zbyt niebezpieczny dla umierającego dziecka – i lepiej, by zakończyło ono swoje życie w kraju.

Zrozpaczeni rodzice nie mogli, mimo zebrania ogromnej sumy pieniędzy, walczyć o życie dla swojego syna. Lekarze oznajmili przy tym, że nie są w stanie zrobić dla niego nic, ponieważ uszkodzenia mózgu są bardzo zaawansowane, dziecko nie widzi, nie słyszy i nie może się poruszać. Matka nie mogła w to uwierzyć, ponieważ – jak twierdzi – Charlie otwierał oczy i reagował na obecność rodziców. Mimo tego lekarze postanowili przyspieszyć decyzję o odłączeniu niemowlęcia od aparatury.

Rodzice, w ostatnim akcie desperacji, postanowili błagać o danie chłopcu dodatkowego weekendu życia, albo chociaż przeniesienie go do domu, by tam mógł umrzeć. Niestety, również te prośby nie zostały wysłuchane. W piątek 30 czerwca życie dziecka, o które walczyło tak wiele osób, ma się zakończyć. I nie dlatego, że nie dało się go uratować, lecz przez bezduszność brytyjskich lekarzy, sądów i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jak wygląda świat, w którym żyjemy? Dlaczego sędziowie i lekarze dostali prawo, by decydować o tym, kto umrze, a kto będzie żył? W jaki sposób Trybunał Praw Człowieka zajmuje się obroną ludzkich praw, jeśli neguje to podstawowe – prawo do życia?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ