Przewodniczący KRRiT: Tusk najpierw nawoływał do niepłacenia abonamentu RTV, a później nasłał na tych ludzi skarbówkę

Nie milkną echa słów przewodniczącego Grzegorza Schetyny, który podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej wezwał Polaków do obywatelskiego nieposłuszeństwa i niepłacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. Lider PO wszedł tym samym w buty Donalda Tuska, który kilka lat temu również nawoływał Polaków do de facto łamania prawa. Słowa Schetyny oburzają o tyle, że polityk zadeklarował wynagrodzenie osób, które nie będą płacić abonamentu.

 

Jeżeli będzie tak, że parlament na wniosek TVP przyjmie podniesienie haraczu na tę telewizję, to wezwiemy to obywatelskiego nieposłuszeństwa i niepłacenia tej opłaty. (…) Nie zostawimy tych, którzy będą zastraszani za niepłacenie abonamentu, będą mogli liczyć na rekompensatę, obiecuję Wam. Sami nie będziemy płacić

—deklarował Schetyna.

W jego ślady poszła posłanka Platformy Kinga Gajewska.

Wzywamy do niepłacenia abonamentu. Tych, którzy nie będą płacili z nami haraczu na propagandę, wynagrodzimy jak wygramy wybory!

—napisała na Twitterze.

 

O komentarz w tej sprawie spytaliśmy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego. Zwrócił on uwagę na los osób, które w przeszłości dały się nabrać na słowa Donalda Tuska. Dzisiaj muszą spłacać swoje zadłużenie.

Deklaracja przewodniczącego Schetyny jest bardzo nieuczciwa, oszukuje się ludzi. Po wezwaniu Donalda Tuska do niepłacenia abonamentu, wiele osób przestało to robić, kiedy jednak Platforma Obywatelska doszła do władzy, nie tylko nie zwolniono tych osób z tego obowiązku, ale nasłano na nie skarbówkę

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Kołodziejski.

W KRRiT jest rozpatrywanych prawie ćwierć miliona wniosków o zwolnienie z konieczności zapłaty długu. Ludzie uwierzyli Tuskowi, a później dostali wezwania do uregulowania długu, a co więcej, otrzymali je za poprzedniej kadencji. Kwota do zapłaty w ciągu pięciu lat narosła do prawie 1700 zł. Rząd Platformy nie tylko nie załatwił tej sprawy, tak jak obiecywał, ale jeszcze uruchomił urzędy skarbowe do windykacji tych należności. Nasłał służby skarbowe na te łatwowierne osoby, które uwierzyły w słowa premiera

—dodaje.

Czy osoby oszukane przez Donalda Tuska mogą się w jakiś sposób bronić? Okazuje się, że Tusk zostawił je na lodzie.

Nie ma podstawy do umorzenia wpisanej w ustawie. Często powołują się na zapewnienia premiera, ale to nie wystarcza

—stwierdza Kołodziejski.

Czy historia zatoczy koło i Grzegorz Schetyna również będzie nasyłał na osoby niepłacące abonamentu skarbówkę? Czy o takim wynagrodzeniu pisała Gajewska?

źródło:wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ