Historia Grażyny Najnigier internowanej przez UB: “… słyszałam krzyki, pałowania, wyzwiska..”

Grażyna Najnigier to aktywna działaczka NZS na Politechnice Wrocławskiej i jedna z najmłodszych ofiar stanu wojennego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Zatrzymana 4 stycznia 1982 roku. Represjonowane kobiety, przewożono do ośrodka internowania w Gołdapi. Spotkała się tam cała elita opozycyjna Polski. Halina Mikołajaska, Gajka Kuroniowa, Anna Walentynowicz, Barbara Trzeciak i Joanna Gwiazda

 

Tuż przed 22.00 do domu weszło dwóch zomowców z karabinami maszynowymi i jak zawsze jeden ubek. Zawieźli mnie na ul. Łąkową, było tam ponad 100 osób. Dwa dni późnej zostały nam wręczone decyzje o internowaniu.

Zanim wywieźli nas 17 stycznia ’82 do Gołdapi, trafiłam na dziesięć dni na Klęczkowską, było to późną nocą 6 stycznia. Minęło trzy tygodnie od wprowadzenia stanu wojennego. W więziennictwie już inaczej traktowano tzw. politycznych. Miałyśmy w ciągu dnia otwarte cele, swobodnie poruszałyśmy się po korytarzach. Dzieliłyśmy się wypiskami z innymi (niepolitycznymi) więźniarkami, najczęściej papierosami. To był też moment zawiązania pewnej więzi. Służby więzienne traktowały nas w miarę przyzwoicie.

Drugi raz zatrzymali mnie 28 sierpnia 1982 roku. Zabrali z domu. Najpierw na Łąkową, a po trzech dniach zawieźli na Klęczkowską. W więzieniu byłam internowana przez osiem dni. Ten drugi pobyt był zupełnie inny. Klawiszki i współwięźniarki były aroganckie, wręcz chamskie. Traktowali nas okropnie.

W więzieniach zawsze przeprowadzali zwyczajowe badania lekarskie. Tam , pierwszy raz w życiu wpadłam w panikę. To był histeryczny płacz i nie mogłam go powstrzymać. Miałam problemy z mówieniem, nawet z poruszaniem się. Myślę, że to był strach. Pomógł mi pielęgniarz. Dał relanium i pamiętam do dzisiaj jego słowa: pani musi się opanować, za chwilę idzie pani na przesłuchanie, specjalnie dla pani przyjechał ktoś z Warszawy. Wydaje mi się, że był z kontrwywiadu, był bardzo nieprzyjemny. Teraz wiem, że relanium zadziałało, mogłam z tym ubekiem porozmawiać tak, jak na to zasługiwał. Inaczej, nie wiem jak by to się skończyło.

Okna mojej celi wychodziły na dziedziniec. Słyszałam jak  w nocy, 31 sierpnia na 1 września ’82 milicja robiła ścieżkę zdrowia złapanym mężczyznom podczas demonstracji, to było koszmarne. Krzyki, pałowania, wyzwiska.

Jest bardzo dużo ludzi, którzy zrobili nam krzywdę. To byli gnębiciele, walczyli z nami w sposób bezwzględny. Jak dotąd nikt nie przeprosił.

13 grudnia 2016 roku Prezydent RP Andrzej Duda, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, a także za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej odznaczył Grażynę Najnigier Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Natomiast Krzysztof Szwagrzyk, za zasługi w działalności na rzecz niepodległości i suwerenności Polski oraz respektowania praw człowieka w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej odznaczył Najnigier Krzyżem Wolności i Solidarności.

To wzruszające i bardzo potrzebne nam, wszystkim gołdapiankom, wszystkim represjonowanym w stanie wojennym, powiedziała wrocławianka. Tym bardziej, że pracownicy Służby Bezpieczeństwa chodzą bezkarni, za nic jeszcze nie zapłacili. Żyją na bardzo wysokim poziomie, pobierają równie wysokie emerytury, mają przywileje, o których wolą milczeć i nie czują się winni. Taką mieli pracę, wykonywali rozkazy, mówią.

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ