Plan Wałęsy na miesięcznicę smoleńską: Będę jak strzał z Aurory. “Idę do kościoła modlić się razem z nimi. Po modlitwie wychodzimy z kościoła i idziemy”

Lech Wałęsa.jpg

Wyobrażam sobie to tak: idę do kościoła modlić się razem z nimi. Po modlitwie wychodzimy z kościoła i idziemy. Oni na swoją 87. miesięcznicę, a ja do drugiej demonstracji…

— tak przedstawia się plan Lecha Wałęsy na miesięcznicę smoleńską, która odbędzie się 10 lipca. Zdradził go na łamach „Gazety Wyborczej”.

 

Podejrzewam, że zrobią coś głupiego. A ja wtedy… No nie wiem. Jestem bardzo szybki i błyskawicznie reaguję

— dodał Wałęsa.

Stwierdził, że jeśli policja będzie wynosić go z Krakowskiego Przedmieścia, tak jak Władysława Frasyniuka, to nie będzie się śmiał, bo to zły ruch.

Ale może łaskotki gdzieś go wzięły? Bo oni to i tak mogą robić

— zastanawiał się.

Pamiętam, jak raz pod Krzyżami nie chciałem milicji oddać wieńca dla poległych stoczniowców, to dwóch ubeków wzięło mnie w środek i tak w łokieć walnęli, że kurczę, mimowolnie wypuściłem

— wspominał z rozrzewnieniem.

Żeby całemu misternie uknutemu planowi dodać odrobinę pikanterii, Wałęsa stwierdził, że będzie niczym „strzał z Aurory”. Z czytelnikami „GW” poza planem, podzielił się również swoim marzeniem.

Marzy mi się milion niezadowolonych. Jak będzie milion, to podpiszemy się pod referendum z jednym pytaniem: czy władza ma prawo do zmiany systemu demokratycznego w niedemokratyczny? Ja myślałem, żeby to zrobić trochę później, kiedy będzie jeszcze większe niezadowolenie. Ale stało się inaczej. Władek Frasyniuk, mój przyjaciel, za szybko mnie wezwał do płotu

— powiedział Wałęsa.

Kolejna wypowiedź byłego prezydenta to czysty absurd, który przekroczył wszelkie granice zdrowego rozsądku. Wałęsa zgodził się ze słowami Frasyniuka, że gdyby Lech Kaczyński żył, to stanąłby przeciwko bratu.

Może Lech by Jarka powstrzymał, zanim musiałby być publicznie przeciwko. Ale w końcu byłby, bo Jarek szkodzi Polsce. To jest niepatriotyczne, patrioci muszą się podnieść, a Lech był patriotą

— bredził Wałęsa.

Stwierdził, że jego obecność na 87. miesięcznicy jest koniecznością, ponieważ to będzie sprawdzian, czy jest w dobrej komitywie z siłą wyższą i wyższą racją.

Znowu „nie chcę, ale muszę”

— tłumaczył.

Dodał, że będzie za i przeciw.

Proszę posłuchać: za podstawowymi wolnościami, do których prawo ma każdy Polak. Za wartościami chrześcijańskimi. Za prawem naszych dzieci do życia w wolnej Polsce. A przeciw łamaniu konstytucji przez prezydenta Dudę i premier Szydło. Przeciw wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej. Przeciw agresji i ksenofobii. Przeciw wykorzystywaniu smoleńskiej tragedii do polityki

— mówił butnie Wałęsa.

Stwierdził, że swoim działaniem „chce pomóc Władkowi”.

Znam go, nadaje się (na lidera). Namawiam go, proszę go. Może z czasem posłucha? Tylko jakoś nie ma ochoty. Wiem, co to jest, bo sam to przechodziłem. Najwyższy czas podzielić się robotą. A wcześniej trzeba na jedną kadencję zawiesić broń

— stwierdził.

Pytany co sądzi o zapowiedzi stoczniowców powiedział, że to powrót ORMOZOMO.

Histeria opozycji w kontekście miesięcznic smoleńskich nie ma końca. Zobaczymy, czy 10 lipca marzenia i „misterny” plan Lecha Wałęsy się spełni…

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ