Bohaterski Ksiądz generał Witold Kiedrowski: w niemieckich aktach figurował jako szczególnie niebezpieczny dla Rzeszy

Mariusz Kubik http://www.mariuszkubik.pl, CC BY 3.0, Wikimedia Commons

Witold Kiedrowski urodził się 16 kwietnia 1912 roku w Buku Pomorskim. Wywodził się z rodziny o tradycjach drobnoszlacheckich, pieczętującej się herbem Lew Kiedrowski. Był to ród kaszubski, silnie związany ze sprawą polską. Dziadek księdza był powstańcem styczniowym. Na Pomorzu mieszkali Kiedrowscy przynajmniej od końca XVII wieku. Ich nagrobki znajdowały się na cmentarzu parafialnym w Linowie do 1940 roku, kiedy to zostały zniszczone przez Niemców w ramach zacierania śladów polskości na tych ziemiach.

Witold był późnym dzieckiem. Miał łącznie jedenaścioro rodzeństwa (jego ojciec był wdowcem i poślubił wdowę, oboje mieli dzieci z pierwszych małżeństw), z czego czterech jego braci zginęło na frontach pierwszej wojny światowej, walcząc w szeregach armii niemieckiej (w tamtym czasie Pomorze Gdańskie należało do Cesarstwa Niemieckiego). Gdy Witold miał pięć lat, poszedł do szkoły elementarnej, jeszcze niemieckiej, gdzie był karany za mówienie po polsku. Szkołę ukończył już w odrodzonej Rzeczypospolitej, w której granicach znalazła się rodzinna wieś późniejszego księdza. Jego ojciec został wybrany sołtysem.

W 1930 roku ukończył gimnazjum i z dobrym wynikiem zdał maturę. Następnie wyruszył na rowerową pielgrzymkę do Częstochowy, po której postanowił zostać księdzem. Do seminarium duchownego uczęszczał w Pelplinie, gdzie znajdowała się siedziba diecezji. Zaraz po rozpoczęciu studiów zmarł ojciec Kiedrowskiego. Witold na księdza został wyświęcony w 1935 roku. Objął posadę wikariusza – wpierw w Toniu, następnie w Wąbrzeźnie. W tym drugim mieście został katechetą. Jako nauczyciel stał się automatycznie urzędnikiem państwowym i był objęty obowiązkiem wojskowym. Nauczał tylko przez rok, w końcu sierpnia 1939 roku został bowiem zmobilizowany. Wkrótce wybuchła wojna. Wtedy ostatni raz widział swoją matkę, gdy wyszła za nim na drogę, żegnając syna znakiem krzyża.

Ksiądz kapitan Witold Kiedrowski służył w Wojsku Polskim jako żołnierz 801. szpitala polowego przy armii „Pomorze” gen. Bortnowskiego. Wziął udział w walkach na granicy Prus Wschodnich, następnie w bitwie nad Bzurą i pod Kutnem, został dwukrotnie raniony w nogę. Po kapitulacji dostał się do niewoli pod Sannikami. Udało mu się uciec, ale widząc, w jakich warunkach przetrzymywani są ranni polscy żołnierze, powrócił i dobrowolnie oddał się w ręce Niemców. W Kutnie zorganizowano szpital polowy dla jeńców, gdzie został kapelanem i sanitariuszem. Pomagał również w ucieczkach zdrowiejącym żołnierzom, którzy przedostawali się do Wojska Polskiego we Francji.

Dopiero potem dowiedział się, że jego powrót do niewoli ocalił mu życie. W rodzinnym domu czyhali na niego Niemcy, od samego początku wojny prowadzący akcję wymierzoną w polską inteligencję na wcielonym do Rzeszy Pomorzu (co nazywane jest niekiedy „pomorskim Katyniem”). Nazwisko Kiedrowskiego znajdowało się na czarnej liście.

W wigilię Bożego Narodzenia 1939 roku ksiądz Witold Kiedrowski został aresztowany przez Gestapo. W niemieckich aktach figurował jako szczególnie niebezpieczny dla Rzeszy, na co miał zapewne wpływ fakt, że przed wojną udzielał się w Związku Obrony Kresów Zachodnich (później: Polski Związek Zachodni), organizacji patriotycznej działającej m.in. na Pomorzu. Życie księdza uratowali lekarze, podając mu napar z cygara i zastrzyki z mleka, co wywołało wysoką gorączkę i wymioty, objawy podobne do skrętu kiszek. Trafił do szpitalnej izolatki, skąd uciekł przez okno. Otrzymał fałszywe dokumenty, oficjalnie posługiwał się nazwiskiem Witold Kołodko. Następnie udał się na teren Generalnego Gubernatorstwa. Konkretniej – do Warszawy, gdzie od razu zaangażował się w ruch oporu. Był styczeń 1940 roku.

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

kghm
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ