Jarząbek: na Kresach rodziny mieszane, pomimo strachu, pomagały sobie

MP konferencja o Kresach

Na Kresach Wschodnich ukraińskie bandy razem z chłopami, przy udziale lub akceptacji Niemców mordowali Polaków i wszystkie inne narody, które od czterech wieków wspólnie zamieszkiwały terytorium II Rzeczypospolitej. Mordy zaczęły się jeszcze przed wojną, były skryte. Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny i wkroczeniu niemieckich wojsk do Polski, a zwłaszcza zawartego układu ukraińsko-niemieckiego. Jeszcze we wrześniu banderowcy UPA zaczęli bestialsko mordować wszystkie nacje zamieszkujące Kresy. Terror w wioskach nasilał się nawet w stosunku do Ukraińców, którzy tworzyli mieszane związki. Bestialstwo, jakiego dopuszczali się Ukraińcy, dopiero teraz jest ujawniane. Jak mówi Stanisław Srokowski: wzrasta świadomość Polaków o tym co działo się na Kresach ale nadal jest niewystarczająca. Jeśli dzisiaj tylko 14% Polaków wie o Krwawej niedzieli i, że Kresy Wschodnie były częścią II Rzeczypospolitej to znaczy, że państwo polskie nie zdało egzaminu. My umieramy ale pamięci umrzeć nie damy.

Ani świadkowie, ani ich potomkowie nie mogą zrozumieć dlaczego muszą walczyć o pamięć pomordowanych na Kresach. Dlaczego dotąd polski rząd nie ustanowił święta narodowego? Mamy tylko uchwałę Senatu potępiającą ludobójstwo na Kresach, która została przyjęta dopiero rok temu, zresztą przy ogromnym nacisku demonstracji, zorganizowanej 7 lipca pod Sejmem. To był pierwszy – od 70 lat, tak dobrze zorganizowany wiec ale też demonstracja nacisków i żądań. Przybyło tysiąc osób, w tym bardzo dużo młodzieży z flagami, zdjęciami ofiar i patriotycznymi hasłami.

Żądali ustanowienia 11 Lipca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa na Kresach. Przemawiało wielu znakomitych i powszechnie szanowanych postaci życia publicznego. Po przemówieniu prezesa stowarzyszeń kresowych Witolda Listowskiego, wystąpili m.in. ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, ks. Stanisław Małkowski, Grzegorz Braun, senator Jan Żaryn, poseł Robert Winnicki, poseł Wojciech Bakun, prezeska Kresowian z Zamościa, Janina Kalinowska, prof. Robert Nowak, poseł Kornel Morawiecki… Ponad dwudziestu mówców, którzy ciekawie i mądrze wyrażali nastroje i przekonania obecnych tam słuchaczy. Żądali nazwania tragedii na Kresach po imieniu – ludobójstwem.

Rokrocznie Akademia Patriotów, Instytut Historyczny, Stowarzyszenie Odra-Niemen w ramach corocznych obchodów Krwawej niedzieli zaprasza wrocławian na spotkania ze świadkami tamtych dni, także potomkami i historykami. W tegorocznej edycji czterech mówców i cztery historie opowiedziane z pozycji bezpośredniego uczestnika, kolejny raz uświadomiły tragizm ich losów, a po wojnie aż do dzisiaj bezczynność państwa.

Na Kresach, jak i na terenie całej Rzeczypospolitej mordowano inteligencję, zaznaczył to Zbigniew Jarząbek „jeżeli ktoś chce zniszczyć państwo, musi zniszczyć elitę„. Tragiczne losy rodziny Jarząbków, czy rodziny Rudnickich potwierdzały to, co od wielu lat mówi Stanisław Srokowski

W zeszłym roku pierwszym zwycięstwem naszych kresowych środowisk był znakomicie zorganizowany wiec. Później okazało się, że dzień później, Senat przyjął Uchwałę potępiającą ludobójstwo i żądający od Sejmu ustanowienia święta narodowego dla Kresowian.

Przez rok nic się nie zmieniło. Nadal czekamy na Ustawę sejmową. Ostrzegamy rządzącą partię przed krętactwami, manipulacjami i kłamstwami. Jest nas 6 milionów. I nie złamiemy się. Tak długo będziemy żądać, protestować, aż Sejm uszanuje wolę narodu. I im dłużej to będzie trwało, tym notowania rządzących – bez względu na barwę polityczną – będą spadały. To wam gwarantujemy. I jeszcze raz przestrzegamy!

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ