Bohaterski Ksiądz generał Witold Kiedrowski: oszukał gestapowców i uratował setki skazańców w obozie zagłady

Mariusz Kubik http://www.mariuszkubik.pl, CC BY 3.0, Wikimedia Commons

W styczniu 1943 ksiądz Witold Kiedrowski trafił do obozu na Majdanku w Lublinie. Ze wszystkich niemieckich obozów koncentracyjnych to właśnie na Majdanku śmiertelność wśród więźniów była najwyższa. Szczególnie krótko, bo tylko trzy tygodnie, przeżywali tam duchowni, bezwzględnie mordowani przez hitlerowskiego okupanta.

Traf chciał, że ksiądz Kiedrowski spotkał w obozie lekarza, który parę lat wcześniej uratował mu życie w Kutnie, podając napar z cygara i zastrzyki z mleka. Został jego sanitariuszem. Prędko zachorował na tyfus, co równoznaczne było z wyrokiem śmierci. I znowu ocalił go lekarz, który wpisał, że ksiądz ma zapalenie płuc. Na szczęście chory nie miał plam tyfusowych, więc podstęp się udał.

Kiedrowski napisał gryps do Warszawy, prosząc o lekarstwa dla więźniów. Ruch oporu zorganizował dostawy szczepionek przeciw tyfusowi plamistemu. Za to, by lek nie stał się przedmiotem czarnego handlu, a trafiał do potrzebujących, pełną odpowiedzialność ponosił Kiedrowski. Udało się doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy więźniowie zostali zaszczepieni.

Mimo że Witold Kiedrowski zataił fakt bycia księdzem (wciąż posługiwał się nazwiskiem Kołodko), nie zrezygnował z pełnienia posługi duszpasterskiej. Porozumiał się z proboszczem parafii sąsiadującej z obozem na Majdanku i otrzymywał od niego Najświętszy Sakrament. Dzielił go na malutkie kawałeczki i rozdawał więźniom. W marcu 1943 roku komunię przyjęło nawet tysiąc osób.

W obozie powstały struktury ruchu oporu. Wraz z klęskami armii niemieckiej na wschodzie pojawiły się plany ewakuacji obozu. Więźniowie zwrócili się do dowództwa Armii Krajowej z prośbą o odbicie chociaż jednego transportu z Lublina. Jednak zgoda na przeprowadzenie takiego ataku została wydana dopiero pięć dni po odjeździe ostatniego wagonu z więźniami Majdanka do innych obozów.

Personel sanitarny uzyskał specjalny przywilej – jego członkowie mogli wybrać, czy chcą zostać ewakuowani do Gross-Rosen, czy do Oświęcimia. Kiedrowski jako jedyny wybrał Oświęcim. Konkretniej, trafił do Birkenau, gdzie spotkał kolejnego znajomego lekarza. Znowu został aptekarzem i sanitariuszem. Z powodu zagrożenia sowieckiego przyszła kolejna ewakuacja, tym razem do Buchenwaldu, a następnie do Ohrdruf w Turyngii.

Więźniowie tego ostatniego obozu, tajnego i zarządzanego przez SS, zajmowali się wykuwaniem tuneli i hal w górach, gdzie miała zostać przeniesiona produkcja wojenna z zagrożonych przez alianckie bombardowania miast niemieckich. Przeżywalność więźniów w tym obozie nie była zbyt długa.

Ksiądz Kiedrowski wpierw pracował fizycznie, gołymi rękami kładąc tory podczas ostrego mrozu. Potem jednak nadarzyła się okazja pracy w aptece przy sortowaniu leków – SS nie dysponowało inwentarzem posiadanych przez siebie lekarstw. Segregacją i inwentaryzacją leków zajął się Kiedrowski. Gdy zorientował się, że Niemcy nie wiedzą, co mają, zaczął oszukiwać, dzięki czemu około pół wagonu leków trafiło do więźniów.

Była jeszcze jedna korzyść z pracy w aptece. Gdy obozowy lekarz słuchał radia, w sąsiednim pokoju ksiądz Kiedrowski przykładał stetoskop do ściany i podsłuchiwał. W ten sposób wiedział, jak przedstawia się sytuacja frontowa. Podejrzał też mapę, która wisiała na ścianie.

Nadeszła wiosna 1945 roku. W kwietniu, gdy do Turyngii zbliżały się wojska amerykańskie, było jasne, że koniec wojny jest bliski. Niemcy postanowili zatrzeć ślady swych zbrodni i rozpoczęli wywózkę więźniów do głównego obozu w Dachau, gdzie mieli zostać wymordowani.

Pociąg z transportem został ostrzelany przez alianckie samoloty. Ponieważ nie dało się jechać dalej, Niemcy pognali swoje ofiary piechotą. Gdy znaleźli się w pobliżu wsi Hartmannsdorf, ksiądz, zdając sobie sprawę, że to jego ostatnia szansa, podjął decyzję o ucieczce. Wraz z dwoma towarzyszami skryli się w lesie, cudem uniknęli schwytania i zostali uratowani przez Amerykanów. Był 16 kwietnia 1945 roku – ksiądz Kiedrowski skończył 33 lata.

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ