Chcieli go wyrzucić, więc zrobił manifestację i odszedł z KOD! A tak Kijowski kluczył i tłumaczył: „Obecna formuła się wyczerpała”

Kijowski.jpg

Minęło zaledwie kilka dni od chwili gdy Kijowski ogłosił swoją decyzję o wystąpieniu z KOD, a już na jaw wychodzą kulisy tego wydarzenia. Kulisy niezbyt wygodne dla byłego i przegranego lidera KOD.

Kijowski ogłaszając swoją decyzję napisał, m.in.:

zrezygnowałem z funkcji Przewodniczącego Zarządu Regionu Mazowsze Komitetu Obrony Demokracji. Wystąpiłem ze Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. Moja dzisiejsza decyzja jest podyktowana wiernością wartościom, które nas połączyły. Wierzę, że dalej będziemy pracować razem i spotykać się regularnie w ważnych sprawach. Walka o Polskę trwa**

—podkreślał robiąc z siebie bohatera.

Zapewnił też, że żegna się ze strukturami stowarzyszenia, ale „na zawsze pozostanie KOD-erem”.

Wpis opatrzył tytułem: „KOD – sztandar wyprowadzić!”.

A jak było naprawdę?

**Wielu członków stowarzyszenia odetchnęło z ulgą. Termin podjęcia decyzji (przez Kijowskiego – przyp.red.) nie był jednak przypadkowy. Do zarządu głównego KOD wpłynął wniosek o zawieszenie Kijowskiego, a sąd koleżeński miał zająć się jego działaniami na szkodę stowarzyszenia

—informuje serwis lublin.onet.pl.

Po kolejnych przekrętach finansowych i zarzutach dla Kijowskiego, stał się on już tylko balastem dla KOD.

Rada Regionów podjęła decyzję o zawieszeniu Mateusza Kijowskiego w sobotę, a wniosek dotarł do nas we wtorek 25 lipca. Tego dnia zbiera się zarząd główny, ale nie mogliśmy go już wprowadzić do obrad. Decyzja o zawieszeniu Kijowskiego miała zapaść w najbliższy wtorek, czyli 1 sierpnia

—mówił w rozmowie z Onetem Bartosz Sierpniowski, członek zarządu głównego KOD.

Kijowski doskonale wiedział co się wokół dzieje i jakie są nastroje w KOD, więc zrezygnował sam.

Po walnym zgromadzeniu do sądu koleżeńskiego trafił wniosek o ukaranie Kijowskiego za działanie na szkodę stowarzyszenia. Najsurowszą karą jest wyrzucenie z organizacji

—tłumaczył Sierpniowski.

Kijowski idzie w zaparte i twierdzi, że stawiane mu zarzuty są absurdalne.

To tak jakby wyrzucono pana z pracy za to, że nie posprzątał pan w domu

—powiedział Kijowski.

Stwierdził, że od dwóch lat działa jako obywatel i dalej zamierza kontynuować swoją działalność na rzecz demokracji.

Przypomnijmy, że Mateusz Kijowski ma postawione zarzuty oświadczenie nieprawdy w fakturach, przywłaszczenie 121 tys. zł i próbę przywłaszczenia kolejnych 15 tys. Podejrzany nie przyznaje się do winy.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj