Marcin Dobrzyński powstaniec Warszawski: Niemcy w Warszawie w ciągu 5 lat okupacji zgotowali nam piekło

foto: Patrycją Barowicz

Niewątpliwie Powstanie Warszawskie uważa się za jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Jego konsekwencje odczuwamy do dzisiaj. Jednak opinie o decyzji wywołania tego zbrojnego zrywu wciąż są w naszym kraju podzielone. Przede wszystkim podaje się od razu kwestię ogromnej liczby ofiar śmiertelnych, szczególnie wśród ludności cywilnej (mówi się nawet o liczbie rzędu 150-200 tysięcy).

-Sprawa jest prosta. Niemcy w Warszawie w ciągu 5 lat okupacji zgotowali nam piekło. To, jak nas traktowano, poniżano, wywożono do obozów, w bestialski sposób mordowano, przesądziło o wybuchu powstania. Każdy, kto teraz jest przeciwnikiem naszej walki o wolność, po przeżyciu tego strasznego okresu, stwierdziłby bez wahania, że to musiało nastąpić. Powstanie było konieczne. Jeśli zdarzyłaby się drugi raz taka sytuacja, bez wątpienia chwyciłbym za broń – stwierdza dobitnie żołnierz Armii Krajowej.

Marcin Jerzy Dobrzyński (ur. 1925-11-11 – zm. 2014-10-06)  w czasie wojny należał do Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej. Po kapitulacji powstania osadzono go w obozie jenieckim, a następnie przewieziono na roboty przymusowe do Hamburga. Tam pracował przy odgruzowywaniu miasta. Z północy Niemiec udało mu się uciec do Włoch, a następnie dołączył do II Korpusu. Po zakończeniu wojny stacjonował w Neapolu. Na przełomie sierpnia i września 1946 roku, przypłynął do Wielkiej Brytanii, gdzie pełnił służbę m.in. w Glasgow, Edynburgu, Newcastle czy Liverpoolu. Do Polski wrócił w maju 1947 roku. Osiadł we Wrocławiu, gdzie mieszka do dnia dzisiejszego.

-Odwiedzamy szkoły, różne placówki edukacyjne. Myślę jednak, że takie działania zaczęły się zbyt późno. Teraz rzeczywiście od niedawna zauważamy większe zainteresowanie ze strony młodzieży. Cieszymy się z tego. Odczuwamy ogromną satysfakcję, że nasze opowieści zaciekawiają młode pokolenie, że możemy im zostawić coś wartościowego. Przede wszystkim jednak postawa patriotyczna powinna wychodzić od rodziców i pedagogów. Niektórych nauczycieli można naprawdę nazwać historykami z powołania. Angażują się, zachęcają młodzież do wstąpienia w szeregi organizacji patriotycznych, zarażają ich ciekawością historyczną. Potem ci uczniowie przychodzą do nas, do klubu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Pytają, chcą wiedzieć. To mnie bardzo buduje. Zainteresowanie jest zdecydowanie o wiele większe niż kilka lat temu. Może coś z tego będzie, daj Boże – kończy z nadzieją w głosie 89-letni powstaniec.

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

Czytaj : Major Zbigniew Mielczarek: Patriotyzm jest najważniejszy a poświęcenie dla ojczyzny szczytem ofiary

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ