Wrocław: Stracili bezpieczny dach nad głową… teraz odebrano im dzieci

ratusz 3.jpg

Miasto sukcesywnie wykwaterowało mieszkańców z budynku przy pl. Uniwersyteckim. Sam remont – zgodnie z prawem – z lokatorami – rozpoczął się już w marcu br. Jak mówi wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski było to podyktowane stanem technicznym nieruchomości, na podstawie Decyzji nr 866/2015 Powiatowego Inspektora Nadzoru Powiatowego, z dnia 24 marca 2015.

Cześć mieszkańców wyprowadziła się do lokali wskazanych przez magistrat. Dwie rodziny, z bardzo małymi dziećmi, nie mogły tego zrobić, gdyż proponowane lokale były w gorszym stanie, niż obecne. Miasto p. Zarasom, i trójce dzieci proponowało lokal 26m², bez kuchni, bez łazienki i toalety. Kolejny lokal o tym samym metrażu i standardzie, co prawda posiadał już toaletę ale wspólną z sąsiadami na korytarzu.

Rodzina nie mogła przyjąć żadnego z tych lokali. Co prawda rodzina Zarasów miała niewielkie zadłużenie, ale sukcesywnie je spłacała. Zarasowie nie dość, że nie opuścili mieszkania, to jeszcze poprosili o pomoc sąd, wówczas miasto wstrzymało prace remontowe. Odcięto wodę, prąd i… rozebrano dach, bo w trakcie prac, ekipa remontowa ujawniła uszkodzenia nośnych ścian i stropów.

Zatem zły stan techniczny budynku, znany był Miastu, niemal 2,5 roku. Można zapytać, dlaczego nie pomyślano o odpowiednich lokalach zastępczych dla wszystkich rodzin, zwłaszcza z małymi dziećmi?!

Rodzina Zarasów myślała, że już nic gorszego nie może ich spotkać. Tymczasem miasto wymyśliło inny bat. Dzisiaj ze względu na złe warunki w domu, została odebrana im trójka dzieci. Przebywają w ośrodku wychowawczym a rodzice mogą je odwiedzać przez dwie godziny dziennie. Jak mówi Beata Zaras przyszła kurator z policją, nic nie można było zrobić.

źródło: radiorodzina.pl

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ