Jeśli ktoś jest singlem, powinien zadać sobie pytanie, czy to na pewno jest właściwa droga? Rozmowa z Mariuszem i Barbarą  

MP Mariusz i Barbara

Mariusz i Barbara poznali się w Singlach, katolickim ruchu skupiającym ludzi w każdym wieku. Samotnych z wyboru, poszukujących małżonka ale też osób, które nie wiedzą co robić w swoim życiu. Bohaterowie od kilku dni są w sakramentalnym związku małżeńskim.

Mariusz należy do wspólnoty mężczyzn św. Józefa i do męskich plutonów różańcowych -www.mprwroclaw.pl warto tram zajrzeć, bo panowie omadlają sprawy swoje i całego świata. Były zadeklarowany singiel, zobaczył Barbarę i…

Barbara od 2,5 roku należy do wspólnoty Płomień Pański przy parafii św. Rodziny na Sępolnie. Zapragnęła stworzyć przestrzeń dla samotnych ludzi. Zanim powstały Single, prosiła Boga i wspólnotę o rozeznanie. Było dużo trudności a to znaczyło, że jest na dobrej drodze. Im więcej było komplikacji, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że bodziec wyszedł od Pana Boga.

Mariusz o singlach

Barbara skontaktowała się z nami, słusznie rozumując, że u świętego Józefa są mężczyźni, a wśród nich kawalerowie, którzy chcieliby spotkać się z mądrymi i rozmodlonymi pannami. Byłem dopiero na trzecim spotkaniu. Zadziwiające, w całym tym tłumie, od razu trafiłem do Basi. Mieliśmy ze sobą o czym rozmawiać. Zaiskrzyło, Pan Bóg nam pomógł ale też wiem, że gdyby nie Księża i wrocławskie wspólnoty z którymi współpracuję, między innymi Płomień Pański, Mężczyźni Św. Józefa, nie byłoby tej rozmowy o Singlach.

Osoby stanu wolnego i poszukujące swojego powołania w życiu spotykają się raz w miesiącu na mszy świętej w różnych wrocławskich kościołach, potem wspólnie spędzają czas. Często idą do wrocławskich klubów, grilla, kręgle czy pizzę. Organizują spotkania z ciekawymi ludźmi.

Organizatorem i pomysłodawcą Syngli jest Basia

Zaczęło się z dużymi trudnościami…i już wiedziałam, że to jest dobry trop. Do tej pory we Wrocławiu nie było takiej integrującej przestrzeni dla ludzi – w różnym wieku, skupionych wokół katolickich wspólnot – którzy mogliby ze sobą przebywać w jednym miejscu. Zanim powstały Single, sprawę przegadałam z duchownymi, którzy teraz na co dzień nas wspierają. Gdy arb. Józef Kupny wyraził zgodę jednemu z Księży z którym współpracuję. Dołączyła do nas katedralna wspólnota, wiedziałam, że Pan Bóg właśnie tego ode mnie oczekuje. Mam powołać nowy katolicki ruch dla samotnych i poszukujących swojego powołania w życiu.

Single tworzą ludzie z 15 wrocławskich wspólnot jak i spoza wspólnot i Wrocławia, co ważne oni nadal w nich zostają. Oprócz formacji mają szansę wymodlenia, poznania żony czy męża bądź odnalezienia swojego powołania w życiu konsekrowanym lub szczęśliwym w pojedynkę, dla Boga i ludzi. Tak było ze mną i Mariuszem, dzisiaj jesteśmy małżeństwem. Bóg i wstawiennictwo Maryi i Świętych, ludzi którzy omadlają spotkania, pomagają rozeznać powołanie.

W Polsce, na naszej stronie Fb jest 5400 singli, którzy co miesiąc łączą się z nami duchowo na Mszy Świętej a wrocławska grupa liczy około 35 osób. Jedni przychodzą, zostają, inni odchodzą znajdując odpowiedź na swoje modlitwy, później widujemy naszych uczestników w parach, niekoniecznie poznanych na spotkaniu… jednak modlitwa zostaje wysłuchana.

W czerwcu razem ze wspólnotą Galilea u oo. dominikanów zorganizowaliśmy bal. Było niemal 150 osób. Mogło nas być jeszcze więcej, bo swój udział zadeklarowało ponad 2000 tysiące chętnych, a 5400 połączyło się z nami duchowo – byli z innych miast i nie mogli przyjechać. Kolejne, lipcowe spotkanie zrobiliśmy razem z Kamilem z Domu Bożego na nadodrzańskich wałach. Wszystkie spotkania zawsze poprzedzone są mszą świętą.

Barbara mówi, że Pan Bóg jest dowcipny

W jednym czasie poznała pięciu fantastycznych chłopaków, każdy z nich miał wartościowe cechy, które  były dla niej ważne. Ale tylko przy Mariuszu poczuła się bezpieczna i Mariusz był najbardziej odważny. To nie chodzi o to, aby w związku było wszystko idealnie. Nie da się i my już to wiemy. Najważniejsze, aby ze sobą rozmawiać. Polecam dialogi narzeczeńskie, które w Krzydlinie Małej organizuje Orzech. Tak, tak, Orzech w czasie dialogów nawet zniechęca pary do zawarcia sakramentu małżeństwa. Podaje liczne przykłady, kiedy ślubu nie powinno być. Niejedne narzeczeńskie dialogi spełniły swoją rolę. One nie mają doprowadzić do ślubu lecz do rozeznania, do poznania siebie i drugiej osoby, która już będzie z nami na całe życie.

Orzech ma kilka standardowych rad dla narzeczonych. Dla mnie najbliższa była i nadal jest rada o wzajemnym poznawaniu. To jest jeden z trudniejszych testów, ale jeśli kandydaci potem stwierdzą, że są dla siebie? Dlatego warto „badać”, i jak to mówi Orzech „siekierą przed ślubem, a po, już tylko piórkiem”. Duszpasterz akademicki, na końcu dialogów mówi  „jeśli smakuje ci jej pot, to  się żeń!”

Mariusz o feromonach, temperamencie i rozmowach

Mariusz, dwa miesiące przed pojawieniem się u Singli, zaczął posługę ewangelizacyjną wśród więźniów. Opowiedział dowcip związany z byłym więziennym kapelanem, który na pytanie jednego z legionistów św. Józefa „jak to jest, że niespecjalnie jesteś przystojny, do tego nosisz sutannę a kobiety do ciebie lgną? A bo ja chodzę do więzienia, i jak ten cały testosteron od więźniów przejdzie na mnie”…mówił całkiem poważnie kapelan. Faktem jest, że poszedłem na posługę do więzienia i poznałem Basię, a więc i na mnie też spłynął testosteron.

Poznanie siebie jest bardzo ważne i to jest dobrym początkiem do dialogu. Im więcej trudnych tematów, tym lepiej. Jeśli przegada się każdą sprawę, robi się krok do przodu a to dobrze rokuje na wspólną przyszłość. Nasze rozmowy z Basią są burzliwe ale tego samego dnia dochodzimy do porozumienia, tylko pytam: kompleta czy litania? Ważne jest zaufanie, a buduje się je na prawdzie. Basia o mnie wie wszystko. Jestem spokojny, że nic jej nie zaskoczy, i wiem że tak samo jest odwrotnie. Pan Bóg dał nam wielką łaskę, żeśmy się poznali. Codziennie dziękujemy i prosimy o dar zgody.

Mariusz z Basią uważają, że największym wrogiem człowieka jest on sam

Jeśli ktoś jest singlem, powinien zadać sobie pytanie, czy to na pewno jest właściwa droga. Może największe wady ma on sam? Ale do tego trudno się przyznać. A jeszcze trudniej uświadomić sobie i zacząć naprawę od siebie.

Czasem trzeba sobie i komuś dać szansę. Jeśli zrobił minę nie taką, nie zachował się jak tego oczekiwałaś, to pogadaj, dowiedz się dlaczego? Może miał zły dzień, a może jego zachowanie było adekwatne do sytuacji? A problem jest po twojej stronie? Przyjaźń i miłość to jest wspólna orka. Trzeba powyrywać chwasty, nawieźć, zasadzić i cierpliwie czekać na rosę, potem na owoce. A to jest nieustanna praca nad samym sobą, trzeba też wsłuchiwać się w drugiego człowieka. Na co on ma ochotę. Ach i jeszcze jedno, jeśli chcesz coś w swoim życiu zmienić to wstań i to zrób. Miej odwagę zapytać kobietę, która ci się podoba, czy pójdzie z Tobą na Mszę Świętą? Zrób ten pierwszy krok, samo się nie zadzieje. Miłość to nie emocje!!! To decyzja, że chcę ciebie takim jaki jesteś a wspólnie wypracujemy to, co w nas wadliwe i szkodzi innym. Taki, ryzyk-fizyk.

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ