Grażyna Najnigier o wydarzeniach stanu wojennego

MP Grażyna Najnigier

Grażyna Najnigier to aktywna działaczka NZS na Politechnice Wrocławskiej i jedna z najmłodszych ofiar stanu wojennego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Zatrzymana 4 stycznia 1982 roku. 

Tuż przed 22.00 późną nocą zabrzmiał dzwonek w domu rodziców, mówi Najnigier.

Stało dwóch zomowców z karabinami maszynowymi i jak zawsze jeden ubek. Zawieźli mnie na ul. Łąkową, było tam ponad 100 osób. Dwa dni późnej zostały nam wręczone decyzje o internowaniu. Na miejscu dowiedziałam się, że jestem w Gołdapi. Spotkałam tam calą opozycyjną elitę Polski. Halinę Mikołajską, Gajkę Kuroniową, Annę Walentynowicz, Barbarę Trzeciak i Joannę Gwiazdę.

Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa kolejny raz zabrali Najnigier z domu 28 sierpnia 1982.

Trzymali mnie trzy dni na Łąkowej, potem w więzieniu na Kleczkowskiej. Ten drugi pobyt był zupełnie inny. Klawiszki i współwięźniarki były aroganckie, wręcz chamskie. Traktowali nas okropnie.

Tam , pierwszy raz w życiu wpadłam w panikę. To był histeryczny płacz i nie mogłam go powstrzymać. Miałam problemy z mówieniem, nawet z poruszaniem się. Myślę, że to był strach. Pomógł mi pielęgniarz. Dał relanium i pamiętam do dzisiaj jego słowa: pani musi się opanować, za chwilę idzie pani na przesłuchanie, specjalnie dla pani przyjechał ktoś z Warszawy. Wydaje mi się, że był z kontrwywiadu, był bardzo nieprzyjemny. Teraz wiem, że relanium zadziałało, mogłam z tym ubekiem porozmawiać tak, jak na to zasługiwał. Inaczej, nie wiem jak by to się skończyło.

Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa do dzisiaj są bezkarni

Jest dużo ludzi, którzy zrobili nam krzywdę. Żyją na bardzo wysokim poziomie, pobierają równie wysokie emerytury, mają przywileje, o których wolą milczeć i nie czują się winni. To byli gnębiciele, walczyli z nami w sposób bezwzględny. Jak dotąd nikt nie przeprosił.

Artykuł powstał dzięki pomocy Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ