Działalność sowieckich agentów w trakcie niemieckiej okupacji

W czasie II wojny światowej na północnym Mazowszu działały nie tylko organizacje związane z polskim podziemiem niepodległościowym (przede wszystkim Narodowe Siły Zbrojne i Armia Krajowa). Na tereny znajdujące się pod niemiecką okupacją przenikali również agenci obcego mocarstwa – sowieccy spadochroniarze.

We wspomnieniach Czesława Czaplickiego nie znajdujemy zbyt wielu informacji na temat działalności sowieckich skoczków na Mazowszu. „Ryś” opisał wszakże jedno spotkanie, które znakomicie ilustruje prawdziwe intencje „wyzwolicieli” ze wschodu.

Na początku października 1944 roku na kwaterze w gospodarstwie we wsi Ulatowo-Żyły niemiecka żandarmeria zaskoczyła trzech partyzantów z oddziału Wincentego Kowalewskiego (ps. „Toporek”). Żołnierze NSZ zginęli po stoczeniu bohaterskiej walki z przeważającymi siłami wroga.

Dosłownie na kilka minut przed najazdem „Toporek” wraz z jeszcze jednym podkomendnym opuścili kwaterę – mieli bowiem umówione spotkanie z przedstawicielami Armii Krajowej. W lesie napotkali grupę Sowietów. Byli oni znakomicie wyposażeni i uzbrojeni, posiadali m.in. broń długą (towar deficytowy w polskiej partyzantce – żołnierze podziemia dysponowali na ogół bronią krótką). W tym momencie rozległy się strzały. To walczyli zaskoczeni przez Niemców partyzanci.

„Toporek” chciał iść na odsiecz swoim ludziom i poprosił Sowietów o pomoc. Ci jednak nie chcieli o tym słyszeć – kategorycznie odmówili zarówno wspólnej akcji, jak i użyczenia długiej broni Polakom. W efekcie trójka żołnierzy NSZ walczyła w osamotnieniu i zginęła w płomieniach.

Było to również niezwykle wymowne spotkanie z „partyzantami” sowieckimi. Wspólna walka z Niemcami nie interesowała ich. Oni realizowali zadania sowieckiej piątej kolumny, przygotowującej grunt dla przyszłych rządów komunistycznych – pisał Czesław Czaplicki.

Źródło: Czesław Czaplicki, Poszukiwany listem gończym, wyd. 2, Wrocław 2004.

Artykuł powstał dzięki pomocy Gminy Wrocław

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ