Józef Kuraś – partyzant z Podhala, cz. 2

Pod koniec 1944 roku Józef Kuraś ps. „Ogień” podjął decyzje, które mogą uchodzić dzisiaj uchodzić za kontrowersyjne. Rozpoczął mianowicie współpracę z Armią Ludową i partyzantami sowieckimi. Co więcej, oficjalnie uznał organy komunistycznej władzy: Krajową Radę Narodową i Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Zadeklarował pełne poparcie dla tworzącej się administracji i podporządkował jej swój oddział.

Warto pamiętać, że Bataliony Chłopskie, których żołnierzem był podówczas Kuraś, były zbrojnym ramieniem Stronnictwa Ludowego „Roch”. Część przedstawicieli ruchu ludowego szukała porozumienia z władzami komunistycznymi, licząc na realizację części swoich postulatów (np. reforma rolna, nacjonalizacja przemysłu), które były szeroko popierane przez polskie społeczeństwo.

Jednocześnie nie ustawał Kuraś w walce z Niemcami. Przeprowadził szereg spektakularnych akcji. W dniu 31 grudnia 1944 r., działając ramię w ramię z partyzantką sowiecką, doprowadził do wysadzenia niemieckiego pociągu. 20 stycznia 1945 r. oddział Kurasia połączył się z oddziałem Armii Ludowej – zgrupowanie liczyło 150 żołnierzy – i z sukcesem uderzyło na Niemców, zabijając ok. 100 przeciwników. Tydzień później „Ogień”, znając doskonale teren, przeprowadził górskimi ścieżkami żołnierzy Armii Czerwonej. Pozwoliło to oskrzydlić i zdobyć Nowy Targ.

Po „wyzwoleniu” miasta oddział Kurasia podporządkował się dowództwu sowieckiemu. Jako jedyni żołnierze polscy w okolicy zostali wyznaczeni do zorganizowania Milicji Obywatelskiej. Nie potrwało to jednak długo. Już kilka tygodni później na miejsce przybyli wysłannicy PKWN, którym nie w smak było, że milicjantami mieliby być ludzie niepowiązani bezpośrednio z bezpieką i Sowietami. W efekcie „Ogień” wraz z częścią podwładnych zostali usunięci z milicji.

Kuraś udał się zatem do Lublina, a potem do Warszawy. Prowadził rozmowy z członkami Polskiej Partii Robotniczej. W marcu 1945 r. został nominowany na komendanta Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Miał zatem „Ogień” stać się szefem lokalnej bezpieki. Prędko jednak intrygi komunistów doprowadziły do pozbawienia go tej nominacji, a co więcej – wszczęto śledztwo i nakazano aresztowanie.

Józef Kuraś w porę zorientował się w sytuacji i zdezerterował. Postanowił wrócić do lasu. Większość podkomendnych poszła za nim. Rozpoczęła się prywatna wojna „Ognia” z komunistami.

Artykuł powstał dzięki pomocy Gminy Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ