Wrocławski magistrat ogłosił przetargi na kredyty. Radny Mieszkała: władze miasta powinny ograniczać zadłużenie, a nie rozkręcać spiralę zadłużenia

foto: Maciej Rejfur

Wrocławski magistrat ogłosił przetargi na kredyty. Tymczasem niedawno podczas konferencji dla dziennikarzy urzędnicy zapewniali, że budżet miasta ma się wyjątkowo dobrze.

Przypomnijmy, że niedawno Skarbnik Urzędu Miejskiego we Wrocławiu przedstawił sprawozdanie z wykonania budżetu. Jak stwierdził – spadło zadłużenie miasta. Czy na pewno? Magistrat chce zaciągnąć właśnie ponad 450 mln zł kredytu. Głównie na pokrycie deficytu w budżecie i na spłaty wcześniej zaciągniętych pożyczek.

W kwietniu mija termin składania ofert w trzech dużych przetargach rozpisanych przez magistrat. Jeden dotyczy udzielenia miastu krótkoterminowych kredytów odnawialnych – do 100 mln zł na pokrycie deficytu budżetu samorządu w 2018 r. Drugi przetarg to udzielenie kredytu bankowego w sumie na 180 mln zł na spłatę przez miasto zobowiązań wynikających z zaciągniętych kredytów i pożyczek oraz wyemitowanych papierów wartościowych. Cześć tych pieniędzy także ma zostać przeznaczona na sfinansowanie deficytu w budżecie. Tego samego dotyczy trzeci przetarg. W tym wypadku chodzi o kredyty na łączną kwotę prawie 172 mln zł. W sumie Wrocław zamierza pożyczyć prawie 452 mln zł.

Tymczasem wrocławski magistrat chwalił się niedawno świetnymi wynikami finansowymi. – Drugi rok z rzędu mamy nadwyżkę budżetową, a zadłużenie miasta spadło o 90 mln zł. To pokazuje, że nasz wieloletni plan finansowy jest konsekwentnie realizowany – mówił skarbnik Marcin Urban.

Radni PiS-u mówią wprost – to po prostu „budżetowy marketing” wrocławskich urzędników. I choć kredyty czy pożyczki nie obciążają nadmiernie lokalnych budżetów, to we Wrocławiu granica zdrowego rozsądku została już po prostu przekroczona.

– Miasto zadłużone jest na kwotę 2,7 mld zł, co stanowi około 65 proc. planowanych wszystkich dochodów na 2018 r. Z tym, że stosunek zadłużenia do dochodów własnych wynosi 94 %. Władze miasta powinny ograniczać zadłużenie, a nie rozkręcać spiralę zadłużenia – mówi nam radny dr Krystian Mieszkała, specjalista ds. budżetu i finansów. – Należy podkreślić, że koszty obsługi długu wyniosą w 2018 r. 87 mln zł odsetek. Tylko z samych odsetek Wrocław mógłby pokryć potrzeby finansowe średniej gminy w Polsce np. budżet Obornik Śląskich wynosi około 60 mln zł.

W opinii radnego Mieszkały zadłużenie miasta w rzeczywistości jest dużo większe niż to, które przedstawiają urzędnicy. Dane nie obejmują bowiem długów spółek miejskich, które nie są wykazywane w budżecie.

 

– Zobowiązania spółek wynoszą ok. 3,5 mld zł. Należy negatywnie ocenić politykę finansową władz miasta. Tym bardziej, że mamy do czynienia z tzw. „rolowaniem”, czyli spłacaniem starych długów nowymi zobowiązaniami finansowymi – zaznacza dr Mieszkała.

 

 

Gazeta Polska Codziennie

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ