Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła! „Zapora”, cz. 2.

fot. zdjęcie ilustracyjne / ze zbiorów Czesława Czaplickiego

Począwszy od stycznia 1945 roku, Hieronim Dekutowski powrócił do konspiracji. Stawił zacięty opór NKWD i bezpiece. Rozbijał posterunki milicji i zabijał funkcjonariuszy nowej władzy. W oddziale „Zapory” służyło 300 żołnierzy, podzielonych na dziewięć grup bojowych.

W kwietniu, maju i czerwcu żołnierze Dekutowskiego przeprowadzili rajd, w ramach którego m.in. zabrano milion złotych z banku w Lublinie, opanowano Janów Lubelski i rozbito szereg posterunków – zabito wielu komunistów, zdobyto broń i mundury, uwolniono więźniów politycznych.

Wraz z początkiem czerwca Dekutowski został majorem i dowódcą wszystkich oddziałów partyzanckich na terenie inspektoratu lubelskiego. Wykonując rozkazy dowództwa, polecił swoim żołnierzom złożyć broń i się ujawnić. Sam jednak dalej się ukrywał. Bezskutecznie usiłował przebić się na zachód.

Jesienią 1945 roku ponownie objął dowództwo nad oddziałami partyzanckimi na Lubelszczyźnie (w ramach poakowskiego Zrzeszenia WiN). Walczył także w rejonie Zamościa i Rzeszowa. Z oficjalnych danych wynika, że w walkach z „Zaporą” zginęło więcej niż 400 przedstawicieli komunistycznej władzy (żołnierzy KBW, ubeków, milicjantów i krasnoarmiejców). We wrześniu 1946 roku nakazał pacyfikację wsi Moniaki, która sprzyjała komunistom. Spalono 29 gospodarstw, a kilkudziesięciu wieśniaków wychłostano.

Gdy w 1947 roku ogłoszono amnestię, „Zapora” doprowadził do rozformowania i ujawnienia kilku oddziałów. Widząc jednak, że bezpieka aresztowała część żołnierzy, powstrzymał akcję. Podjął negocjacje z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego. Usiłował w ten sposób doprowadzić do uwolnienia pojmanych akowców. W 1947 roku nie prowadził już akcji o charakterze zbrojnym. Chciał się ujawnić, ale groziło mu aresztowanie. Podjął jeszcze jedną próbę przebicia się na zachód. We wrześniu powierzył dowodzenie kapitanowi Zdzisławowi Brońskiemu (ps. „Uskok”).

Niestety, była to prowokacja UB. Bezpieka miała wszędzie swoich agentów, a „Zaporę” zdradził prawdopodobnie jego zastępca – Stanisław Wnuk (ps. „Opal”). Dekutowski został aresztowany i poddany brutalnemu śledztwu. W trakcie rozprawy zarówno on, jak i jego podwładni, których sądzono razem z nim, zostali ubrani w niemieckie mundury. Skazani zostali na karę śmierci, a prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Po nieudanej próbie ucieczki z celi śmierci trafił do karceru. Był wrakiem człowieka – miał siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra, a paznokcie pozrywane.

W dniu 7 marca 1949 roku major Hieronim Dekutowski został rozstrzelany w więzieniu na Mokotowie. Tego samego dnia zginęło sześciu jego bliskich współpracowników.

Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła! – tak brzmiały ostatnie słowa majora „Zapory”.

Ciało pogrzebano potajemnie. W 1988 roku rząd na uchodźstwie awansował Dekutowskiego do stopnia pułkownika, a po upadku komunizmu wyrok został unieważniony. Szczątki odnaleźli badacze IPN dopiero w 2012 roku na tzw. Łączce. Wcześniej, bo w 2007 roku prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył „Zaporę” pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. W Lublinie i Tarnobrzegu znajdują się pomniki, a nazwisko Dekutowskiego noszą liczne ulice, drużyny harcerskie oraz gimnazjum.

Artykuł powstał dzięki pomocy Gminy Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ