Henryk Atemborski ps.”Pancerny”: Jako 12-letni chłopak oddał pierwsze strzały do atakującego wroga na przedmieściach warszawskich ulic


Henryk Atemborski, ur. 1927 w Łodzi, ps.”Pancerny”, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych Brygada Świętokrzyska. Jako 12-letni chłopak oddał pierwsze strzały do atakującego wroga na przedmieściach warszawskich ulic. Był razem z ojcem, mieli własną broń. Marzył o wstąpieniu do Armii Krajowej. Z powodu wieku nikt z dowództwa nie chciał z nim rozmawiać, w końcu dostał się do kpt. Żbika.

Kapitan pod sobą miał gimnazjalistów i licealistów. Przechodził podstawowe szkolenie, jednocześnie wraz z innymi uczył się na tajnych kompletach, stał na warcie, pomagała obsłudze medycznej. Jak wspomina, po każdym starciu z Niemcami, ucieczki batalionu były koszmarne. Oprócz głodu, brak butów sprawiał duże problemy a najgorzej było zimą. Jego batalion działał na kielecczyźnie.

Po kilkunastu miesiącach służby dowiedział się, że jego batalion chce przedrzeć się do że Pattona ale on z nimi jako małoletni nie pójdzie. Dostał rozkaz powrotu do Wodzisławia i dwa granaty. Pismo włożył w jeden z granatów i na pożegnanie usłyszał: “w razie czego, to chłopcze wiesz co trzeba zrobić”.

Dostał się bezpiecznie do domu, dokończył tam gimnazjum a na dalszą naukę do liceum pojechał do Torunia.

Henryk Atemborski jest maturalnej klasie, mieszka w internacie. Pewnego listopadowego dnia przyszło po niego dwóch panów. Został aresztowany. Trzymali go w piwnicy, z wybitym oknem, bez pryczy. Poprosił o przyniesienie odzieży z internatu ale zamiast tego wylali na niego wiadro wody. Pierwszą noc spędził chodząc po piwnicy. Nauczył się spać w pozycji kucznej, zostało mu to do dzisiaj.

Bicie i nieustanne przesłuchania były na co dzień, tak samo jak pisanie życiorysu. Jak wspomina “ze mną nawet się łagodnie obchodzili”.

Ubecy oskarżali licealistę Atemborskiego o przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych. Ale na przesłuchaniach opowiadał im nie o sobie lecz o działaniach siostry i mamy w Powstaniu Warszawskim i o Pruszkowie, o ucieczce stamtąd. Cztery miesiące później, na dwa dni przed Świętami Wielkanocnymi został zwolniony z bardzo zaawansowaną gruźlicą.

Artykuł powstał przy wsparciu Fundacji KGHM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ