Jan Jandziś (1906-1990), ps. Sosna. Dowódca oddziału osłony Rejonu Wschodniego Okręgu Kraków WiN, był najbardziej aktywny, a zarazem najlepiej zorganizowany w strukturach Okręgu Krakowskiego WiN. Po wojnie w tarnoskiem dowodził grupą dywersyjną struktur WiN-u. Uczestniczył w akcji ”Burza”, z konspiracją w Armii Krajowej związany był od 1940 roku.
Jandziś działał w specjalnej grupie wykonywającej wyroki na zdrajcach ojczyzny i kolaborantach. Do znanych akcji likwidacyjnych należało: wykonanie wyroku na „sowietniku”, doradca sowiecki Lew Sobolew, oraz z-cy szefa PUBP w Tarnowie J. Świątka.
Po wyzwoleniu był aktywnym żołnierzem zbrojnego podziemia w powiecie tarnowskim, wierny przysiędze na rotę AK. Wykonywał wyroki śmierci na zdrajcach i najbardziej zagorzałych pracownikach nowego aparatu bezpieczeństwa. Gdyby nie te akcje, zagrożone było życie nie tylko wielu żołnierzy tarnowskiego podziemia ale także ich rodzin. Nadto wyroki miały funkcję odstraszającą. UB-cy bali się zginąć z rąk leśnych, a w swoich katowniach na pewien czas zmieniali metody przesłuchań. Oprócz wyroków wykonywał kary chłosty dla zbyt gorliwych służalców nowej władzy ludowej.
Oddział „Sosny” rekwirował pieniądze od instytucji państwowych, oraz osób prywatnych o których wiedzieli, że je posiadają, a hołubią nową władzę ludową, a nawet donoszą na ludność która jest przychylna działalności WiN-u.
„Sosna” na mocy amnestii ujawnił się 8 marca 1947, UB o jego przynależności do WiN-u nic nie wiedziało, dostał propozycję podjęcia pracy dla Polski Ludowej. Nie przyjął, dlatego został aresztowany i podczas jazdy do aresztu w Tanowie skorzystał z możliwości ucieczki z samochodu. Pomógł mu bp Tokarczuk. Od tej pory „Sosna”, już jako Józef Janiczek ukrywał się przez cztery lata w seminarium duchownym, w Przemyślu.
Przez przypadek trafił, że 21 września 1951 roku został ponownie aresztowany. Zdradził go kolega, który jest powiązany ze służbami wojskowymi. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazał go na karę śmierci, która mocą amnestii złagodzono na 15 lat więzienia.
Wyszedł w październiku 1956 i pojechał do Przemyśla aby podziękować wspólnocie zakonnej za udzielenie mu schronienia. Wiedział, że decyzja biskupa narażała wszystkich na ciężkie więzienie. Został tam długie lata „odpracowując” bezinteresownej dobroci bp Tokarczuka i pozostałych zakonników.
źródło: wikipedia.org
fot. Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku praca zbiorowa Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza VOLUMEN
Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

















