W historii lotnictwa wojskowego obrona angielskiego nieba w czasie II Wojny Światowej przeszła jako najbardziej spektakularne zwycięstwo. Do sukcesu przyczynili się polscy piloci, którzy przyjęli zupełnie inną taktykę naprowadzania i zestrzeliwania niemieckich maszyn.
Bitwa o Anglię miała cztery fazy, toczyła się od 10 lipca do 31 października 1940 roku, nad południową i centralną Anglią. W końcowej części nieustannie. Polaków dopuszczono dopiero w trzeciej i czwartej fazie, kiedy brytyjski RAF miał maszyny ale nie miał polotów. Luftwaffe zdobywała przewagę, i na
Polscy piloci wskutek przegranej kampanii wrześniowej przedostali się przez Francję na Wyspy Brytyjskie, by wspomóc RAF w walkach w powietrzu. Zanim dotarli do Anglii, część z nich latała we Francji.
W sumie u boku RAF-u walczyły 4 polskie dywizjony: 2 bombowe 300 i 301, 2 myśliwskie 302 i 303 oraz 81 polskich pilotów w dywizjonach brytyjskich, w sumie 145 polskich pilotów latało nad Anglią, niektóre źródła podają, że było ich znacznie więcej, bo 300 pilotów i 2 tysiące personelu naziemnego. Prawdopodobnie Polacy stanowili około 5% ogółu pilotów RAF biorących udział w bitwie.
Polskie dowództwo w Wielkiej Brytanii myślało o utworzeniu czterech dywizjonów – dwóch bombowych i dwóch myśliwskich. Jeden dywizjon liczył w strukturze brytyjskiej 12 samolotów. – Ale RAF nie miał zamiaru w tym pomóc, nie mieli zaufania do Polaków. Nie wierzyli w ich doświadczenie i doskonałe wyszkolenie zdobyte w elitarnej szkole orląt w Dęblinie. Polscy piloci, tuż przed wybuchem wojny oczekiwali transportu zakupionych brytyjskich samolotów, ponoć już miały na skrzydłach polską szachownicę. Było to 150 myśliwców typu Spitfire i Hurricane, które nigdy nie dotarły do Polski, ani drogą morską ani powietrzną. Ponoć z powodów logistycznych i podpisania paktu o nieagresji między ZSRR a III Rzeszą. Faktem jest, że gdyby maszyny dotarły do Polski to wzięłyby udział w wojnie obronnej. Polscy piloci wiedzieli o tym i nie mogli nic zrobić bo nie mieli swoich samolotów. Wielokrotnie prosili o pozwolenie by walczyć dla Anglii. Było to możliwe dopiero w trzeciej fazie, pomiędzy 6 września a 5 października ’40. Wtedy uformowały się cztery dywizjony: bombowe – 300 i 301 oraz myśliwskie – 302 i 303 – i pozwolono im latać.
Polacy zestrzelili około 170 samolotów niemieckich, uszkodzili 36. Luftwaffe zadali największe straty a Dywizjon 303 w bitwie o Anglię został najlepszą jednostką lotniczą, miał 126 zestrzeleń. Ich brawurowe akcje zostały wyciszone przez RAF.
W Warszawie na grobie Nieznanego Żołnierza jest tablica z napisem „BITWA O W. BRYTANIĘ VII–IX 1940”, a po 1990 roku – „BITWA O ANGLIĘ 10 VII – 31 X 1940”. Arkady Fiedler opisał historię polskich asów myśliwskich w swojej książce pt Dywizjon 303 a w roku 2018 powstały dwie produkcje filmowe o polskich lotnikach w Bitwie o Anglię.
źródło: wikipedia.org
Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

















