Jan Hryncewicz: jego sława rosła wraz z kolejnymi akcjami wymierzonymi w aparat bezpieczeństwa

Jan Hryncewicz ps. Bogdan. Żołnierz Wyklęty, jedna z najmniej znanych postaci. Jego historia była podawana z ust do ust, nota biograficzna wymaga uzupełnień. W czasie niemieckiej okupacji wstąpił do AK, należał do batalionu “Ragnera”. Od 1944 po rozbiciu oddziałów, grupek zbrojnych i struktur konspiracyjnych – prowadził dalej działalność konspiracyjną i partyzancką ale samotnie.

NKWD aresztował go w 1945 roku. Gdy potwierdzili jego służbę w „bandach białopolaków”, Wojskowy Trybunał Obwodu Grodzieńskiego skazał go na 10 lat łagrów. Skąd zbiegł po trzech latach. Od tej pory działał samotnie, na terenie Nowogródczyzny. Likwidował sowieckich funkcjonariuszy i konfidentów. Miał przy sobie tyko dwa pistolety. Jego sława rosła wraz z kolejnymi akcjami wymierzonymi w aparat bezpieczeństwa. Obławy nie pomagały. Hryncewicz był ostrożny, tak samo jak ludzie którzy go ukrywali, żywili i ostrzegali przed niebezpieczeństwem.

Walka z okupantem trwała do 1953 albo 1954 roku. Nie można ustalić daty, tylko fakty. Według jednych źródeł Hryncewicz został zatrzymany przez grupę operacyjną sił bezpieczeństwa koło Berdówki26 sierpnia 1953 roku. Miejscowa ludność, mówiła o oddziałach NKWD bądź KGB, ale czas akcji wskazuje raczej na MWD (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) lub MGB (Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego). O jego zatrzymaniu wiadomo na podstawie spisanych oświadczeń świadków, cyt. z polska-zbrojna.pl „Bogdan” szedł samotnie, w marynarce, z przewieszonym przez rękę płaszczem. „Czekistów” było czterech, zatrzymanie pojedynczego mężczyzny wydawało się dla nich bezproblemowe. Poproszony o wylegitymowanie się, „Bogdan” spokojnie sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki; naraz wyszarpnął stamtąd pistolet. Huknęły strzały. Zaskoczeni funkcjonariusze bezpieki umierali jeden po drugim. „Bogdan” zbiegł, a zabicie aż czterech „czekistów” wywołało olbrzymie wrażenie wśród ludności. Podczas kolejnej próby zatrzymania Hryncewicz wyrwał się znowu, zastrzelił przy tym milicjanta.

Kolejne zatrzymanie było możliwe na skutek zdrady i 10 tysięcy rubli. Tam gdzie się ukrywał, tam został schwytany. Gospodarz, który dotychczas go ukrywał podał mu środki nasenne i zawiadomił służby. Hryncewicz został przewieziony do Grodna. Tam najprawdopodobniej został zabity. Nie wiadomo gdzie został pochowany. W czasie śledztwa nie wydał nikogo, w przeciwnym razie wszyscy u których się ukrywał byliby aresztowani.

źródło: www.slideshare.net; polska-zbrojna.pl

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu przez Gminę Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ