Ofiara Polonii Amerykańskiej w wojnie z bolszewikami

W kwietniu 1917 roku USA przystąpiły do wojny przeciwko Państwom Centralnym i od tego czasu rozwinął się masowy ruch ochotniczego zaciągu do armii, który objął również i Polaków mieszkających w USA oraz Kanadzie. Większość Polaków zza Atlantyku służyła w armii amerykańskiej bądź kanadyjskiej; w tych szeregach uczestniczyła w bojach na froncie we Francji oraz Belgii. „Podczas pierwszych trzech miesięcy od przystąpienia USA do wojny prawie 40 tys. Polaków zgłosiło się ochotniczo do Armii Amerykańskiej” – podaje Tomasz Zawistowski (polska1918-89.pl)

Gdy jednak na początku czerwca 1917 ogłoszono organizację Armii Polskiej we Francji – później nazywanej Błękitną Armią gen. Józefa Hallera, duża grupa Polaków z Ameryki Północnej zrekrutowała się właśnie do niej. W środowiskach polonijnych prowadzono szeroką akcję agitacyjną, uruchomiono też kursy dla oficerów polskich. Kanada, brytyjskie dominium, pierwsza udzieliła gościny ochotnikom z USA, przyszłym polskim żołnierzom. Już od 1 stycznia 1917 roku pierwsza grupa, licząca 23 słuchaczy, przechodziła przyspieszony kurs oficerski w szkole w Toronto.

Wkrótce potem, 19 marca, nie dbając o stanowisko neutralnych jeszcze Stanów Zjednoczonych, otwarto polską szkołę oficerską w Cambridge Springs w Pensylwanii. W ciągu kolejnych siedmiu miesięcy ukończyć ją miało blisko czterystu słuchaczy. Już w listopadzie ponad 3 tys. chętnych znalazło się w kanadyjskim obozie w Niagara-on-the-Lake, w prowincji Ontario. Francuski statek „Niagara” zabrał pierwszą partię ludzi do Francji rejsem z Nowego Jorku do Bordeaux w grudniu 1917 roku. Łączna liczba ochotników z USA i Kanady w Błękitnej Armii wyniosła ponad 20 tys., a więc około jedną czwartą całego jej stanu osobowego. Polacy zza Atlantyku od roku 1919 walczyli przeciwko Ukraińcom oraz bolszewickiej Rosji. Po zwycięstwie nad bolszewikami polskie władze przeprowadziły demobilizację oddziałów w których służyła Polonia i okazało się, że nasi ochotnicy zza Oceanu odtąd mają na własny koszt wrócić do siebie; fatalna sytuacja finansowa nowo rodzącego się państwa polskiego nie pozwoliła na wypłacenie ochotnikom ani przyzwoitego żołdu, ani stosownej odprawy. Jak pisze Zawistowski, „Na amerykańskich statkach powróciło do Nowego Jorku 12,5 tys. byłych ochotników. Powojenne losy i ówczesna sytuacja ekonomiczna wielu z nich nie były godne pozazdroszczenia”.

Ci amerykańscy Polacy, którzy służyli w armii USA bądź Kanady, mogli liczyć na apanaże, renty i emerytury. Członkowie Polonii służący w Błękitnej Armii, którzy walczyli o dwa lata dłużej, ponieśli dotkliwą stratę finansową. Część z nich odtąd żyła w sporym niedostatku, rekompensowanym jedynie dobrowolnymi składkami, jakie ich koledzy zbierali we własnych szeregach z przeznaczeniem na fundusz zapomogowy.

Niewątpliwie, Państwo Polskie cierpiało na poważne problemy finansowe. Kraj był zrujnowany w wyniku działań wojennych, a później musiał stawiać czoło wojnie celnej z Niemcami oraz ogólnoświatowemu kryzysowi gospodarczemu. Tym niemniej sposób zakończenia współpracy z polskimi ochotnikami zza Oceanu pozostawiał wiele do życzenia. Nasuwa się podejrzenie, iż po części było to owocem konfliktu między dwoma mocnymi osobowościami, przechodzącymi na wrogie sobie pozycje polityczne: Józefem Piłsudskim i Józefem Hallerem. Trudno jednak zgadnąć, dlaczego za to ukarano ochotników amerykańskich. W każdym bądź razie, „Historia zatoczyła krąg i po blisko ćwierć wieku, w marcu 1941 roku, do sąsiadującej ze znów neutralnymi Stanami Zjednoczonymi, wciąż gościnnej Kanady, przybyła kolejna polska misja werbunkowa. Polonia amerykańska pamiętała i wyciągnęła wnioski. Tym razem lista ochotników nie osiągnęła nawet tysiąca nazwisk”.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ