Na zamku Czocha mieszka Biała Dama, która raz na sto lat ukazuje się ludziom

Zamek Czocha to jeden z najpiękniejszych miejsc na Dolnym Śląsku, a być może nawet w kraju albo nawet w całej Europie. Na temat zamku krąży wiele legend i opowieści, od słynnej Bursztynowej Komnaty, poprzez rozgrywki szpiegowskie, aż po tajemnicze badania nazistowskich Niemiec. Zamek ten miał sporo szczęścia, szczególnie po II Wojnie Światowej, kiedy większość podobnych budowli uległa zniszczeniu. Jednak, zamek Czocha przetrwał, dzięki temu, że został tam stworzony ośrodek wczasowy dla oficerów Wojska Polskiego.

Wyjątkową atrakcją, niespotykaną nigdzie indziej, która zachowała się w zamku do dnia dzisiejszego jest łoże z zapadnią. Wiąże się z tym bardzo ciekawa historia, która niestety miała prawdziwe podłoże i rzeczywistą historyczną aktualność. Otóż, właściciel zamku zapraszał piękne kobiety na upojną noc, a potem kiedy go już zmęczony, włączał zapadnie, a nieszczęśnica spadała, ginąc po drodze i wpadając do fosy. Co więcej, łoże to rzeczywiście tam do dzisiaj istnieje, można je oglądać. Historia jest przerażająca. Obecnie łoże jest zablokowane i bezpieczne, jednak w średniowieczu miało swoją niechlubną sławę. Wokół Zamku Czocha krąży wiele legend. Niektóre z nich mają naprawdę podłoże, które dzisiaj można zweryfikować. Jedną z nich jest legenda, że w kominku, w komnacie głównej są zamurowane zwłoki maleńkiego dziecka. I rzeczywiście, żołnierze zbadali tą sytuację, sprowadzili Sonar, by weryfikować tą hipotezę. Okazało się, że rzeczywiście znaleziono szkielet małego chłopczyka. O zgrozo, jaki ten zamek jest straszny, ale równie piękny.

Wśród różnorodnej piękności, jaką obdarzyła natura Pogórze Izerskie wokół wspaniałych łąk, lasów, strumieni, wzgórz i dolin, płynie piękna rzeka Kwisa. Po obu jej stronach w średniowieczu wbudowanych zostało kilka zamków warowni. Po niektórych pozostały tylko romantyczne ruiny i rumowiska, po innych zaś, nie ma nawet śladu. Jednym z zamków, który w idealnym stanie dotrwał do naszych czasów, jest zamek Czocha. Położony na wąskim i wysokim granitowo – gejsowym cyplu, otoczony jest trzech stron wodami Kwisy, góruje majestatycznie nad całą okolicą. Samo położenie i ogrom zamku dawały poczucie bezpieczeństwa nie tylko właścicielom, ale też w okolicznej ludności, która mogłaby schronić się w razie niebezpieczeństwa. Potęga i praktycznie nieograniczona władza średniowiecznych feudałów pozwalała na wznoszenie takich budowli. Służyły one przede wszystkim w celach obronnych. Wybudowanie tak dużego obiektu wymagało ogromnego wysiłku nakładów finansowych i wielu wyrzeczeń. Najdotkliwiej odczuwali to mieszkańcy okolicznych miejscowości, których obarczano różnorodnymi świadczeniami na rzecz zamku. Murowany zamek Czocha, podobnie jak wiele innych wybudowany został prawdopodobnie w tym samym miejscu gdzie wcześniej mogła istnieć budowla o konstrukcji drewnianej i umocnieniach kamienno – ziemnych. Zamek Czocha wzniesiony został w połowie XVIII wieku z inicjatywy króla czeskiego Wacława II, jako warownia obronna. Zamek na przestrzeni lat zmieniał swoich właścicieli, a tym samym zmieniała się jego konstrukcja i wygląd. Po roku 1346 przeszedł w ręce kolejnego rodu, w tym czasie posiadał czterokondygnacyjną wierzę mieszkalną, wysuniętą najdalej na północ oraz okrągłą wieżę do ostatecznej obrony. Dziedzice otoczone były grubymi obwodowymi murami obronnymi. Dojazd następował dolnym mostem, wówczas zwodzonym. Przypuszczalnie, w XVI wieku zbudowany został bardziej reprezentacyjny wjazd, także z mostem zwodzonym powyżej wcześniejszego i zastąpiony w późniejszych latach 3 przęsłowym mostem kamiennym. Z biegiem lat zamek rozwijał się przestrzennie. Początkowo powstały zabudowania dworskie i pomocnicze a następnie folwark. Niestety, dokładne odtworzenie dziejów obiektu jest praktycznie niemożliwe. Częste przebudowania i zawieruchy wojenne na przestrzeni wieku zatarły wiele elementów architektury, mogących świadczyć o jego pierwotnym wyglądzie.

Wewnątrz murów zamku, do dziedzińca prowadzą kamienne schody, przez stylizowaną kutą bramę. Na tym dziedzińcu znajduje się tak zwana studnia niewiernych żon oraz kamienna ława i zbiornik na wodę. Zgodnie z miejscową legendą zawodzą tam trzy niewierne żony dawnych mieszkańców zamku. Pierwsza nieszczęsna kobieta była żoną krewnego samego cesarza. Welburga była dużo starsza od męża, a ten ożenił się z nią wyłącznie dla posagu. Szybko, więc przestał też odwiedzać sypialnię, wymawiając jej nadwagę oraz braki urody. Rycerz rzadko bywał w domu, gdyż zasmakował w podróżach. Pewnego razu, gdy po półrocznej nieobecności zawitał na zamku, przywitała go służba, lecz nigdzie nie było małżonki. Zastał ją chorą w swych komnatach, i pomimo, że nigdy tak naprawdę jej nie kochał, zmartwiła go jej choroba. Wypytał, więc służące o stan zdrowia pani i dopiero od nich dowiedział się prawdy. Wtargnął do komnaty i za włosy wyciągnął brzemienną żonę. Pomimo jej krzyków i wyrywania się zaciągnął ją na dziedziniec wprost do studnia i w przypływie szału wepchnął ją do środka. Po tym morderstwie wskoczył na rumaka i już nigdy więcej nie widziano go w tych stronach. Niewierną Welburgę służący wyłowili następnego dnia ze studni i pochowali w zamkowej krypcie.

Nie minęło dwadzieścia lat, gdy kolejny pan na zamku nakrył małżonkę na igraszkach z chłopcem stajennym. Kolejna niewierna żona, skończyła tego dnia życie w zamkowej studni.

Ostatnią tragiczną niewiastą okazała się piękna Ulrika. Początkowo nowożeńcy byli nierozłączni, więc gdy mąż musiał opuścić gniazdo jadąc na wojnę Ulrika płakała szczerymi łzami. Lecz jak wszyscy wiemy historia lubi się powtarzać i gdy rok później mąż wrócił z wojny, Ulrika, jak wcześniej Welburga przywitała go brzemienna. Po urodzeniu dziecko zamurowano w kominku, Ulrikę zaś siłą wepchnięto do studni.

Tak oto trzy niewierne żony, płaczą na dnie studni, a gdy ktoś nachyli się nad lustrem wody, może zobaczyć też jak wyciągają ręce ku górze.

Okoliczni mieszkańcy mówią, że na zamku mieszka Biała Dama, która raz na sto lat ukazuje się ludziom. Związana jest z tym kolejna legenda. Pewnego razu nad samym ranem strażnik z wieży zamkowej dostrzegł nadchodzące niebezpieczeństwo. Było za późno na tych wszystkich ostrzec. Ogromna armia atakowała zamek. Szybko rozeszła się wieść, że to właśnie Biała Dama je sprowadziła i wydała w ich ręce swojego brata. Jej dusza za karę błąka się po zamku.

Do dziś niektórzy badacze starają się odkryć co stało się ze skarbem ostatniego właściciela zamku, który jak krążyły opowieści miał mieć dość silne związki z rosyjską arystokracją. Dzięki temu jego kolekcjonerska pasja mogła się realizować drogą gromadzenia ikon oraz carskiego majątku. Cała ta kolekcja nie została do tej pory odnaleziona. Czocha, pomimo, że otwarta dla turystów, wciąż kryje wiele sekretów. Ostatni właściciel, opuszczając zamek zwrócił się do służb słowami: „Pamiętajcie cokolwiek to przyjdzie, Rosjanie czy Polacy, wydajcie im z zamku to, co będą chcieli. Gdyby nawet wywieźli stąd wszystko, to i tak zostanie dużo więcej…”

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ