Unia Europejska nie może sobie poradzić z producentami szczepionek a działania Ursuli von der Leyen dyskredytują ją w oczach opinii społecznej. W Parlamencie Europejskim debatują jak wyjść z kryzysu. Możliwe rozstrzygnięcie sporu na drodze sądowej.
Umowa z AstraZenecka jest wiążąca i krystalicznie jasna, mówi der Leyen. Jeśli tak, to dlaczego europarlamentarzyści zwracają się z apelem o dymisję? Z założenia, wspólne zakupy 300 mln szczepionek krajów członkowskich miały zapewnić ciągłe dostawy i sprawiedliwy podział preparatów. Jednak komitet sterujący a potem grupa negocjacyjna kilku państw, które wspierały negocjacje przetargowe, a nad którymi czuwała der Leyen, źle sformułowały umowy. W efekcie łańcuch dostaw został przerwany o ponad 60 proc.
Europoseł Anna Zalewska potwierdza pogłoski o dymisji szefowej UE.
Ja cały czas apeluję o to, aby umowy zostały aneksowane. To są miliardy euro obywateli europejskich, którzy nie otrzymują produktu, za który już zapłacili. Teraz słychać pogłoski o dymisji Ursuli von der Leyen. Emocje są duże. Jesteśmy szantażowani przez firmy farmaceutyczne. Umowa z AstraZeneką jest taka, że oprócz zagwarantowania im pieniędzy, to UE nie zagwarantowała sobie niczego. Ani konsekwencji prawnych, ani odsetek, ani dyscypliny w dostarczaniu szczepionek. Wręcz pojawia się takie sformułowanie mówiące o tym, że firma w miarę możliwości będzie się starała dostarczać kolejne dawki szczepionek. To nie są twarde zapisy, które gwarantują bezpieczeństwo obywateli UE, dlatego nie dziwmy się, że kraje członkowskie – w rozpaczy – szukają różnych rozwiązań na rynku szczepionek, które mają już badania, i które przeszły już określone procedury.
Źródło: Radio Wrocław
















