Wybuch Powstania Wielkopolskiego: padł pierwszy poległy, plutonowy Franciszek Ratajczak



Pod koniec grudnia 1918 Ignacy Paderewski, mieszkający w USA słynny polski pianista oraz działacz niepodległościowy przez Gdańsk przybywał do Warszawy, gdzie miał objąć funkcję premiera. Z inicjatywy Wojciecha Korfantego nieco nadłożył drogi, w Toruniu przesiadając się na pociąg do Poznania, gdzie przybył pod wieczór 26 grudnia.

Na dworcu miały go witać dwie delegacje: rozentuzjazmowany polski tłum, oraz niemieccy oficerowie niosący oficjalny telegram z Berlina zakazujący Paderewskiemu wstępu do Poznania. Ci oficerowie zostali jednak usunięci z dworca przez pluton polskiej Straży Ludowej. Wśród niezliczonych wiwatów Paderewski odbył podróż z dworca do hotelu „Bazar”; jego powóz ciągnięty był przez cztery siwe konie. Kamienice na trasie przejazdu udekorowano flagami polskimi oraz alianckimi. Ten radosny nastrój utrzymywał się do południa dnia 27 grudnia; pod oknami „Bazaru” przelewały się tłumy poznaniaków. Jednak właśnie około południa z koszar na Jeżycach wymaszerował 6. pułk grenadierów pruskich. Niemcy, zrywając po drodze flagi polskie i alianckie, doszli do siedziby Naczelnej Rady Ludowej przy ul. św. Marcina i wdarli się do budynku, po czym zaczęli wyrzucać przez okna papiery i meble. Rozlegały się pojedyncze strzały. Cała ta akcja bardzo zaskoczyła Polaków. Ulice i place opustoszały. Ze stołów w „Bazarze” usuwano nakrycia przygotowane na uroczysty obiad, zaś lekarze opatrywali na nich pierwszych poturbowanych.

Polskie kompanie Straży Bezpieczeństwa przypuściły szturm na gmach Prezydium Policji przy ul. Berlińskiej, choć broniony ogniem karabinów maszynowych. Tu padł pierwszy poległy, plutonowy Franciszek Ratajczak, właśnie na ulicy, która później zostanie nazwana od jego nazwiska; podwładni Ratajczaka zdołali przeskoczyć ulicę i znaleźć się wewnątrz budynku. Kilka godzi walk zakończyło się kapitulacją niemieckiej załogi. Podobnie zdobyto broniony przez wojsko budynek Muzeum, niedaleko „Bazaru”, a także arsenał koło Wielkich Garbar, dzięki czemu w ręce powstańców wpadło wiele cennego uzbrojenia. Pod broń zgłaszali się nowi ochotnicy, tego samego dnia przybyła też kompania Straży Bezpieczeństwa z Kórnika. Po zmroku ulice miasta patrolowali Polacy, jednak nadal w Poznaniu stacjonowały poważne siły niemieckie.

Dzień 28 grudnia wypełniony był walkami, po części chaotycznymi, gdyż wielu Niemców strzelało z okien swych mieszkań, zza murów ogrodów, z hoteli i szkół. Polscy kolejarze przekazywali wiadomości o nadjeżdżających niemieckich transportach wojskowych i te udawało się zatrzymywać na opłotkach miasta. Powstańcy odnieśli dwa wielkie sukcesy, zdobywając fort Grolmana na Wildze oraz Cytadelę.

Broniły się jednak koszary na Jeżycach. Dopiero w poniedziałek 30 grudnia, na mocy zawartego porozumienia, pułk grenadierów z Jeżyc, pod bronią, wymaszerował z Poznania. Wielu rozbrojonych niemieckich żołnierzy chętnie jednak opuszczało miasto, wracając pociągami do swych rodzinnych stron. Sytuacja w mieście się uspokoiła, jednak nikt nie miał złudzeń co do intencji rządu niemieckiego oraz dysproporcji sił względem niemieckiej siły militarnej. Na murach Poznania pojawiły się więc afisze z wezwaniem: „chcemy stworzyć wojsko karne i dobrze zorganizowane. Służba to będzie honorowa, ku obronie własnych rodzin, ziemi i majątku, służba narodowa”. Naczelna Rada Ludowa mianowała komendantem Wojsk Wielkopolskich majora Stanisława Taczaka. Niemcy w swej armii pilnowali, aby Polacy nie otrzymywali wyższych szarż oficerskich, stąd niedobór osób ze stosownymi kompetencjami w zakresie dowodzenia. Rząd niemiecki starał się opóźniać zwalnianie z armii żołnierzy narodowości polskiej, jednak, szczęśliwie, wielu z nich już przybyło do domów i zaciągało się do sił powstańczych.

W ostatni dzień roku, 31 grudnia, o świcie nieduże siły polskie zaatakowały obóz ćwiczebny armii niemieckiej w podpoznańskim Biedrusku. Poranna mgła ukryła szczupłość atakujących, skłoniła załogę do wymaszerowania szosą bydgoską i pozwoliła zająć koszary, wyposażone między innymi w dwie baterie artylerii.

cdn

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ