Styczniowe walki o linię Noteci: Niemcy bili i okradali pojmanych powstańców


Pierwsze dni Powstania Wielkopolskiego zazwyczaj charakteryzowały się zaskakującymi dla Niemców objawami polskiej aktywności, co w małych miejscowościach prowadziło do rozbrajania placówek policji i Grenzschutzu, zaś w większych do oporu niemieckich garnizonów zdobywanych przez powstańców. Jednak na froncie północnym już w styczniu 1919 Niemcy przeszli do ofensywy i tu powstańcy musieli się bronić.

6 stycznia powstańcy pod wodzą Włodzimierza Kowalskiego opanowali Chodzież, jednak już tego samego dnia z Piły wyruszył pociąg z oddziałami niemieckimi, które w godzinach nocnych na przedpolach Chodzieży pokonały siły powstańcze. 8 stycznia powstańcy ponowili atak na Chodzież, dysponując 430 ludźmi oraz siedmioma karabinami maszynowymi. Niemcy broniący Chodzieży dysponowali około 800 żołnierzami, do czego dochodzili uzbrojeni koloniści. Przez cały dzień trwały bardzo ciężkie walki, a na koniec Chodzież została zdobyta; pozostałość oddziałów niemieckich odjechała pociągiem do Piły. Tuż po walce Polaków ostrzelał niemiecki samolot, który został jednak zestrzelony przez powstańców; za jego sterami siedział oberleutnant Nethel, który podczas wojny przeprowadził 25 zwycięskich walk z lotnikami francuskimi i angielskimi. Jednak euforia powstańców nie trwała długo, gdyż tego samego 8 stycznia silny atak Niemców od strony Bydgoszczy wyparł oddziały powstańcze z Szubina i kontynuując marsz na Żnin, zapowiadał ofensywę, która mogła przez Gniezno doprowadzić do samego Poznania. Władze Powstania Wielkopolskiego w naprędce ściągały wszelkie dostępne siły. Utworzono dowództwo frontu północnego z podpułkownikiem Kazimierzem Grudzielskim, zaś funkcję szefa sztabu objął w nim porucznik Mieczysław Paluch.

W oparciu o utworzony plan, wojska powstańcze po nocnych przemieszczeniach drogami kolejowymi dnia 11 stycznia zaatakowały w dwóch miejscach. Jedno z tych miejsc to Żnin, co więc oznaczało przeciwstawienie się samej szpicy rozwijającej się ofensywy niemieckiej. Jednak obok tego nastąpił z flanki atak na Szubin, obecnie już na zapleczu atakujących Niemców, a więc w miejscu, gdzie można było liczyć na spore zaskoczenie i podjąć próbę okrążenia przeciwnika.

Sam Żnin został już zajęty przez Niemców, gdyż powstańcy wycofali się z niego wobec przytłaczającej przewagi nieprzyjaciela. Obecnie Niemcy nadal mieli przewagę, dysponując m. in. pociągiem pancernym, jednak stanęły przeciw nim oddziały ze zdobytym już sporym doświadczeniem bojowym. Przez cały dzień, a nawet jeszcze po zmroku trwały zacięte walki na przedpolach Żnina. Słabsi liczebnie powstańcy krok po kroku zdobywali teren i wytrzymywali przeciwuderzenia wroga.

W tym samym dniu pod wieczór powstańcy z flanki zaatakowali Szubin. Ich wielkim atutem była przybyła z Poznania bateria artylerii. Wyczekała ona do chwili, gdy wobec polskiego ataku w zapadającym zmierzchu rozbłysły niemieckie działa i cekaemy, po czym celnym ogniem za jednym ruchem unieszkodliwiła wszystkie stanowiska ogniowe wroga. Następnie do polskich armat ponownie zaprzęgnięto konie i bateria ustawiła się przy cmentarzu na skraju miasta. Stąd zaskoczeni Niemcy byli zasypywani jej ogniem i w rezultacie wycofali się z Szubina. Mało tego – wobec klęski na swym zapleczu dowództwo niemieckie wstrzymało swą ofensywę i wycofało jednostki za linię Noteci. W Żninie powstańcy słysząc w środku nocy hałasy sądzili, że będą musieli odpierać kolejne niemieckie przeciwuderzenie, a tymczasem to były odgłosy ewakuacji wojsk niemieckich.

W odbitym Szubinie uwolniono jeńców, którzy byli obdarci z ubrań i butów, tylko w pojedynczej koszuli, pobici kolbami karabinów i, rzecz jasna, pozbawieni opieki lekarskiej. Wedle zapisanej relacji, żołnierze niemieccy, którzy im odebrali ubranie i buty, mówili: „nie walczymy za ojczyznę, lecz za pieniądze”.

Linia frontu północnego ustabilizowała się wzdłuż rzeki Noteć. Polacy zamknęli trzy śluzy między Czarnkowem a Wieleniem, co spowodowało zalanie doliny Noteci na tym odcinku i oddalenie niebezpieczeństwa niemieckiego ataku

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ