Atakując od zachodu w kierunku Poznania, Niemcy dysponowali równie wielkim siłami co od strony Bydgoszczy, jednak dzięki manewrom wojsk Powstania Wielkopolskiego inicjatywa została im wytrącona z rąk. Wiele się tu działo i dzięki temu nie doszło do jednej zmasowanej ofensywy niemieckiej. I tak, 16 stycznia Niemcy zdobyli Kamionną, zmuszając powstańców do wycofania się do wioski Prusy, lecz następnie Polacy po otrzymaniu posiłków z Kwilcza i Kolna odbili Kamionną. 18 stycznia Niemcy zaatakowali pozycje bronione przez kompanię kórnicką w rejonie Łomnicy.
Działania oskrzydlające kompanii opalenickiej i jarocińskiej wraz z powstańcami z Kórnika zmusiły wroga do wycofania się. Kompania kórnicka poniosła straty, 10 poległych i 8 rannych żołnierzy. Jeszcze bardziej owocne były walki z 24 stycznia w odpowiedzi na atak Niemców w okolicach Obry, który spotkał się z udaną obrona oddziału chobienickiego pod dowództwem Józefa Kudlińskiego, kosztem dwóch poległych żołnierzy. Wskutek walki Niemcy opuścili Kargową i Babimost, a tym samym ich baza wypadowa w Zbąszyniu została sama zagrożona od swego południowego skrzydła. 25 stycznia posterunek powstańczy w Kargowej został wzmocniony przez kompanię wolsztyńską pod dowództwem ppor. Stanisława Tomiaka a posterunek w Babimoście uzupełniony o kampanię wielichowską ppor. Kazimierza Szcześniaka.
Odtąd przez ponad tydzień Niemcy, zamiast atakować w kierunku Poznania, całą swą uwagę skupiali na zlikwidowaniu polskiego przyczółka sięgającego poza Obrę. I tak 30 stycznia Kompania opalenicka Edmunda Klemczaka odparła niemiecki atak na Perzyny, na południe od Zbąszynia. Z kolei w pobliskim Babimoście atak kompanii nieprzyjaciela odparli powstańcy pod dowództwem ppor. Stanisława Tomiaka.
1 lutego na skutek niemieckiego ataku powstańcy utracili Nowe Kramsko. W rewanżu podczas nocy z 2 na 3 lutego oddziały Powstańcze z Babimostu okrążyły Niemców w Nowym Kramsku. Ci jednak zdołali wydostać się z okrążenia. Zginęło 6 żołnierzy polskich a 17 odniosło rany. Straty niemieckie wynosiły 40 zabitych, ok. 50 rannych oraz 25 wziętych do niewoli. Ponadto zdobyto znaczne ilości broni i amunicji m.in. 6 ciężkich karabinów maszynowych, 40 karabinów i wóz z zapasem amunicji. Kolejny kontratak Niemców zmusił powstańców do opuszczenia miejscowości.
Podobny charakter miały walki w Łomnicy, bezskutecznie atakowanej przez Niemców 9 lutego, po czym zdobytej przez nich 10 lutego, jednak tylko do czasu nadejścia polskich posiłków, które odbiły miejscowość. 12 lutego Niemcy podjęli przygotowany od kilku dni atak na Babimost i Kargowę. Siły nieprzyjaciela liczyły ok. 2000 żołnierzy, w tym pułk artylerii i dwa pociągi pancerne; trzon tych sił stanowili doświadczeni weterani wojenni dowodzeni przez pułkownika Burchardi. Odcinka broniły oddziały IV batalionu ppor. Stanisława Siudy. W Babimoście obronę stanowiła kompania wolsztyńska ppor. Stanisława Tomiaka, a w Kargowej powstańcy z Wielichowa, Wilkowa i Kopanicy na czele z ppor. Kazimierzem Szcześniakiem. Polakom pomogło doniesienie ze strony dezertera informującego o planach niemieckich. Na ranem 12 lutego wyszli kilkaset metrów przed miejscowość i tu się okopali, tak więc kiedy na Babimost spadł druzgocący ogień niemieckiej artylerii, samym powstańcom nie uczynił on szkody. Przewaga Niemców była jednak na tyle przytłaczająca, że podczas trzeciego ich ataku obrona Babimostu się załamała i utracono przeprawę przez Obrę. Zacięty opór nieprzyjacielowi stawiano również w Kargowej, gdzie dwukrotnie odparto frontalny atak. Działaniami oskrzydlającymi zmuszono Polaków do opuszczenia Kargowej. Dalej działania obronne z powodzeniem kontynuowano w Kopanicy, gdzie odparto atak dzień później. 15 lutego Niemcy zajęli przedmoście pod Grójcem Wielkim. Pozycja dawała im dogodną sposobność ataku na Wolsztyn. Próba odbicia przyczółka zakończyła się porażką. Dwie grupy powstańców zostały rozbite. Okrążony ppor. Edmund Krause nie chcąc dostać się do niewoli, popełnił samobójstwo.
17 lutego oddział pod dowództwem ppor. Korneliusza Manna bronił pozycji powstańczych koło Nowej Wsi Zbąskiej, na które zmasowany atak przypuściły przeważające oddziały nieprzyjaciela. Opuszczono zajmowane pozycje i po otrzymaniu posiłków powstańcy przeszli do kontrataku odzyskując zajmowane wcześniej pozycje. Straty polskie wynosiły 20 poległych w tym ppor. Mann. Część żołnierzy odniosła rany lub dostała się do niewoli.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź
















