Bitwa o Górę św. Anny – bohaterska walka powstańców

Plany operacyjne Niemców zakładały uderzenie z rejonu Otmętu i Gogolina w kierunku Góry św. Anny i Gliwic, rozcięcie sił powstańczych, a następnie pozamykanie ich w kotłach, po czym całkowitą likwidację. Aby zmylić dowództwo powstańcze, Niemcy podjęli w dniach 18 i 19 maja działania pozorujące w rejonie Zębowic na froncie północnym i w rejonie Zdzieszowic na froncie centralnym, gdzie próbowali sforsować Odrę. Dowództwo powstańcze na czas przejrzało zamiary nieprzyjaciela. Ataki Selbstschutzu w rejonie Zębowic nie naruszyły systemu powstańczej obrony, zaś próby sforsowania Odry w rejonie Sołowni zostały udaremnione.

21 maja o godzinie 3:30 w nocy Niemcy uderzyli na swym głównym kierunku siłami 10 batalionów wspartych artylerią. Zgodnie z rozkazem gen. von Hülsena górę tę atakowali Niemcy z dwóch stron. Natarcie to zaskoczyło powstańców, a w dodatku pojawiły się trudności z koordynacją działań powstańczych oddziałów po stronie północnej, należących do grupy „Północ”, oraz po stronie południowej, należących do grupy „Wschód”. Przełamano obronę 8. Pułku Piechoty Wojsk Powstańczych kpt. F. Rataja. Po zajęciu Strzebniowa, Zakrzowa i Dąbrówki, Niemcy kontynuowali natarcie na Ligotę Górną i Wysokie. Głównym ich celem było uderzyć od północy na Górę św. Anny.

Z kolei oddziały niemieckie nacierające na południe od tej góry, po opanowaniu Obrowca, napotkały w rejonie Jasiony i Żyrowa silna obronę 1. Pułku Piechoty Wojsk Powstańczych ppor. W. Fojkisa, a nawet w wyniku kontrataku powstańców musieli się cofnąć, ponosząc znaczne straty w ludziach. Oto jak uczestnik walki, powstaniec Jan Keller, opisuje swoje wrażenia ze starcia: „Leżę w wyłomie muru otaczającego ogród folwarku Strzebniów i pruję krótkimi seriami z ckm w odrywające się od zabudowań Gogolina grupki szarych postaci. Kompanijny Kocima, stary kolejarz z Ligoty pod Katowicami, bada lunetą przedpole i wskazuje mi cele. Serie moje są widać skuteczne, bo impet natarcia od Gogolina jakby osłabł. W każdym razie lezące na naszym przedpolu grupki nie wykazują chęci ruszenia naprzód. Ożywiony ruch panuje natomiast po lewej stronie. Z opłotków Gogolina wyskakują raz po raz postacie w stalowych hełmach i kryjąc się za nasypem kolejowym, pędzą w kierunku południowym. Próbuje sięgnąć ich z ckm, ale za daleko. Również na północy słychać nieustanną strzelaninę. To lewe skrzydło podgrupy Bogdan toczy ciężką walkę z nieprzyjacielem. Napływające meldunki patroli z godziny na godzinę stają się coraz bardziej niepokojące. Niemcom udało się wbić klin w nasze pozycje miedzy Wygodą a Obrowcem. W oddziałach brak amunicji. Niebezpieczeństwo okrążenia wzrasta. Z ciężkim sercem decydujemy się w ostatniej chwili na wycofanie się do Zakrzowa. Tutaj kompanie zajmują nowe pozycje obronne”.

Bitwa u podnóża Góry św. Anny przybrała niezwykle intensywny, zacięty charakter i toczyła się przez wiele godzin. W toku bitwy walczono wielokrotnie wręcz, na bagnety, zaś obie strony poniosły duże straty w ludziach i sprzęcie. Niemcy, dzięki przewadze w sile ogniowej i technicznych środkach wsparcia, zdołali opanować w tym dniu Górę św. Anny. Dzień ten miał ogromne symboliczne znaczenie. Powstańcy, aby uniknąć okrążenia, zmuszeni byli wycofać się z tego rejonu. Nieprzyjaciel swój sukces okupił dużymi stratami. Niektóre z oddziałów Selbstschutzu w tych walkach, jak podaje w swych wspomnieniach niemiecki generał Karl Höfer, znacząco obniżyły swą wartość bojową.

W ciągu następnych dni natężenie walk w tym rejonie zelżało, ale powstańcy w obronie przejawiali dużą aktywność, a zwłaszcza batalion z brygady dowodzonej przez kpt. T, Kulika pseudonim „Bogdan”, który w wyniku kontrataków zmusił nieprzyjaciela do wycofania się z niektórych miejscowości.

Również na innych odcinkach w tych dniach Niemcy dążyli do przełamania powstańczych linii obronnych. Na północy szczególnie ciężkie walki obronne powstańcy toczyli w rejonie: Stare Olesno, Zębowice i Myślina. Podejmowane przez Selbstschutz próby przedarcia się na tyły powstańcze zostały krwawo odparte.

 


Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ