Bitwa pod Godowem

Bitwa pod Godowem, stoczona u początku I powstania śląskiego w nocy z 17 na 18 sierpnia 1919, jest dobrym przykładem charakteru walk z tego okresu, toczonych zazwyczaj przez nieduże oddziały, zaś ze strony powstańczej wykazujące się wielką ruchliwością połączoną z doskonałą znajomością terenu. Ze strony polskiej walczyło 60 powstańców pod dowództwem Jana Wyglendy i Stanisława Witczaka, w większości sformowanych z uchodźców śląskich, którzy uciekli przed niemieckim terrorem za polską granicę i mieszkali w obozie w Piotrowicach. W tajemnicy zostali tam oni zaopatrzeni przez lokalne polskie władze i zbrojnie przechodząc granicę ustanowili akcent inicjujący walki I powstania śląskiego. Walki, które bez uzgodnienia z władzami POW GŚl. wybuchły w powiecie pszczyńskim i rybnickim postawiły te władze przed faktem dokonanym i 18 sierpnia oficjalnie wydano rozkaz wybuchu powstania.

Posterunek Grenzschutzu w Godowie strzegł drogi kolejowej ze Śląska Cieszyńskiego, wówczas już części odrodzonego państwa polskiego, w kierunku Wodzisławia Śląskiego. Niemcy zajęli umocniona pozycję na wzgórzu przy stacji kolejowej. Za terminem „Grenzschutz” (straż graniczna) w istocie kryły się jednostki regularnej 117. Dywizji piechoty, doświadczonej w walkach frontowych I wojny światowej. W epoce wszystkich trzech powstań śląskich Niemcy ukrywali swe regularne siły zbrojne pod rozmaitymi szyldami, zazwyczaj ochotniczych formacji samoobrony, lub o charakterze strażniczo- policyjnym. Jednostki te były finansowane tak przez Berlin, jak i z kasy Górnośląskiego Związku Przemysłowców Górniczo- Hutniczych. Warto przy tym zauważyć, że również i państwo polskie nigdy formalnie nie zaangażowało swej armii na terenie Górnego Śląska, choć po cichu płynęła tu pomoc w postaci tak uzbrojenia, jak i ochotników biorących udział w walkach. Ta gra pozorów była wymuszona sytuacją międzynarodową po niedawno odbytej konferencji wersalskiej, gdzie narzucono Niemcom znaczne ograniczenia co do wielkości oraz aktywności ich sił zbrojnych. Z kolei Polska, zabiegająca o sympatię i pomoc państw alianckich, nie mogła sobie pozwolić bez ich pozwolenia na otwartą akcję przeciwko Niemcom. Niezależnie od reperkusji międzynarodowych, taka akcja mogłaby mieć opłakane skutki, jako że Niemcy, choć pokonane, nadal posiadali przytłaczającą przewagę nad państwem polskim.

Bitwa pod Godowem rozpoczęła się o godzinie 1 w nocy atakiem na pozycję Grenzschutzu. Część sił powstańczych zajęła pozycje osłaniające na wypadek przybycia dodatkowych sił niemieckich, zaś pobliski most kolejowy od strony Rybnika został przez powstańców wysadzony w powietrze. Walka była zacięta, jednak upór i odwaga powstańców doprowadziły ich do zwycięstwa. Zginęło w niej 46 Niemców i 6 Polaków (Franciszek Burdzik, Adam Dudzik, Karol Wodecki i Józef Zielecki z Godowa, Wilhelm Kirszuk i Stanisław Szarlej z Rydułtów). Powstańcy wzięli do niewoli por. Petersa i dziewięciu żołnierzy Grenzschutzu, którzy zostali przekazani do Cieszyna, co jest kolejnym dowodem na dobrą współpracę z władzami polskimi na szczeblu lokalnym. Zdobyto ciężki karabin maszynowy i około 70 karabinów.

W tym samym Godowie w dziesięć dni później, 28 sierpnia, przy ul. Dworcowej miało miejsce rozstrzelanie dużej grupy powstańców ujętych przez Niemców lub poddających się w wyniku decyzji o zakończeniu walk. Podczas gdy powstańcy brali jeńców do niewoli, Niemcy jeńców rozstrzeliwali. Komisarz rządu niemieckiego zarządzający Górnym Śląskiem, Otton Hörsig, zasłynął powiedzeniem: „Jedyny sposób naszej wygranej widzę w zastosowaniu brutalnej represji względem wszystkiego, co polskie”. Miejsce rozstrzelania jest w Godowie upamiętnione wzniesionym tu pomnikiem.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ