Począwszy od 18 sierpnia 1919 walki pierwszego powstania śląskiego objęły Katowice, Bytom oraz inne miejsca okręgu przemysłowego. Poszczególne oddziały walczyły tu niezależnie od siebie, początkowo odnosząc zwycięstwa, jednakże już w trzecim dniu walk wobec ogromnej przewagi Niemców musząc się wycofać.
Przykładem realizacji tego scenariusza były walki powstańców z Bogucic i Dąbrówki Małej, pod dowództwem Henryka Miękiny i Franciszka Dei. Powstańcy opanowali Bogucice jeszcze 18 sierpnia, jednak już przed wieczorem, po trzygodzinnym zaciętym boju, musieli się stąd wycofać, pod naporem sił niemieckich wspartych artylerią. 19 sierpnia usiłowali odbić Bogucice, jednak bez powodzenia, nie udał się także ich atak w kierunku Siemianowic Śląskich. Dalsze walki toczyli w rejonie Dąbrówki Małej oraz Giszowca i tu udało im się zestrzelić atakujący niemiecki samolot, jeden z trzech użytych przeciw nim. Wysadzili most kolejowy chroniąc się przed atakiem pociągu pancernego, jednak wobec użycia samochodów pancernych 21 sierpnia wycofali się w teren leśny.
W Szopienicach 18 sierpnia powstańcom pod dowództwem Piotra Łyszczaka udało się rozbroić duży oddział Grenzschutzu i zdobyć 100 karabinów ręcznych, siedem maszynowych i spory zapas amunicji. Opanowano całą gminę i Ślązacy pod ogniem niemieckich dział rozpoczęli budowę mostu przez Brynicę, zapewniającego łączność z Sosnowcem po „polskiej” stronie rzeki. 20 sierpnia 1919 Niemcy zaatakowali powstańców z Szopienic dwoma pociągami pancernymi, czterema samochodami pancernymi i dwiema kompaniami wojska. Niemcy w trakcie zaciętej walki stracili ponad 100 zabitych i rannych, jednak powstańcy wskutek przewagi wroga nie byli w stanie obronić swoich pozycji. Podobnie zakończyły się walki w Nikiszowcu, pomimo początkowych sukcesów, kiedy to oddział pod dowództwem Teodora Chrószcza wsparty przez górników z kopalni „Giesche” zdobył na oddziale Grenzschutzu 100 ręcznych, dwa ciężkie i dwa lekkie karabiny maszynowe i 200 granatów.
W Bytomiu 18 sierpnia powstańcy bez powodzenia atakowali niemieckie koszary i tylko w pobliskich Łagiewnikach po walce rozbroili 100-osobowy posterunek Grenzschutzu, jednak i stąd musieli się wycofać po przybyciu odsieczy z samochodami pancernymi. Podobnie działo się w Orzegowie, Bobrku, Szombierkach, Goduli i Chropaczowie. W Bobrku kompania powstańcza Jana Trzęsioka zdobyła w areszcie gminnym 120 karabinów i 10 skrzyń amunicji, po czym część zaatakowała koszary, a druga część pod dowództwem marynarza Józefa Termina zajęła most. Po ciężkich walkach z nacierającymi Niemcami powstańcy jednak musieli ustąpić pola.
W Lipinach 18 sierpnia walki skupiły się w kolonii Piaśniki. Niemcy ostrzeliwali powstańców z wykorzystaniem pociągu pancernego, a następnie Grenzschutz przystąpił do ataku, który jednak szybko się załamał, po czym doszło do polskiego kontrnatarcia. Walki trwały do wieczora, do wystrzelania całej amunicji, co spowodowało wycofanie się Ślązaków.
W Mysłowicach od 20 do 23 sierpnia walczył batalion powstańczy pod dowództwem Ryszarda Mańki. Batalion ten po wcześniejszych utarczkach w mieście i walkach na przedpolu miasta rozpoczął natarcie przez wzgórze Maasego od strony wcześniej opanowanego Janowa, w trakcie którego zdobył południową część miasta z dworcem. Zajęto też Wieżę Bismarcka. Udało się zestrzelić niemiecki samolot i wysadzić tor kolejowy, aby uniemożliwić przejazd pociągowi pancernemu. Na skutek wyczerpania amunicji powstańcy musieli się jednak wycofać do Polski.
Czasami zarzuca się dowodzącemu I powstaniem śląskim Alfonsowi Zgrzebniokowi, iż wykazał się niskim hartem ducha, nie wierząc w sukces militarny swoich podkomendnych. W istocie był on na tyle doświadczonym wojskowym, aby wiedzieć, że taki sukces nie jest możliwy. Nie jest łatwo dowodzić polską konspiracją, wobec typowej dla Polaków brawury. Po latach tego samego doświadczy generał Bór Komorowski, wahający się z w roku 1944 z decyzją wywołania powstania warszawskiego, a świadomy że i bez jego komendy to powstanie by wybuchło. Polska brawura to duży problem, choć jest ona również piękna. Żaden najeźdźca Polski nigdy nie uniknie stanąć wobec tej brawury twarzą w twarz.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź
















