Zamek w Kliczkowie to nie tylko budowla. Jak większość zamków ma też swoją legendę


Zamek Kliczków to jeden z najlepiej zachowanych zamków na Dolnym Śląsku. Budowniczym tego zamku jest prawdopodobnie Książę Bolko I Surowy. Powstał on u końca XIII wieku jako fortyfikacja obronna przed najazdem czeskim. Za czasów Bolka budowla była drewniano-murowaną strażnicą. Później przechodziła w kolejne ręce: Henryka I Jaworskiego, Bolka II, Anny – małżonki czeskiego Karola, burgrabi Cunemana Sydlicza. Stopniowo stawała się miejscem zamkowo folwarcznym, w którym zamieszkiwał kolejno ród rycerski von Kittlitz, a potem von Zedlitz.

Najdłużej zamek zamieszkiwał ród von Rechenberg, którego członkowie Kacper Młodszy i Średni nadali budowli renesansowy styl. Dzięki Kacprowi Młodszemu Kliczków zawdzięcza otrzymane w 1610 roku prawa miejskie oraz przywilej targowy. Wspaniale rozbudowany zamek z salami balowymi, kaplicą, pięknymi komnatami i dwoma dziedzińcami, stajnią i browarem w 1611 roku odwiedził sam król Maciej Korwin.

Niestety i dla Kliczkowa nadeszły gorsze czasy. W trakcie trwania wojny trzydziestoletniej na właścicieli nałożono wysoki podatek, a dodatkowo w zamku stacjonowały wojska carskie, niszczące wspaniałą zabudowę, gwałcąc zamieszkujące okolice zamku kobiety i dokonując rozlicznych grabieży i zniszczeń. Von Rechenberg musiał odsprzedać zamek i odtąd znów przechodził on z rąk do rąk. W 1703 roku zamek trafił w ręce rodu von Frankenerg. Wówczas modyfikacji zostały poddane wnętrza i otoczenie rezydencji. Założono aleje lipowe, zbudowano barokowe fontanny, zbudowano nową kaplicę oraz nową bramę odtąd zwaną Lwią.

Majątek dalej jednak przechodził z rąk do rąk. Na początku XIX wieku przebudowano go ponownie, dodając nową neogotycką wieżę oraz nową ujeżdżalnię. Zmieniono również wystrój wnętrz. Obecny wygląd zamek zawdzięcza hrabiemu Fryderykowi zu Solms-Baruth, za czasów którego ten piękny budynek został przebudowany tak, by swoim wyglądem przypominał francuskie zamki znad Loary. Dodatkowo obok zamku zaprojektowano wielki park. Zatrudniony architekt lubiący tworzyć ogrody w angielskim stylu, nadał niepowtarzalny charakter kliczkowskiemu parkowi. Do dziś obiekt zachwyca rozległymi terenami i bogactwem roślinności. Występują tu kasztanowce, daglezje oraz choiny kanadyjskie.

Niewątpliwie największą atrakcją, unikatową na skalę europejską, jest cmentarz koni istniejący do dziś. Zapewne jedyny taki cmentarz w Polsce. Jeszcze w latach 50. XX wieku znajdowało się tu kilkanaście nagrobków. Dziś pozostały jedynie dwa, na których nadal można zobaczyć wykute imiona koni i daty ich śmierci. Wspominają o nim wszelkie przewodniki jako największą ciekawostkę.

Na początku XX wieku pałac Kliczków był popularnym miejscem spotkań ówczesnej niemieckiej elity arystokratycznej. Jednak dramatycznie sytuacja się zmieniła po wybuchu II wojny światowej. Właścicieli zamku aresztowało gestapo a wyposażenie zamku, dzieła sztuki wywieziono w głąb Rzeszy. Reszta została totalnie rozgrabiona. Pierwsi powojenni właściciele zamku nie byli w stanie go uratować. Niszczał w zastraszającym tempie, wilgoć niszczyła ściany, posadzki, malowidła. Zapadał się dach, zapadały mury. Dopiero gdy został przekazany w prywatne ręce, udało się go wyremontować i przekształcić w centrum konferencyjno-wypoczynkowe. Oprócz bazy noclegowej i odpoczynku w Borach Dolnośląskich, możemy aktywnie spędzić czas oraz skorzystać z oferty spa, wellness i basenu. Przygotowano także siedem sal konferencyjnych, w których można zorganizować spotkania biznesowe. Obecni właściciele zadbali by w jego wnętrzach zachować pierwotne pomieszczenia, takie jak dawna Biblioteka, sala dworska zw. Białą, Sala Kominkowa z zabytkowym pięknym piecem wspartym na sześciu nóżkach, Sala Teatralna ze wspaniale odrestaurowanym motywem myśliwskim.

Zamek w Kliczkowie to nie tylko budowla. Jak większość zamków ma też swoją legendę. A był mianowicie przed wiekami scenerią niezwykłej historii o zdradzie i niewiernej kobiecie.

Jak głosi legenda, rycerz Tomir zakochał się z zamieszkującej zamek wdówce, z którą rycerz założył rodzinę. Po dwóch latach małżeństwa rycerz musiał jednak jechać z Krzywoustym na północ, aby utemperować Pomorzan. Zamkiem Klucz, bo tak nazywano wtedy Kliczków, miał zajmować się pod nieobecność Tomira Bogdar, Czech, setnik z wojsk Krzywoustego – który bardzo przypadł do gustu małżonce Tomira. Kto kogo uwiódł, trudno dziś rozsądzać, ale do zdrady doszło. Bogdarowi zakochanemu w cudzej żonie, nie był na rękę powrót Tomira. Urządził na niego zasadzkę, której rzekomo rycerz nie przeżył. Taka informacja została tż przekazana Krzywoustemu. Niewierna żona została ponownie wdową i wkrótce wyszła za mąż za Bogdara.

W rzeczywistość Tomir został wrzucony co lochów, w których wytrzymał dziesięć lat. Któregoś razu udało mu się oszukać brata Bogdara, który za obiecany skarb uwolnił go z niewoli. Bogdar został ujęty i zamurowany w lochu wraz ze swoją kochanką, czyli była żoną Tomira. Żona okazała się niezwykle zrzędliwą kobietą, więc by Bogdarowi oszczędzić męki narzekań – Tomir przestał go karmić. Kobieta wkrótce po raz trzeci została wdową. Wtedy Tomir zlitował się nad nią, uwolnił i odesłał ją do jednego z klasztorów żeńskich w Saksonii, by zajęła się pokutą.

Turyści i mieszkańcy funkcjonującego dziś w zamku Kliczków hotelu podobno czasem słyszą czeską mowę dobiegającą zza murów. To głos Czeskiego rycerza Bogdara błagający swoją małżonkę, aby przestała zrzędzić.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ