Stanisław Gibek, pseudonim „Piekarz”: milczał, a brutalność przesłuchujących rosła…zwłoki zostały wyrzucone na pobliski śmietnik

Stanisław Gibek, pseudonim „Piekarz” urodził się 16 stycznia 1920 r. w Gromadzicach, w gminie Czarnożyły gdzie ukończył szkołę powszechną i rozpoczął przygotowanie do zawodu piekarza. Był jednym z sześciorga dzieci Szczepana i Marianny z d. Kościelnej, gospodarzy zamieszkujących w Gromadzicach.

W czasie II wojny światowej, rodzina została wysiedlona z rodzinnej wsi i zamieszkała w Namysłowie. W tym czasie wraz z ojcem pracował w niemieckiej piekarni. Wówczas też prawdopodobnie zaangażował się w działania konspiracyjne. Grupa, w której działał planowała m.in. wysadzenie miejscowego ratusza i zakładów piwowarskich. Złapani przez Gestapo zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych, bądź na roboty przymusowe do Niemiec. Do końca nie jest wiadome jak wówczas potoczył się losy Gibka, mógł bowiem uniknąć wywózki dzięki wstawiennictwu swojemu niemieckiemu pracodawcy, mógł zbiec z transportu lub zostać wywiezionym na roboty przymusowe do Niemiec, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Władysławę Sójkę. Wrócili do Namysłowa, jednak nie mogli ze sobą zamieszkać. Nie mniej jednak po powrocie do Namysłowa urodziło im się troje dzieci.

Wówczas też, po powrocie do Namysłowa, wstąpił do AK pełniąc służbę w Obwodzie AK „Reduta” w tamtejszej okolicy. Tuż po wojnie, w marcu 1945 roku, wziął ślub z Władysławą i zamieszkał z nią i dziećmi w Wodzicznej (powiat kępiński). Rozpoczął pracę w upaństwowionym gospodarstwie. Jednak mimo pozornej stabilizacji nie pogodził się z nowa rzeczywistością i wciąż miał kontakt z poakowskim podziemiem i utrzymywał kontakt z kolegami z AK. Kontynuował działalność niepodległościową. Przez to właśnie interesował się nim Urząd Bezpieczeństwa.

W połowie 1945 Gibek został zatrzymany i osadzony w areszcie MO, z którego wkrótce został uwolniony przez oddział Franciszka Olszówki “Otta”, z którym współpracował. Działalność kontynuował w oddziale AK „Tartak” Stanisława Panka “Rudego”, „Babinicza”, znalazł się w strukturze KWP. Wziął udział m.in. w rozbiciu aresztu w Kępnie w październiku 1945 oraz w likwidacji dziewięciu żołnierzy sowieckich na Stacji Czastary.

Obława pomiędzy Żdżarami a Wójcinem 5 lipca 1946 r. była jego ostatnią akcją. Wraz z Gruszką „Golarzem” jechali konno w kierunku lasu położonego w pobliżu Żdżar nie zdając sobie sprawy, że las jest okrążony przez funkcjonariuszy KBW z Wrocławia i PUBP z Wielunia. Został wówczas ranny. Niestety, zamiast odstawić go do szpitala, w ciężkim stanie został przekazany do PUBP w Wieluniu. Tutaj, podczas brutalnego śledztwa został zakatowany! Bito go, przypalano ciało, wbijano szpilki i drzazgi pod paznokcie, rany posypywano solą. Funkcjonariusze UB chcieli, aby zdradził miejsca przechowywania broni i adresy pozostałych konspiratorów. Gibek milczał, a brutalność przesłuchujących rosła.

6 lipca jego nagie zwłoki, z widocznymi licznymi obrażeniami, zostały wyrzucone na pobliski śmietnik, a później zakopane w nieoznakowanym grobie pod wieluńskim Cmentarzem Rzymskokatolickim w Wieluniu.

Rodzina zmarłego nigdy nie została poinformowana przez władze o jego śmierci. Siostrze „Piekarza” udzielono tylko informacji, że brat służbowo zginął i służbowo zostanie pochowany, a zwłoki nie zostaną wydane. Nieoficjalne miejsce pochówku Stanisława zostało rodzinie zdradzone przez stajennego zatrudnionego w wieluńskim UB i grabarza. Wobec żony Stanisława Gibka, Władysławy oraz ich dzieci w związku z jego działalnością partyzancką, Urząd Bezpieczeństwa stosował liczne represje ciągnące się latami.

W 2018 roku podczas prac archeologicznych na Weiluńskim cmentarzu wydobyto szczątki siedmiu osób i dzięki przeprowadzonym badaniom genetycznym udało się ustalić tożsamość jednej z nich – zamordowanego w wieku 26 lat przez UB w 1946 roku żołnierz Konspiracyjnego Wojska Polskiego Stanisław Gibek pseudonim „Piekarz”.

30 października 2019 roku Stanisław Gibek spoczął ponownie na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. 3 Maja w Wieluniu. Po 73 latach „Piekarz” doczekał się godnych uroczystości. Po przeszło 70 latach odzyskał tożsamość i godność.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ